Gamingowy oddział firmy Logitech przed nieco ponad tygodniem zapowiedział swój najnowszy zestaw słuchawkowy dla graczy, który z miejsca stał się najlepszym modelem w jego ofercie. Może nie najdroższym, bo pozycje bezprzewodowe kosztują swoje, ale zdecydowanie najciekawszym pod kątem zastosowanych technologii. Co tu dużo mówić, po samych zapowiedziach widać, że Logitech PRO X po prostu kształtuje się na topowy gamingowy zestaw słuchawkowy.

Czytaj też: Test zestawu słuchawkowego Lioncast LX30

Pudełko i dołączone wyposażenie PRO X

Bogato, bogato i raz jeszcze bogato. W tradycyjnej wręcz dla Logitecha czarnej obwolucie, która zwiastuje, że produkt obroni się na rynku bez zbędnej „gamingowości” znajdziemy kolejny twardy karton, w którym spoczywa zabezpieczony zestaw słuchawkowy. Pudełko obejrzyjcie jednak dokładnie, bo w zakamarkach znajdziemy kilka papierków (broszurę, informację gwarancyjną, instrukcję  obsługi, sporą naklejkę), przyjemny w dotyku spory worek do transportu oznaczony logiem oddziału G w firmie Logitech oraz dalszą część osprzętowania.

Mowa o mikrofonie na tradycyjnym pałąku z niewielką pianką na końcu, zewnętrznej karcie dźwiękowej USB, parze nauszników z tej samej pianki, co fabrycznie skórzane, ale z materiałowym pokryciem oraz przewody. Dokładnie dwa, z czego jeden o długości 2 metrów w materiałowym oplocie jest przeznaczony do komputera/konsoli, a drugi już o długości 1,5 i metra i w gumowej osłonie do telefonu komórkowego. Całość dopełnia krótki rozgałęziacz z jednego 4-biegunowego złącza jack 3,5 mm do dwóch 3-biegunowych (mikrofon+słuchawki). Zapewne w razie, gdyby dodatek karty dźwiękowej Wam się nie podobał.

Najważniejsze cechy PRO X

  • Ogólne
    • Materiały: tworzywo sztuczne, stal, aluminium, sztuczna skóra, pianka zapamiętująca kształt (memory foam)
    • Waga bez przewodu: 320 gramów
    • Wymiary: 138 x 94 x 195 mm (długość, szerokość, wysokość)
    • Słuchawki wokółuszne zamknięte
    • Regulacja rozstawu muszli i osoba regulacja “góra-dół”
    • Długość przewodu materiałowego do PC/laptopa – 200 centymetrów
    • Długość przewodu gumowego do urządzeń mobilnych/konsoli – 150 centymetrów
    • Adapter do dwóch złączy jack 3,5 mm
    • Kontroler poziomu głośności+mikrofonu wbudowany w przewód
    • Wsparcie oprogramowania Logitech na komputerze
    • 2-letnia gwarancja
  • Przetworniki
    • Średnica: 50 mm
    • Membrana: PRO-G z hybrydowych materiałów siateczkowych
    • Magnes: neodymowy
    • Impedancja: 35 Ohm
    • Pasmo przenoszenia: 20 – 20 kHz
    • Czułość: 91,7 dB
  • Mikrofon PRO
    • Odpinany od muszli
    • Na elastycznym pałąku
    • Jednokierunkowy z charakterem nerkowym
    • Pasmo przenoszenia 100 – 10000 Hz
    • Przetwornik o wielkości 6 mm

[nextpage title=”Pierwsze wrażenia i jakość wykonania”]

Design, materiały i wykonanie

Wielu twierdzi, że gamingowe słuchawki nigdy nie dorosną do pięt tym, które powstają z myślą o audiofilach. Niestety sam nie mam tak wielkiego doświadczenia, żeby rozstrzygać te spory, ale jedno wiem na pewno – wykonanie zestawu słuchawkowego Logitech X PRO docenią zarówno jedni, jak i drudzy.

Nie ma w tym nic jednak dziwnego, bo ten model został wykonany zgodnie z zasadami dobrego smaku, jeśli w ogóle takie istnieją w kwestii designu. Oczywiście X PRO bazuje na swoim poprzedniku (po prostu modelu PRO), ale w znakomity i tak wysublimowany design tchnął zupełnie nowe życie lepszej jakości materiałami. Trzymając go w rękach, po prostu czujemy, że to świetnej jakości sprzęt i nawet niespecjalnie przeszkadza nam dodatkowa waga, pochodząca z materiałów wyższej jakości. Te czuć i choć wiem, jak to brzmi, to po prostu wyobraźcie sobie, że trzymacie w dłoni zegarek, t-shirt, lub nawet myszkę za kilka złotych, podczas gdy obok macie porównanie z kilkanaście razy droższym wariantem. Takie coś po prostu się czuje.

Od razu można się zorientować, czym tak naprawdę model PRO X zawdzięcza sobie takie słowa i choć nie odkrywa Ameryki na nowo, stawiając na tradycyjną konstrukcję, to jednak robi to fenomenalnie. Zestaw składa się tradycyjnie z trzech głównych części – pary muszli, łączącego je pałąku oraz oczywiście dodatków odpowiadających za wygodę, a więc nauszników i samego obicia pałąka.

Obie muszle w owalnym i nieco przedłużonym w kwestii długości kształcie buduje przyjemne w dotyku tworzywo sztuczne, które wieńczy ozdobny aluminiowy okrąg. Składają się na niego dwie powierzchnie – wypolerowana na błysk krawędź z logiem na środku i dziesiątki niewielkich wygrawerowanych okręgów. To one robią robotę, załamując w efektowny sposób światło. Muszle łączą z całością zakręcone gumowe przewody oraz solidne aluminiowe widełki, które najprawdopodobniej zostały wciśnięte w obręcze z plastiku, które z kolei trzyma w ryzach stalowy pałąk. Świetny wybór, bo elastyczność i wytrzymałość stali idealnie pasuje do nieustannie rozciąganego elementu.

