WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ
Testy

Test wideorejestratora Navitel R300 GPS

Navitel ma całkiem pracowite lato, bo model R300 GPS, to już przynajmniej drugi nowy nabytek w ofercie wideorejestratorów, którego firma zaprezentowała na początku lipca. Odpowiedzmy więc sobie na pytanie, czy zakup R300 GPS jest w ogóle warty rozważenia.

Opakowanie i dołączone wyposażenie

Chociaż R300 GPS to nowy nabytek w ofercie Navitela, to ten nie ma zamiaru porzucać wcześniejszych rozwiązań i dalej stawia na identyczne wręcz kartonowe pudełko oraz wyposażenie. Oczywiście tradycyjnie znajdziemy w nim wideorejestrator, uchwyt z przyssawką, przewód samochodowy (350 cm), ściereczkę z mikrofibry, papierologię oraz prezencik w postaci vouchera o wartości (teoretycznej) 40 złotych na 12-miesięczną subskrypcję w nawigacji Navitel (wymaga smartfona). W pudełku brakuje jedynie przewodu micro USB do komputera, ale ten ma zapewne każdy z Was przy ładowarce do telefonu.

Najważniejsze cechy

  • Ogólne
    • Kolor: czarny mat
    • Waga: 48 gramów
    • Wymiary: 63 х 56 х 33 mm
    • Bateria: 180 mAh
    • Interfejs: miсro-USB
    • Obsługa kart microSD: Tak do 64 GB klasy 10 lub wyższej
    • Procesor: MSTAR MSC8336
    • Wbudowany mikrofon i głośnik
  • Wyświetlacz
    • Rozmiar: 2-cala
    • Rozdzielczość: 320×240
  • Obiektyw:
    • Matryca GC2053 Night Vision
    • Rozdzielczość wideo: Full HD 30 FPS
    • Kąt nagrywania: 140 stopni
    • Soczewka: 4-warstwowe szkło
  • Pozostałe
    • Funkcje: czujnik wstrząsów, auto-start, detektor ruchu, tryb parkingowy, nagrywanie dźwięku
    • Format wideo: MOV
    • Format zdjęć: JPG
    • Nagrywanie: 1/3/5 min lub w pętli
    • Nadpisywanie nagrań po zapełnieniu karty
    • Możliwość zabezpieczenia nagrania przed powyższym
    • Gwarancja: 2 lata

Czytaj też: Test wideorejestratora Navitel R1050

Design, materiały i wykonanie

Szczerze mówiąc, R300 GPS jako pierwszy z modeli Navitela naprawdę podoba mi się z tej strony, którą będziemy nieustannie widzieć. Mowa oczywiście o niewielkim ekraniku dobrej jakości, pod którym znalazł się zestaw potrzebnych przycisków do nawigacji po menu. Sprawia to wrażenie niewielkiego handhelda albo miniaturowego telewizora kineskopowego, ale ma w sobie jakiś urok przez praktycznie kwadratowy kształt z zaokrąglonymi rogami. Swoje robią w kwestii designu zeszlifowane krawędzie na każdej stronie. Całość wykonano oczywiście z czarnego tworzywa sztucznego całkiem dobrej jakości.

W kwestii zagospodarowania miejsca jest dosyć tradycyjnie, a więc na dolnej krawędzi znajdziemy slot na kartę microSD oraz dwie niewielkie luki, pod którymi chowa się mikrofon i przycisk do resetu. Na prawej krawędzi widzimy tylko numer seryjny, a na lewej kilka dziurek dla głośnika. Domyślacie się już więc zapewne, że na górnej krawędzi znalazła się luka dla uchwytu samochodowego, przycisk on/off oraz złącze micro USB. Micro USB! To te same, które posiada większość smartfonów przed rokiem, może dwoma latami, a dziwię się tutaj dlatego, że Navitel stosował głównie mini USB typu B w swoich wideorejestratorach. Niestety nie poszedł o krok dalej i nie zapewnił możliwości przesyłania danych bezpośrednio po podłączeniu z komputerem za pośrednictwem USB, więc ponownie leci minus. Oczywiście możliwość przeglądania filmów, jak i robienia zdjęć jest w tym modelu obecna.

