Reklama
aplikuj.pl

Test Vivo X51 5G – jeden z lepszych smartfonów 2020 roku

Vivo V51 5G test recenzja

Vivo X51 5G to smartfon, którego europejska premiera mocno mnie rozczarowała. Spodziewałem się modelu X50 Pro+ z flagową specyfikacją i najlepszym aparatem. Zamiast tego dostałem mocnego średniaka, który… z dnia na dzień coraz bardziej mi się podobał. Oto dlaczego.

Specyfikacja Vivo X51 5G

  • szklano-metalowa obudowa o wymiarach 158,5 x 72,8 x 8mm o masie 181,5 gramów,
  • ekran AMOLED o przekątnej 6,56 cala, rozdzielczość 1080 x 2376 pikseli, 90Hz, HDR10+,
  • układ Qualcomm Snapdragon 765G z 8-rdzeniowym procesorem, grafika Adreno 620,
  • 8 GB pamięci RAm, 256 GB pamięci wbudowanej, brak gniazda kart pamięci,
  • główny aparat 48 Mpix (F/1.6, laserowy AF, optyczna stabilizacja obrazu wzorowana na gimbalu), aparat szerokokątny 8 Mpix (F/2.2, 16mm, 1/4″), zoom portretowy 13 Mpix (F/2.5, 50mm, 1/2.8″, 2-krotny zoom optyczny), zoom peryskopowy 8 Mpix (F/3.4, 135mm, 1/4″, optyczna stabilizacja obrazu, 5-krotny zoom optyczny),
  • filmy 4K@60fps, 1080p@60fps, dodatkowe tryby filmowe,
  • przedni aparat 32 Mpix (F/2.5, 1/2.8″, 26mm),
  • Bluetooth 5.1 (aptX), Wi-Fi ac, NFC, GPS, USB-C, czytnik linii papilarnych w ekranie,
  • akumulator o pojemności 4315 mAh, obsługa szybkiego ładowania o mocy 33W,
  • cena: 2 999 zł.

W zestawie z Vivo X51 5G znajdziemy kabel USB-C, kompatybilną ładowarkę o mocy 33W, przewodowe słuchawki douszne z wymiennymi gumkami, silikonowy pokrowiec, przejściówkę z USB-C na Jack 3,5mm i klucz do otwarcia gniazda kart SIM. Praktycznie wszystko czego potrzeba.

Vivo X51 5G ma smukłą obudowę i matowe plecy. To lubię!

Vivo V51 5G test recenzja

Mam wrażenie, że producenci smartfonów w 2020 roku zapomnieli, że miło jak obudowa smartfonu nie jest przesadnie gruba. O ile rozumiem to w przypadku flagowców, gdzie mocne podzespoły potrzebują nieco przestrzeni, tak w średniej półce jest to kompletnie bez sensu. Vivo X51 5G to jeden ze smuklejszych smartfonów. Co jest możliwe dzięki delikatnemu zakrzywieniu ekranu oraz tylnego panelu. Przez co boki obudowy są cieńsze, a smartfon dużo lepiej leży w dłoni. Poza tym cały smartfon, choć ma całkiem spory ekran, sprawia wrażenie dużo mniejszego i lżejszego niż może to wynikać z suchej specyfikacji.

Vivo V51 5G test recenzja

Kolejnym wartym pochwalenia elementem obudowy jest tylny panel. Matowa powierzchnia nie tylko genialnie wygląda w szarym kolorze, ale też nie brudzi się przesadnie i łatwo jest utrzymać ją w dobrej kondycji wizualnej. Nie zauważyłem też, a trochę już Vivo X51 5G używam, aby tył miał tendencję do zbierania zarysowań.

Vivo V51 5G test recenzja

Bardzo efektownie wygląda też moduł aparatu. Dwuczęściowy – z góry mamy aparat główny, szerokokątny oraz makro, a z dołu peryskopowy zoom. To naprawdę robi wrażenie. Podobnie jak ładnie ścięta górna krawędź z logo 5G.

