WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ
Publicystyka

Czy kinom uda się powrócić do formy sprzed pandemii?

Wszyscy fani filmów z niecierpliwością oczekują na ponowne otwarcie kin. Tylko czy po ich uruchomieniu będzie tak jak wcześniej? Najnowsze badania przeprowadzone w USA pokazują, że nie bardzo.

Czytaj też: Akademia rozważa przesunięcie gali wręczenia Oscarów 2021

W Polsce kina zamknięto 12 marca, w kolejnych tygodniach podobne decyzje zostały podjęte w większości państw na świecie, w tym w USA. Oczywiście w poszczególnych krajach ten proces zaczął się wcześniej, ale można liczyć, że na przełomie marca i kwietnia większość kin zamarła. Ostatnia premiera miała miejsce 13 marca, a od tamtej pory słyszymy tylko o odwoływanych i przekładanych debiutach. Zmiany sięgają na kilku lat wprzód, bo studia i wytwórnie muszą trzymać się pewnych harmonogramów. Przykładem jest chociażby Marvel, dla którego kolejność wypuszczanych filmów jest bardzo ważna. Obecnie w kilku krajach powoli otwierane są poszczególne placówki, choć na razie ma to raczej charakter testowy. Dotyczy to głównie mniejszych sieci, bo te największe jeszcze wstrzymują się z ponownym uruchamianiem.

Jak wyglądał box office w weekend 15-17 maja?

Ubiegły weekend po raz pierwszy od wielu tygodni działało na tyle dużo placówek by można było mówić o jakimkolwiek większym zysku. W Niemczech przychód z biletów wyniósł 1,2 mln dolarów głównie dzięki kinom samochodowym. W Honkongu, gdzie uruchomiono wszystkie kina zanotowano zysk w wysokości 550 mln dolarów. Najsłabiej było w Japonii. Tam zarobiono 13 tysięcy dolarów, choć podobnie jak w większości krajów azjatyckich działał tam tylko ułamek wszystkich placówek. Na wielki ekranie można było obejrzeć kilka głośnych produkcji ostatnich miesięcy, a największą popularnością cieszyła się produkcja Bad Boys for Life, a zaraz za nią Joker i Na noże.

Niestety w kinach wyświetlane są tylko filmy, które już dawno miały swoją premierę, a to skutecznie zniechęca wiele osób. Ludzie po prostu nie chcą narażać się idąc na coś, co już widzieli i co mogą równie dobrze obejrzeć w serwisach VOD.

Internet czy kino?

Po otwarciu kin większość z nas stanie przed wyborem formy oglądania filmów. Serwisy VOD i platformy streamingowe cieszą się ogromną popularnością, która podczas pandemii tylko wzrosła. Studia i wytwórnie zdecydowały się wypuścić niektóre swoje produkcje bezpośrednio do sieci co okazało się sporym sukcesem. Jako przykład można chociażby podać Trolle 2. Wypuszczenie produkcji z pominięciem kinowej premiery obniża też koszty promocji, choć oczywiście nie generuje tak wielkich zysków. Jednak bogata oferta i wciąż rosnąca liczba platform sprawia, że propozycji do oglądania jest tak wiele, że kino nie wydaje się już tak atrakcyjne. Zwłaszcza, jeśli za bilety mamy zapłacić równowartość miesięcznego abonamentu za streaming. 

Patrząc optymistycznie oczekuje się, że największe sieci kin otworzą się w przeciągu 3-4 tygodni by zdążyć przed premierą Tenet. Chcą dać widzom chwilę na przyzwyczajenie się i zapoznanie z nowymi zasadami bezpieczeństwa. Christopher Nolan zapowiada, że nie zgodzi się na premierę jeśli 80% światowych placówek nie zostanie otwartych. To transakcja wiązana, choć i tak wszystko zależy od sytuacji z koronawirusem. Jeśli pandemia zacznie znacznie ustępować to możemy spodziewać się odmrażania rynku. Jeśli nie i Tenet zostanie opóźniony to, według specjalistów, najprawdopodobniej poskutkuje odwołaniem wszystkich tegorocznych premier. W takim wypadku nie spodziewajmy się zbyt wielu otwartych kin, bo co będziemy w nich oglądać? Powyższe wyniki z box office nie są może specjalnie miarodajne, bo jeszcze wiele osób za bardzo się boi, ale pokazuje w jakimś tam stopniu co będzie działo się później. Bez nowości nikt nie może spodziewać się zbyt wielkich przychodów, a niski zarobek to w branży kinowej straty.

Czytaj też: Misja Greyhound – nie będzie kinowej premiery. Film trafi od razu na jedną z platform

Ale przyjmijmy, że kina się otworzą i Tenet będzie miało premierę w lipcu

W USA Performance Research i Full Circle Research przeprowadzili badania, które mają pokazać jak będzie wyglądał rynek po pandemii. Zadano kilka pytań dotyczących głównie tego, czy ankietowani pójdą do kin, gdy te zostaną otwarte, a także którą formę dystrybucji chętniej wybiorą. Przyjrzyjmy się wynikom:

Na pytanie czy wolą oglądać film w formie cyfrowej czy w kinie (przy założeniu, że produkcja dostępna byłaby w obi formach w tym samym czasie) 70% ankietowanych odpowiedziało, że zdecydowanie wybierają dom. Koszty obu opcji są w przybliżeniu bardzo podobne, więc nie jest to spowodowane kwestią finansową. 13% badanych odpowiedziało, że zdecydowanie wolą kino, zaś 17% nie miało sprecyzowanego zdania na ten temat.

