WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ

Doczekaliśmy się premiery supersamochodu Gordon Murray T.50

Doczekaliśmy się premiery supersamochodu Gordon Murray T.50

Długo czekaliśmy, ale wreszcie możemy poznać wszystko, co ma do zaoferowania supersamochód Gordon Murray T.50, który trafi do produkcji w styczniu 2022 roku z planem stworzenia 100 egzemplarzy w cenie 2,36 miliona funtów każdy.

O Gordon Murray T.50 słyszeliśmy już naprawdę dawno temu, ale wreszcie uzyskaliśmy pełny wgląd na ten supersamochód, który przy wadze 986 kilogramów będzie chwalił się mocą 654 koni mechanicznych. Wszystko to opakowane w kompaktowe nadwozie o łącznej długości 4352 mm z włókna węglowego, którego panele łącznie mają ważyć poniżej 150 kilogramów.

Wspomniana moc 654 KM wraz z 467 Nm momentu obrotowego pochodzi z 4-litrowego silnika V12, który ze swoimi 177 kilogramami wagi uchodzi za najlżejszą jednostkę V12 na rynku. Żeby tego było mało, jest też połączony nie z automatem, a klasyczną sześciobiegową manualną skrzynią biegów. Puryści będą zadowoleni.

W T.50 Gordona Murraya widać inspirację McLarenem F1 (siedzenie w centrum, sam kształt), którego zresztą ta legenda motoryzacji zaprojektowała. Wyjątkowym elementem w tym samochodzie jest z kolei 400-milimetrowy wentylator na tyle, który obraca się z prędkością do 7000 obrotów na minutę i działa na 48-woltowym silniku elektrycznym.

Czytaj też: Polskie ceny nowego Volkswagena Arteon i Arteon Shooting Brake

Ten wielki wentylator współpracuje z aktywnymi tylnymi spojlerami i dyfuzorami, zwiększając siłę docisku o 50% podczas normalnej jazdy lub o 100% w trybie hamowania. System zasysa również powietrze do silnika, zwiększając jego moc o około 49 KM.

Wyjątkowe w supersamochodzie T.50 Gordon Murray jest też samo wnętrze i nie mowa tutaj tylko o świetnym wykonaniu. Jako że kierowca siedzi w centrum, projekt musiał jakoś ugościć innych i dokonał tego poprzez wycofane nieco siedzenia po obu stronach. Innymi słowy, w jednym momencie przyjemność z jazdy będzie czerpać do trzech osób.

Chcesz być na bieżąco z WhatNext? Śledź nas w Google News