Vivo V51 5G test recenzja

Vivo X51 5G może się też pochwalić chyba najdokładniej schowaną szczeliną głośnika rozmów. Ona tam faktycznie jest, ale wyczuć można ją praktycznie tylko przejeżdżając paznokciem przy górnej krawędzi obudowy.

Vivo X51 5G ma ekran z wyższej półki i topową nakładkę

Vivo V51 5G test recenzja

Jeszcze przed wejście na rynek europejski podczas rozmowy z przedstawicielami Vivo dowiedziałem się, że na nasz rynek konieczne było zmodyfikowanie nakładki systemowej. Okazuje się, że Europejczycy lubią uproszczony interfejs, podczas gdy Azjaci wolą maksymalnie przekombinowany. Trochę się obawiałem, bo bardzo polubiłem azjatycki interfejs Vivo IQOO 3 5G. Na szczęście aż tak dużo się nie zmieniło.

Czytaj też: Test Vivo IQOO 3 5G – gamingowy mocarz dla entuzjastów

Vivo X51 5G faktycznie jest wyraźnie prostszy w obsłudze. Ma mniej opcji i dużo łatwiej jest się w nim dostać do interesujących opcji. Ale możliwości personalizacji zostały na miejscu. Na czele z moimi ulubionymi animacjami podświetlania i gaszenia ekranu. Dosłownie pierdoła graficzna, ale szalenie efektowna. Możemy tez ustawić różne animacje dla podłączania ładowarki, odblokowania ekranu za pomocą czytnika linii papilarnych, czy powiadomień poprzez podświetlenie krawędzi. Do wyboru mamy też sporo różnych wariantów ekranu Always On. A po ostatniej aktualizacji systemu zostały zmniejszony ikony w Ustawieniach, przez co prezentują się znacznie efektowniej oraz pojawiły się nowe formy powiadomień. Teraz nawet powiadomienie z Twittera może się wyświetlać jako mała pływająca ikonka. Interfejs Vivo w ciągu ostatnich kilku miesięcy szybko stał się moim ulubionym obok EMUI Huaweia.

Vivo V51 5G test recenzja

Efektowności interfejsu na pewno dodaje ekran. Jest wyrazisty, z bardzo mocno nasyconymi kolorami, kontrastowy, jasny, czytelny w każdych warunkach i pod każdym kątem. Nie można się tutaj absolutnie do niczego przyczepić. Efektowności dodaje mu delikatne zakrzywienie krawędzi. Tak mały promień zakrzywienia znajdziemy chyba tylko w ostatnich flagowych smartfonach Xiaomi.

Vivo V51 5G test recenzja

Choć zazwyczaj pomijam tę kwestię, pochwalić muszę też… folię na ekranie. Te fabryczne, z bardzo małymi wyjątkami, są naprawdę koszmarne i bardzo szybko się ich pozbywam. Dziwnie odbijają światło i łatwo się odklejają. Folia w Vivo X51 zaczęła się lekko odklejać na boku dopiero po długich tygodniach użytkowania, w dodatku w trakcie przeprowadzki. Na zdjęciach widzicie smartfon już po jej usunięciu.

Łączność 5G i dźwięk z dowolnej przejściówki(!)

Vivo V51 5G test recenzja

Vivo X51 5G, jak nazwa wskazuje, działa w sieci 5G. Działa też w dostępnych w Polsce protezach sieci 5G uruchomionych na częstotliwościach LTE każdego z operatorów. Również na 2600 MHz Plusa. Smartfon nie ma najmniejszych problemów z zasięgiem i pozwala na prowadzenie rozmów nawet w ekstremalnie trudnych warunkach.

Pomimo mikroskopijnej szczeliny głośnika jakość rozmów stoi na wysokim poziomie. Są głośne i czyste dla obu stron. Zabrakło tutaj jednak możliwości prowadzenia rozmów po sieci Wi-Fi. Przynajmniej na razie i w przypadku polskich operatorów.