Muszę jednak przyznać, że pod kątem samego wykonania i jakości R300 GPS jest zdecydowanie solidną pozycją, ale to nie jedyne, co oferuje.

Ciekawe funkcje w R300 GPS

Obecność dopisku GPS w nazwie tego wideorejestratora nie jest przypadkowa, ale najpierw muszę zaznaczyć, że ten model oferuje tradycyjny zestaw opcji, a więc czujnik wstrząsów (który zablokuje nam nagranie w chwili wykrycia stłuczki), tryb parkingowy (stąd obecność baterii), ale ponadto dodatek z wykrywaniem ruchu. Ten ostatni wyróżnia model na tle pozostałych, choć to nie koniec nowości.

Ten wideorejestrator za sprawą dodatku GPSa jest w stanie wyświetlać nam aktualną prędkość (nie jest zbyt dynamiczny i dokładny) oraz informacje np. o zbliżaniu się do fotoradaru. Przy nich mowa jednak o tych miejscach, w których te są stałym bywalcem poszczególnych odcinków. W mojej okolicy nie sprawdziło się to najlepiej, bo wideorejestrator nigdy nie poinformował mnie o rozłożonym przed kilkoma godzinami fotoradarze, ale nie ma w tym nic dziwnego. Jak jednak czytamy na stronie producenta:

Dzięki wbudowanemu odbiornikowi GPS oraz aktualnej bazie danych, kierowca otrzymuje istotne informacje o fotoradarach, potencjalnie ryzykownych miejscach oraz obiektach usługowych. Inteligentny system zapewnia wizualne i dźwiękowe powiadomienia, które ostrzegają na 450m przed fotoradarem lub innym obostrzeniem na drodze.

Jakość nagrań

R300 GPS nie miał u mnie łatwo, stawiając czoła rzęsistemu deszczu w świetle dnia, który na szczęście nie udzielił się również warunkom po zmierzchu. Zacznę może od plusów, a więc wyświetlanej w lewym dolnym rogu pozycji oraz prędkości, bo wynik tej ostatniej przy rozwiązywaniu sprawy po incydencie może okazać się kluczowy. Niestety sama jakość nagrań za dnia jest porównywalna do znakomitej większości wideorejestratorów na rynku. Znaczy to tyle, że chociaż przy niewielkiej i średniej prędkości tablice rejestracyjne zdołamy odczytać, to już przy prędkościach 50 km/h staje się to zdecydowanie utrudnione.

W nocy sprawa ma się podobnie, ale zawsze wspominam, że taki wynik jest lepszy, niż można byłoby się spodziewać. Aparat zwyczajnie nie może sobie poradzić z dostrzeżeniem czarnych znaków na białym tle w towarzystwie mocnych reflektorów obok oraz snopów światła, które na niego padają. Tablice po zmierzchu są do odczytania wyłącznie przy niskiej prędkości. Sprawdźcie sami:

Czytaj też: Test wideorejestratora DVR 1100L WiFi

Podsumowanie

A więc czas to wszystko podsumować i zdecydować, czy model R300 GPS jest godny naszej uwagi. Tradycyjnie pozwolę Wam samym zdecydować, czy jest wart zakupu za 250 złotych, czyli za kwotę, w której dostajemy zdecydowanie dobre wykonanie i materiały, dobrej jakości nagrania w świetle dnia i tradycyjnie złe dla tej półki cenowej zapisy jazdy w nocy. Ponadto w zestawie znajdziemy subskrypcję, kosztującą normalnie 40 złotych oraz wbudowany moduł GPS, dzięki któremu możemy ominąć problemy w razie incydentu drogowego. Ba, ten może nas nawet uchronić przed ewentualnym mandatem, kiedy to pedał gazu jakoś tak sam wpadnie nieco głębiej. Osobiście jednak sądzę, że ten wideorejestrator Navitela jest godny polecenia.