Czytaj też: SpaceX rozpoczyna swój wielki internetowy plan Starlink

Zakaz stanowi część zarządzenia, które zostanie poddane pod głosowanie we wtorek przez radę nadzorczą miasta, ale już teraz oczekuje się, że mówiąc potocznie „przejdzie”. Po jej przyjęciu każda agencja miejska, która będzie chciała wykorzystać system nadzoru, korzystający z technologii rozpoznawania twarzy, najpierw stanie przed zarządem ze swoimi argumentami.

Jeśli nie wprowadzimy odpowiedzialnych zabezpieczeń, a technologia będzie nadal postępować w sposób, w jaki prawo nie jest w stanie nadążyć, istniejące różnice i istniejące uprzedzenia będą narażone na dalsze pogorszenie. – powiedział Nathan Shear, organizator w grupie ds. promocji prywatności w San Francisco w wywiadzie dla Wall Street Journal.

Wkrótce policja na terenie San Francusco będzie zmuszona do informowania o systemach monitoringu na ulicach, który obecnie obejmuje czytniki tablic rejestracyjnych (ALPR), czy systemy Stingrays lub IMSI Catchers, uderzające w nasze smartfony. Jednak głównym celem rady miasta jest technologia rozpoznawania twarzy, która coraz bardziej kojarzy się z działaniami autorytarnymi. Przykładem tego są Chiny, gdzie przestępcy są wyszukiwani w tłumie, a przechodzący przez ulice w niedozwolonych miejscach piesi publicznie zawstydzani.

Technologia ta znalazła się pod ostrzałem na całym świecie z wielu powodów. W Anglii pojawiły się skargi na uprzedzenia rasowe, a w Ameryce system rozpoznawania twarzy FBI ma niebotyczny poziom błędu wynoszący prawie 15 procent. Jeśli wierzyć policji, to nowe prawo nie będzie miało dużego wpływu na jej działania, bo podobno przestało testować technologię w 2017 roku.

Czytaj też: Honor 20 w teście Geekbench nie zaskakuje

 Źródło: Popular Mechanics

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!