Vivo V51 5G test recenzja

Przeogromną zaletą Vivo X51 5G jest możliwość słuchania muzyki z dowolna przejściówką USB-C – Jack 3,5mm. Miałem możliwość sprawdzenia przejściówki Sony, Huaweia i Samsunga. Działała każda z nich. Może wydawać się to mało istotne, ale przy częstej zmianie smartfonów konieczność pilnowania, aby mieć w samochodzie odpowiednią przejściówkę bywa na wagę złota.

Dostępne typy łączności działają bez zarzutów. Praktycznie cały czas miałem podpięty do smartfonu jakiś zegarek przez Bluetooth. Bardzo dobrze działa parowanie z różnymi słuchawkami i głośnikami. Złego słowa nie mogę powiedzieć też o działaniu NFC, Wi-Fi, czy też czytnika linii papilarnych umieszczonego w ekranie.

Vivo X51 5G nie jest flagowcem i można tego nie zauważyć

Vivo V51 5G test recenzja

Od Snapdragona 865 do Snapdragona 765G jest daleka droga. Tym samym Vivo X51 5G nie jest flagowcem i dosłownie można tego nie zauważyć. Przez kilka ostatnich tygodni smartfon ani razu mi się nie zawiesił i działał w zasadzie tak samo dobrze jak używane w tym samym czasie Mate 40 Pro, czy Galaxy Note20.

Vivo X51 5G bez problemu uruchamia w zasadzie wszystkie gry (a do tego ma specjalny tryb gamingowy wyłączający na czas rozgrywki zbędne procesy), otwiera kilkanaście kart w przeglądarce, duże zdjęcia, czy ważące sporo dokumenty. Bez żadnych zbędnych spowolnień animacji, czy długiego czasu na uruchomienie aplikacji.

Vivo V51 5G test recenzja

O tym, że Vivo X51 5G nie jest flagowcem świadczą w zasadzie tylko wyniki benchmarków.

Vivo X51 5G miał rozczarować aparatem, a zamiast tego mnie zaskoczył

Vivo V51 5G test recenzja

Mając nadzieję na zobaczenie w Polsce Vivo X50 Pro+, który będzie konkurencją choćby dla Huaweia P40 Pro+, specyfikacja aparatu Vivo X51 5G mnie rozczarowała. Ale po zrobieniu nim pierwszego zdjęcia zaczął mnie intrygować. Były to to zdjęcie.

Vivo V51 5G test recenzja

Dalej było już tylko lepiej. Aparat Vivo X51 5G bardzo pozytywnie zaskakuje. Zdjęcia są bardzo szczegółowe, ostre, z lekko podbitymi, ale nadal naturalnymi kolorami. Naprawdę mogą się podobać. Pozytywnie wypadają też aparaty dodatkowe. Zdjęcia szerokokątne mają mocniej podbite kolory, czym skutecznie odwracają uwagę od braku szczegółów na bokach kadru, ale całościowo wypadają bardzo pozytywnie. Podobnie jak zoom i w dobrych warunkach możemy liczyć na bezstratne, maksymalnie 5-krotne przybliżenie. W jasnym otoczeniu wyraźną utratę jakości zdjęć zobaczymy dopiero powyżej 10-krotnego zoomu.

Zdjęcia nocne wykorzystują dłuższy czas naświetlania, ale przy zdjęciach z reki trwa to niewiele ponad sekundę. Różnica w zdjęciach w trybie nocnym oraz automatycznym jest widoczna, co możecie zobaczyć na poniższych przykładach. W trybie nocnym lepiej nie korzystać z aparatu szerokokątnego. Zdjęcia zrobione za jego pomocą wyglądają jakby ktoś je dosłownie wyprasował ze szczegółów.

