WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ
Testy

Test Surface Pro 7 – może być lepiej?

Jak Surface Pro 7 wypadł w testach? Skoro kolejna premiera Microsoftu już dawno za nami, trzeba było przyjrzeć mu się z bliska. Towarzyszył mi w codziennych zadaniach i to one pomogły mi ocenić przydatność sprzętu. Już sporo czasu temu wyszedłem z założenia, że takie testy wymagają podejścia “od strony użytkownika”.

Unikam przy tym suchych liczb i typowych benchmarków, bo takich recenzji jest już sporo. Brakuje za to moim zdaniem jasnego powiedzenia: tak, to dla Ciebie. Albo odwrotnie: ten sprzęt Ci się nie przyda.

Czy Surface Pro 7 to dobry kierunek dla Microsoftu? Ciężko powiedzieć…

Nagromadzenie premier sprzętu z tej rodziny ostatnimi laty było całkiem spore. Dlatego wydaje mi się, że największy problem z zakupem będzie miała osoba, która zapadła w przedłużony sen zimowy na kilkadziesiąt miesięcy. A obudziła się z niego, kiedy starszy laptop przestał działać i trzeba było zacząć się rozglądać za nowym. Albo gdzieś zauważyła Surface Pro 7 i pomyślała, że to może być coś dla niej.

Zacznę od tego, że oceniając przydatność tego laptopa (który może też działać jako tablet), ciężko nie zauważyć jego bardzo dobrego ekranu czy minimalistycznej konstrukcji. Niska waga i mobilność to zresztą jedne z kluczowych zalet Surface Pro 7 i jego poprzedników, przynajmniej oceniając go według moich potrzeb. Zajmuję się produkcją filmową, nieco grafiką, lubię pooglądać seriale w łóżku i pograć.

Bardzo dobrą częścią urządzenia jest właśnie wspomniany ekran. Odwzorowanie barw, kontrastu – to jest coś, co Microsoft zrobił naprawdę świetnie. Praca z programami graficznymi jest bardzo wygodna, tym bardziej, gdy pod ręką jest pióro Surface.

Zresztą z własnych obserwacji mogę powiedzieć, że widać profesjonalizm Surface Pro 7 pod tym względem. Dlaczego? Ponieważ wśród tatuatorów zauważyłem już przynajmniej kilku, którzy pracują właśnie na takim sprzęcie. To może nie wydawać się ciekawe, ale w zdominowanym przez apple’owskiego iPada Pro świecie to naprawdę robi wrażenie.

Jeśli ktoś martwi się o jego wygląd, to wystarczy rzucić okiem na zdjęcia. Design jest genialny. To minimalizm w czystej postaci, który sprawia, że ten laptop będzie pięknie wyglądał na każdym biurku czy stoliku.

…bo sam nie wiem dla kogo Surface Pro 7 jest

Naprawdę nie mam żadnych zastrzeżeń, co do jakości Surface Pro 7, bo działa świetnie, wydajność jest dobra, ekran wspaniały. Jednak jak bumerang powraca moje pytanie sprzed roku i kolejne sprzed kilku miesięcy: kto jest odbiorcą tego sprzętu? Dlaczego, decydując się na zakup, mam wybrać właśnie jego?

Nie oszukujmy się, mamy w domach tyle urządzeń, jak tablety, smartfony, konsole czy komputery, że jeśli potrzebujemy nowego, to szukamy go w określonej grupie produktów. Zadałem więc sobie kilka pytań.

Czy Surface Pro 7 sprawdzi się w grach? Jak najbardziej, ale są bardziej wydajne laptopy, dedykowane graczom, które w tej samej cenie oferują o wiele wyższe możliwości (na przykład bardzo dobre karty graficzne). Takim osobom nie będzie przeszkadzała większa waga czy rozmiary, bo zależy im przecież głównie na wydajności.

Czy sprawdzi się jako urządzenie dodatkowe, jak laptop służbowy czy do podróży? Oczywiście, jego waga i rozmiary zdecydowanie za tym przemawiają. Ale jest wielu dobrych konkurentów, nierzadko dwukrotnie tańszych. Nie wyglądają co prawda tak zjawiskowo jak Surface Pro 7, mają też często gorsze osiągi, ale cena robi swoje.

Czy sprawdzi się jako rodzinny laptop, dostępny dla każdego i służący mu do różnych potrzeb? Dla dziecka do rysowania czy zabawy z grafikami, dla rodziców do obejrzenia dobrego serialu (ten wyświetlacz!), dla nastolatka, żeby przygotował projekt w PowerPoincie?

Trzy razy tak. Ale to “tak” ląduje ponownie w towarzystwie poprzedniego argumentu. Ceny. W tym pułapie można kupić tańszy tablet i laptop. A przy kilku użytkownikach lepiej mieć dwa sprzęty, niż jeden, choćby ze względu na kwestie czasowe przy konieczności dzielenia się nimi w domowym zaciszu.

Czy sprawdzi się jako narzędzie dla grafików? To chyba najmocniejszy “kandydat” w tym momencie spośród moich pomysłów na grupę docelową. Mam wrażenie, że Surface Pro 7 wygrywa starcie z iPadem Pro w kwestii wyświetlacza… ale żeby pobić jego rynkową dominację Microsoft musiałby czymś zaszaleć. Pewnie głównie ceną, bo to zwraca uwagę w pierwszej kolejności.

