WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ

Koło ratunkowe SeeArch dba też o widoczność

Koło ratunkowe SeeArch dba też o widoczność

Utrzymanie się na powierzchni wody, to tylko jeden z dwóch problemów topiącej się osoby, która wcale nie musi być widoczna dla ratowników wśród fal. Na szczęście SeeArch rozwiązuje oba problemy.

Koło ratunkowe SeeArch

SeeArch został stworzony przez kanadyjskiego przedsiębiorcę Neila Darrocha i działa z dowolnymi systemami szybkiego nadmuchiwania firm trzecich. Gdy nie jest rozłożony, SeeArch mieści się we woreczku przypominającym saszetkę, którą nosi się wokół talii.

Czytaj też: Zdalnie sterowany Dolphin 1 wyciąga pomocną dłoń do topiących się
Czytaj też: Nowa metoda walki z nowotworami wywołanymi przez azbest
Czytaj też: Nie uwierzycie, jak Słońce mogło wpłynąć na katastrofę Titanica

Kiedy użytkownik poczuje się zagrożony, będąc w wodzie, może szarpnąć za sznurek SeeArch, uruchamiając zintegrowany nabój CO2, który w 8 sekund nadmuchuje żółty łuk. Ten nie tylko pomaga utrzymać się na powierzchni, ale też tworzy dobrze widoczny 1,5-metrowy trójkąt z wytrzymałego nylonu balistycznego, który dodatkowo zawiera odblaskowe naszywki na górze, aby zapewnić widoczność w nocy.

Kiedy zjawi się pomoc, ratownicy mogą złapać za trójkąt, aby wciągnąć zagrożonego z wody. Ten z kolei w oczekiwaniu na pomoc może wykorzystać SeeArch w formie materaca, unosząc się na powierzchni.

Czytaj też: Czym zajmuje się Centauro, robot o wyglądzie konia?
Czytaj też: Czy można przeżyć wpadnięcie do czynnego wulkanu?
Czytaj też: Nosze Multi Scoop Pro zmieniają się w wózek w kilka chwil

Finalnie po każdym użyciu SeeArch jest opróżniany i wkładany z powrotem do woreczka, a potem wystarczy tylko wymienić nabój CO2. Obecnie można dorwać to koło ratunkowe w wersji Sport oraz Mariner (kolejno 570 i 630 zł), ale tylko w Kanadzie, choć jest szansa, że wysyłki będą z czasem dostępne dla innych krajów.

Chcesz być na bieżąco z WhatNext? Śledź nas w Google News