Każdy producent chce mieć teraz obudowę z RGB. Nie inaczej mogło być z Zalmanem, który zaprezentował obudowę K1. Czy wśród dosyć sporej konkurencji jest to konstrukcja godna polecenia?

Opakowanie niczym nie zaskakuje – jest to zwykły karton. Wraz z obudową otrzymujemy zestaw śrubek, opaski zaciskowe, ściereczkę do starcia odcisków palców ora instrukcję. Dodatki są więc także standardowe. Gwarancja wynosi 2 lata.

Zalman K1 ma wymiary 458 mm x 210 mm x 450 mm i waży 6,4 kg. Zmieszczą się w niej płyty ATX, micro ATX i mini ITX. Obudowa dostępna jest tylko w testowanej wersji.

Produkt Zalmana wygląda całkiem nieźle. Przednie paski RGB są dosyć ładne, podobnie jak tylny wentylator. Całość wydaje się jednak nieprzemyślana. Podświetleniem przodu możemy sterować tylko za pomocą przycisku na obudowie, a tylni wentylator świeci jak chce – ma predefiniowane RGB i to koniec jego możliwości. Ogromną wadą jest więc brak synchronizacji pomiędzy tymi dwoma RGB, nie mówiąc już o możliwości podłączenia całości do płyty głównej.

Przód jest plastikowy. Otwory wentylacyjne znajdują się po bokach, ale nie ma co liczyć na filtry przeciwkurzowe. Szkoda, że producent nie rozwiązał tego inaczej – siatka mesh zamiast plastiku, za nią filtr i każdy byłby zadowolony. Z przodu zmieścicie do trzech wentylatorów 120 mm albo do dwóch 140 mm.

Na górze, jeszcze na części przedniego panelu, znajdują się różne złącza. Do dyspozycji są dwa USB 3.0, dwa USB 2.0, wejście na mikrofon i wyjście na słuchawki. Obok nich są przyciski włączania, restartowania oraz zmiany RGB. Dalej jest miejsce na dwa 120/140 mm wentylatory, nad którymi znajduje się filtr przeciwkurzowy. Jest on mocowany na magnes.

Lewy bok to 4 mm szkło hartowane mocowane na cztery szybkośrubki. Prawy bok to dosyć cienka blacha – te części są bardzo standardowe.

Zalman K1 stoi na czterech nóżkach wyłożonych antypoślizgowym materiałem – obudowa rzeczywiście nie ślizga się po panelach. Pod zasilaczem widoczny jest filtr przeciwkurzowy. Dzięki rączce w miarę łatwo jest go wyciągnąć. Dalej widać śrubki, dzięki którym można zdemontować lub przesunąć koszyk na dyski.

Czytaj też: Test obudowy Zalman Z1 Neo

Tył jest całkowicie standardowy. Obudowa posiada niestety wyłamywane zaślepki PCI. Widoczny jest także 120 mm wentylator RGB – model ZM-RFD120 o przepływie powietrza równym 34,34 CFM. Podłączany jest on do złącza Molex do zasilacza i nie ma możliwości jego synchronizacji z płytą główną.

Obudowa posiada w środku dwie komory. Oddziela je metalowa obudowa, która posiada dwa miejsca na wentylatory 120 mm. Są tam także otwory do przeciągnięcia okablowania oraz wycięcie na przednią chłodnicę.

W głównej części klasycznie jest otwór umożliwiający montaż chłodzenia bez konieczności demontażu płyty głównej. System zarządzania okablowaniem jest dobry. Zalman K1 posiada otwory na okablowanie, w tym te do przełożenia kabla CPU. Z tyłu jest od 10 mm do 28 mm miejsca na przewody. Szkoda, że w najmniejszym miejscu nie ma przynajmniej tych 15 mm – było by prościej. Po prawej strony od płyty znajdują się dwa miejsca na dyski 3,5 cala. Maksymalna długość karty graficznej to 380 mm a wysokość chłodzenia procesor to 178 mm. W obudowie powinna się zmieścić większość podzespołów.

W piwnicy na czterech antywibracyjnych nóżkach stawiany jest zasilacz. Jego maksymalna długość to 190 mm – można to uzyskać poprzez przesunięcie koszyka na dyski na przód. Koszyk na dyski zmieści dwie 2,4/3,5 calowe konstrukcje. Mocowane są one na szynach, które wsuwa się do koszyka.

Z przodu zmieścicie chłodnicę 120/240/280/360 mm a na górze 120/240 mm. Należy jednak pamiętać, że ta górna ograniczona jest wysokością pamięci RAM.

Montaż przebiegł raczej bez przeszkód. Trochę irytują dwa złącza Molex (przedni LED i tylny wentylator), ale można sobie z nimi poradzić. Poza tym nie miałem problemów z przeprowadzeniem kabli czy domknięciem obudowy. W tym drugim przypadku trzeba chwilę poświęcić aby nie było zbitki kabli w najwęższym miejscu, ale raczej nie powinniście mieć z tym problemów. Montaż całości jest praktycznie taki sam jak u większości obudów na rynku.

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!