A co z tym gimbalem? Vivo bardzo chwali stabilizację obrazu w X51 5G i… słusznie. Bardzo mocne działania optycznej stabilizacji widać już w trakcie robienia zdjęć. W trakcie kręcenia filmów mamy dostępny specjalny tryb, którym stabilizacja imituje działanie gimbala i działa zaskakująco dobrze. Zobaczcie sami. W tym trybie filmy są nagrywane w rozdzielczości FullHD w 60 klatkach na sekundę.

Bardzo ciekawą opcją jest tryb kinowy, działający niestety tylko w rozdzielczości FullHD i 30 klatkach na sekundę. Polega on na tym, że możemy na ekranie dotknąć wybrany obiekt, a smartfon wykona delikatne zbliżeni i kadr będzie skupiać się tylko na obiekcie, nawet jeśli będziemy przesuwać kamerą. Szkoda, że nie działa to w wyższej rozdzielczości, bo widoczna jest utrata jakości podczas zbliżenia.

W rozdzielczości 4K przy 60 klatkach na sekundę stabilizacja obrazu nie jest już niestety tak skuteczna.

Baterii w Vivo X51 5G zdecydowanie nie polubiłem

Vivo V51 5G test recenzja

Choć Vivo X51 5G ma pojemny akumulator, w zasadzie nie zdarzyło mi się żeby w trakcie normalnego użytkowania wytrzymał dłużej niż jeden dzień. Zazwyczaj przy ok 40 minutach rozmów, kilkudziesięciu wiadomościach, 1,5-2 godzin przeglądania Internetu, 1-2 godzin muzyki na słuchawkach, przy stale aktywnym Wi-Fi i podpiętym zegarku oraz synchronizacji aplikacji i komunikatorów, wieczorem niemal zawsze miałem mniej niż 20% energii.

Vivo V51 5G test recenzja

Nawet pomimo ustawienia inteligentnego sterowania częstotliwością odświeżania ekranu, bateria Vivo X51 5G ginie w oczach. Szczególnie np. w trakcie podróży kiedy stale mamy aktywny ekran. W ekstremalnych przypadkach zdarzało mi się sięgać po ładowarkę 2-3 razy dziennie.

Za pomocą 33W ładowarki dołączonej do zestawu naładujemy smartfon do pełna w ciągu niecałych 70 minut oraz do 55% w pół godziny.

Chciałem narzekać na Vivo X51 5G, a nie bardzo mam na co

Vivo V51 5G test recenzja

Ze smartfonami takimi jak Vivo X51 5G zawsze mam duży problem. Korzysta mi się z nich tak dobrze, że kompletnie nie mogę się zabrać za napisanie ich recenzji. Dlatego też w tym przypadku zwlekałem dobre trzy miesiące. Przez ten czas polubiłem Vivo X51 5G jak mało który smartfon z 2020 roku.

Vivo X51 5G ujął mnie przede wszystkim perfekcyjnymi wymiarami. Nie jest ani za duży, ani za mały. A do tego przyjemnie cienki i niebyt ciężki. No i bardzo ładny. Ma bardzo ładny ekran i odpowiednią wydajność, która pozwala zapomnieć, że nie korzystamy z flagowca. Na deser zostaje naprawdę bardzo dobry aparat, działająca w Polsce łączność 5G oraz możliwość słuchania muzyki przy użyciu przejściówki dowolnego producenta.

Vivo V51 5G test recenzja

W Vivo X51 5G nie podoba mi się trochę za szybko rozładowujący akumulator. Do wad wiele osób zaliczy też pewnie brak wodoszczelnej obudowy oraz bezprzewodowego ładowania. Braku gniazda kart pamięci w dzisiejszych czasach raczej nie stawiałbym już po stronie wad.

Vivo X51 5G nie jest tani, bo 2 999 zł to sporo jak na nie-flagowca. Ale w tej cenie, mając do wyboru dodatkowo Motorolę Edge, Samsunga Galaxy S20 Fe oraz Xiaomi Mi 10T oraz Mi 10, zdecydowanie postawiłbym właśnie na Vivo.