Be quiet! podbił moje serce chłodzeniem Dark Rock Pro 4. Była to bardzo wydajna a przy tym świetnie wykonana konstrukcja. Teraz do testów otrzymałem słabszy model, również należący do tej rodziny – be quiet! Dark Rock Slim. Czy wypadnie on równie ciekawie w testach?

Chłodzenie jak zawsze u tego producenta otrzymałem spakowane w czarny karton. Wraz z nim otrzymujemy cztery klipsy montażowe dla wentylatorów (do dwóch sztuk), małą ilość pasty termoprzewodzącej, instrukcję oraz zestaw montażowy. Instrukcja dobrze wyjaśnia montaż, który jest naprawdę prosty. Pasta starczy niestety tylko na jeden montaż. Gwarancja wynosi 3 lata.

Kuszenie czernią

Be quiet! Dark Rock Slim wygląda bardzo elegancko. Jest on cały czarny i jedynie lustrzana podstawka wyróżnia się wśród całości. Mam za to uwagę co do jakości wykonania. Wszystko byłoby świetnie, gdyby nie ciągnący się klej spod czapek na ciepłowody. Jest to ewidentnie wada otrzymanego sampla i mam nadzieję, że jest to tylko przypadek. Klej jest dosyć trudny do usunięcia, a użytkownik nie powinien być do tego zmuszany. Poza tym jest idealnie.

Chłodzenie ma cztery 6 mm ciepłowody oraz 51 finów. Jego dokładne wymiary to 72 x 127 x 159,4 mm, a waży on 620 g. Be quiet! Dark Rock Slim poradzi sobie z procesorami o TDP do 180 W.

Do zestawu producent dołącza wentylator to model Silent Wings 2. Jego maksymalna prędkość wynosi 1500 RPM, a głośność 23,6 dBA. Wentylator ma PWM więc można go podłączyć do złącza 4 pin na płycie głównej. Żywotność określona została na 300 tysięcy godzin. Podobnie jak sam radiator, wentylator jest cały czarny więc świetnie wpasowuje się w całość.

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!