(Przy poniższym pytaniu w nawiasie podam odpowiedzi, które na te samo pytanie udzielono w marcu)

53% (47%) ankietowanych uważa, że boją się przebywania w miejscach publicznych na tyle, by w znacznym stopniu ograniczyć wychodzenie do kina po ich otwarciu. 37% (28%) badanych deklaruje, że będzie chodziło na seanse o wiele rzadziej niż wcześniej, zaś 10% (7%) może już nigdy do kina nie pójść.

Kolejne pytanie dotyczyło gatunku filmowego, na który ankietowani najchętniej by do kina poszli. 43% odpowiedziało, że poszłoby na komedię, 35% wybrało dramat, 33% kino akcji, a 19% horror.

Bardzo ważnym czynnikiem jest cena wypożyczenia/kupienia filmu w wersji cyfrowej. 47% ankietowanych uważa, że 10 dolarów za kupno jest rozsądną ceną, a 20% uznało, że 20 dolarów. Im wyższa cena tym zainteresowanych jest mniej. 6% jest skłonnych zapłacić 30 USD, 3%40 USD, a tylko 1 % badanych zapłaciłoby 50-80 dolarów za film. Sporo, bo aż 19% twierdzi, że woli oglądać filmy darmowe, co zapewne obejmuje tych, którzy już opłacają abonamenty w serwisach streamingowych.

Oczywiście jeśli zapłacimy za film, nawet wypożyczając go na 48 godzin, te 10-20 dolarów nie ma to porównania z dystrybucją kinową. W tym czasie możemy bowiem obejrzeć go z całą rodziną, co wówczas przekłada się na średni koszt kilku dolarów za osobę. A taki wydatek jest już nieporównywalnie mniejszy niż wyjście do kina z całą rodziną, gdzie zawsze dochodzą jeszcze dodatkowe rzeczy typu przekąski, parking, obiad. Posługuję się tutaj dolarami, bo to waluta, którą operują twórcy badania, ale w przypadku przełożenia na złotówki nie wygląda to inaczej. Nawet wykupując film za 20 dolarów ( 80-90 zł) i oglądając go z bliskimi wychodzi nas dużo taniej niż pójście do kina. A zawsze możemy udostępnić produkcję cioci, wujkowi czy koleżance.

Nie spodziewajmy się wielkich obniżek cen biletów po otwarciu kin. Największe polskie sieci przed zamknięciem placówek zmieniły swoje cenniki, jednak nie wiadomo, czy później będą one nadal obowiązywały. Nawet jeśli tak, to wiele osób będzie musiało wybrać pomiędzy streamingiem a seansem w kinie. Kryzys dotnie większość z nas, a to oznacza, że na rozrywki będziemy mieli mniej pieniędzy. Jeśli opłacamy dostęp do Netflixa i na przykład HBO GO możemy już nie chcieć wydawać więcej na filmy, nawet w kinie. A nawet jeśli, to wizyty tam nie będą zbyt częste i ograniczą się do większych premier. Do tego dojdzie obawa związana z wyjściem w zatłoczone miejsce publiczne. Przepisy dotyczące bezpieczeństwa i zdrowia odwiedzających kina sprawią również, że na salach będzie mogło być znacznie mniej osób niż wcześniej. Dezynfekcja i wprowadzenie dodatkowych środków ostrożności będzie wiązało się z dodatkowymi kosztami. A do tego znacznie uboższy repertuar. To wszystko złoży się na bardzo niewesołą wizję przyszłości wielu właścicieli kin.

Co mogłoby pomóc?

Ciężko powiedzieć co mogłoby pomóc kinom stanąć na nogi. Mniejsza ilość premier i ograniczenia nie zachęcą zbyt wielu osób, więc placówki będą musiały starać się o klientów. Może transmisje z wydarzeń sportowych lub kulturalnych? Koncerty na żywo? A może umowa z platformami streamingowymi, na mocy których moglibyśmy oglądać ich produkcje na wielkim ekranie za mniejszą niż za zwykła opłatą? Naprawdę trudno jest tak teoretyzować. Mam w planie pójść na pierwszy seans jaki będzie dostępny we Wrocławiu nie ważne czy w Cinema City (mam kartę unlimited) czy w innej sieci. Jestem ciekawa repertuaru i tego jak to wszystko będzie wtedy wyglądało. Mogę Was tylko zachęcić do pójścia w moje ślady, ale prawda jest taka, że nikt nikogo do tego nie zmusi. Wiem jednak, że jeśli przestaniemy chodzić do kin, to za jakiś czas możemy nie mieć gdzie. Po stronie właścicieli kin będzie leżało nie tylko zapewnienie bezpieczeństwa, ale i dostosowanie się do nowych warunków i znalezienie sposobu na zmniejszenie strat, które jednocześnie będzie zachęcało do pójścia na seans. Wszyscy chcemy powrotu do normalności, ale musimy liczyć się tym, że „normalność” po pandemii może nie być tą, którą znaliśmy chociażby z 2019 roku.

Chcesz być na bieżąco z WhatNext? Śledź nas w Google News