Wystarczy wyobrazić sobie sytuację, że szuka się dobrego sprzętu do pracy graficznej jako wspomniany już tatuator. 90% znajomych poleca iPada Pro, pozostałych 10% rzuca różnymi nazwami. Który zostanie wybrany?

Jeśli Surface Pro 7 mógłby przebić się do świadomości profesjonalistów, te liczby na pewno zmieniłyby się na jego korzyść. W tym momencie taka osoba miałaby tańszy (!) sprzęt Apple polecany przez większość versus lepszy moim zdaniem Surface Pro 7, ale droższy.

Decyzje biznesowe to podstawa?

Microsoft musi zarabiać, to oczywiste i nie będę się z tym nie będzie kłócił. Ale już wcześniej podkreślałem, że trend sprzedawania podstawowych części za dodatkową kasę jest według mnie błędny i na dłuższą metę zrazi do siebie użytkowników.

Microsoft wyraźnie komunikuje, że Surface Pro 7 to nie tablet, a komputer. Jednak bez klawiatury, myszki czy nawet pióra w zestawie. A bez tych dodatków, które kosztują razem 1647 złotych (nie wliczając promocji), otrzymujemy dokładnie to: tableta z wbudowaną podpórką. Świetnego, bez dwóch zdań, o bardzo dobrej specyfikacji i wydajności. Ale momentami w zabójczych cenach (od 3 900 do 11 100 złotych).

Microsoft zrobił dobrą robotę, ALE…

…ale powinien przemyśleć plan biznesowy. Dlaczego tyle na to narzekam? Ponieważ uważam, że Surface Pro 7 (i inne modele) są bardzo dobrymi komputerami, o wszechstronnych możliwościach. Ponieważ Microsoft ma moje zaufanie od wielu lat i mimo drobnych tête-à-tête z Applem nie rozstanę się z gigantem z Redmond. Ponieważ Surface’y zwyczajnie mi się bardzo podobają i widzę ich spory potencjał.

Mogą się GE-NIAL-NIE sprawdzić, a przy okazji i sprzedawać, jeśli tylko producent zdecyduje się na krok w którąś stronę. Albo myśląc o uniwersalizmie i robiąc je dużo bardziej przystępnym cenowo, albo tworząc kolejne wersje z myślą o precyzyjnie określonych grupach odbiorców.

Na ten moment, całkowita wartość sklepowa platformy, której używałem w celu popełnienia tego tekstu, to 7 546 (słownie: siedem tysięcy pięćset czterdzieści sześć) złotych.

W tej cenie miałbym bardzo dobrego pada do grafiki wraz z rysikiem i kompletem oprogramowania, a jeszcze zostałoby mi jeszcze kolejnych 1000-1500 złotych.

Gdybym z kolei potrzebował laptopa do gier, wybrałbym gotowy zestaw za około 7000 złotych, który miałby na pokładzie 1660Ti (żeby uciągnęła ray tracing), kilkanaście GB RAMu i wydajniejszy procesor. I miałbym dodatkowo kilka stów na gry.

Podsumowując test Surface Pro 7…

…ciężko mi nie odnieść wrażenia, kiedy go czytam, że strasznie po nim jadę. A wcale nie taki ma być wydźwięk tego testu. Surface Pro 7 świetnie się sprawdzi do użytkowania domowego, ale jest sprzętem “uniwersalnym”, czyli nie przyda się nikomu, kto potrzebowałby go do zadań ściśle określonych.

Jeśli jesteście w stanie wydać tyle pieniędzy na ten komputer, to jak najbardziej warto, bo chociażby sam ekran dostarczy mnóstwa wrażeń. I do amatorskiej zabawy z grafiką, i do oglądania filmów czy seriali, a nawet do niektórych gier.

Zadaniem tego testu jest uzmysłowienie Wam Waszych potrzeb. A raczej przekazanie informacji o tym kiedy i komu Surface Pro 7 się spodoba. Zrobiłem to tym razem nieco “odwrotnie”, mówiąc zdecydowanie więcej o tym komu się nie przyda, ale jest to pokłosiem dwóch poprzednich testów, które robiłem. Od tamtej pory konstrukcję faktycznie usprawniano.

Warto wspomnieć o porcie USB C, o wydajniejszych procesorach (i7 z Pro 6 według niektórych fanów techniki osiąga słabsze wyniki od i5 na pokładzie Pro 7), o lepszym połączeniu Wi-Fi. Widać więc godny pochwały skok jakościowy. Ale nie jest on moim zdaniem na tyle duży, żeby zachęcić kogoś do przerzucenia się na nowszy model, jeśli teraz korzysta na przykład z poprzednika, Surface Pro 6.

Mam ogromną nadzieję, że Microsoft podejmie w sprawie całej marki Surface dobre kroki. Bardzo chciałbym zobaczyć go przynajmniej w kilku, już bardzo sprecyzowanych rolach. Teraz to “po prostu” świetny komputer, a mógłby to być “właśnie ten” świetny komputer.