Gotowi na kolejny samochód z ciekawą historią? Przybliżaliśmy już Wam przeszłość takiego jednego, dla którego wyścigi były chlebem powszednim oraz Marudera z 1964, który przeżył niejedno. Tym razem zajmiemy się z kolei znaleziskiem z piwnicy, bo to właśnie z niej wyciągnięto ostatnio samochód Alfa Romeo Giulietta Sprint Zagato z 1962 roku.  

Ten egzemplarz opuścił posesję w Turynie po całych 35 latach spędzonych w piwnicy, a jego przeszłość jest raczej przyziemna. Z oficjalnych wiadomości wychodzi na to, że jej właściciel nie mógł poradzić sobie z zepsutą windą, z której naprawą zwlekał aż do śmierci. Przez brak testamentu o samochodzie zwyczajnie zapomniano, ale już postarano się o jego rządowe „uwolnienie”.

Przy tej okazji warto wspomnieć o samej historii tej serii. Giulietta Sprint Zagato powstała po raz pierwszy pod okiem Team Z w 1956 roku przez zniszczenia w fabryce samochodów wyścigowych Alfa Romeo, co posunęło zespół do zastosowania nadwozia z aluminium. To z kolei sprawiło, że nowa wersja Zagato była znacznie lżejsza i bardziej aerodynamiczna. Nadwozie pierwszych 16 egzemplarzy jest też wyjątkowe, bo ich kształtowaniem zajął się własnoręcznie jeden z konstruktorów.

Firma po kilku latach stwierdziła, że Giulietta SVZ musi zostać wprowadzona do regularnej produkcji, dlatego finalny projekt z myślą o taśmowym wykonywaniu zadebiutował na Salonie Samochodowym w Genewie w 1960 roku. Najnowsze odkrycie musi być modelem z 1962 roku, ponieważ posiada okrągły ogon znany jako „Coda Tonda”. Według informacji ten egzemplarz Alfa Romeo Giulietta SZ został sprzedany za 647,000$ na aukcji rządowej. I to wszystko przez zepsuty podnośnik i mechanika, który nigdy nikomu o tym nie powiedział.

Czytaj też: Rzuć okiem na SUVa Discovery kopiącego tyłek sportowym samochodom

Źródło: Road and track

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!