Nie ukrywam, że podoba mi się nawet samo obicie pałąka z dwuczęściową skórą naturalną i pianką w roli głównej. Na zewnętrznej stronie został wypalony napis „PRO”, a na bokach dwie skrawki skóry łączy świetnie wyglądający ścieg, który nadaje całości manufakturowego wręcz stylu.

Po stronie nauszników mamy do wyboru albo te ze skóry sztucznej, albo te z przyjemnego materiału. Jeśli jesteście wrażliwi na „męczące” się uszy, lub jeśli chcecie uzyskać imitację półotwartej struktury, zmiękczającej nieco brzmienie, to powinniście od razu sięgnąć po te drugie. Bez względu jednak na Wasz wybór będziecie mieli do czynienia z pianką memory foam oraz wystarczającą wielkością na pomieszczenie całych małżowin.

Logitech świetnie rozwiązał też kwestię kompatybilności zestawu PRO X, z którego możecie korzystać na każdym racjonalnym sprzęcie, jaki sobie możecie wyobrazić. Wszystko za sprawą równie dobrej jakości przewodów i mam tutaj na myśli zwłaszcza ten w materiałowym oplocie. Jest bowiem zadziwiająco cienki, a znajdujący się na nim gumowe pokrętło poziomu głośności oraz dez(aktywacji) mikrofonu jest zarówno leciutki, jak i funkcjonalny. Ba, znalazł się na nim nawet niewielki klips, którym możemy przypiąć zestaw do koszulki.

Podobne wrażenia mam z zewnętrzną kartą dźwiękową – czymś, czego większość z was mogło nawet nie widzieć na oczy, bo w dzisiejszych czasach to tak potrzebny gadżet, jak aktywne chłodzenie pamięci RAM. Innymi słowy, może okazać się przydatne, ale dla wąskiej grupy. Przy PRO X powinniście jednak z niego korzystać, bo daje wiele i bez niego nie będziecie w stanie korzystać z dołączonej aplikacji.

Jedyny minus, jaki poprawiłbym na miejscu Logitecha, znajduje się w mechanizmie regulacji rozstawu obu muszli. W mojej opinii odrobinę zbyt łatwo przeskakuje się pomiędzy poszczególnymi poziomami i przypadkowy ruch wystarczy, żeby zniszczyć swoje “perfekcyjne” rozstawienie. Wprawdzie w zapamiętaniu ustawienia pomagają nam niewielkie kreski na całej długości, ale po co leczyć, skoro można zapobiegać?

[nextpage title=”Wygoda i zaimplementowane technologie”]

Ergonomia

Trzeba przyznać, że Logitech odwalił kawał dobrej roboty, jeśli mówimy o gamingowych aspektach zestawu PRO X, bo już po jego założeniu zauważamy, jak świetnie tłumi dźwięk z otoczenia. Model zawdzięcza to zarówno świetnym nausznikom z pianką memory oraz zdecydowanie wyczuwalnego nacisku, który skutecznie izoluje nasze uszy od świata zewnętrznego. To grząski grunt, bo może odbić się bezpośrednio na wygodzie, ale w przypadku tego zestawu inżynierom naprawdę udało się znaleźć ten złoty środek.

Słuchawki leżą pewnie na głowie i rozkładają na niej swój ciężar w idealny wręcz sposób. Nie liczcie jednak na to, że wytrzymacie w nich 8 godzin pod rząd. Brak jakiegokolwiek przepływu powietrza we wnętrzu nauszników sprawia, że doraźne „wietrzenie” aparatu słuchowego u co wrażliwszych, będzie zdecydowanie wskazane.

Technologie w PRO X

Model PRO X pod kątem obecnych technologii jest całkiem przytłaczający dla niespecjalnie zaznajomionego użytkownika. W oczy biją nam określenia w stylu membran PRO-G, Blue Vo!će, czy dźwięku DTS Headphone: X2.0. Na całe szczęście brzmi to gorzej, niż jest w rzeczywistości i już śpieszę z wytłumaczeniem.

Te rewolucyjne membrany, to nic innego, jak autorskie rozwiązanie Logitecha, które bierze na celownik same materiały, z których się składa. „Wyjątkowe materiały siateczkowe” mają oczywiście zapewniać wyższą szczegółowość i jakość muzyki, ale jeszcze nie tak wysoką, żeby podbić zakres ponad tradycyjne 20 do 20 kHz, a szkoda, bo standard HiFi w tym modelu z pewnością by się przydał.

Blue Vo!ce jest z kolei niczym innym, jak takimi „nakładkami” na mikrofon, jeśli pokusimy się na porównanie do tych snapchatowych filtrów. Ogółem – dzięki niemu możemy na bieżąco wpływać na to, jak brzmimy i choć brzmi to świetnie, to niestety nie jest aż tak rewolucyjne. Kilka podobnych opcji oferuje bowiem starusienki już TeamSpeak 3. Więcej o tym już za moment.

Ostatnia warta nadmienienia technologia, to DTS HEADPHONE:X 2.0, czyli po prostu ustandaryzowany tryb 7.1, którego nazwy producenci tak łatwo nie mogą wrzucać do swoich modeli. Nic dziwnego, ta nowinka pochodzi bowiem od firmy DTS i w tej wersji jest obecnie najbardziej zaawansowaną wersją, która wnosi przestrzenność na jeszcze wyższy poziom, czyli bezpośrednio wpływa na okazałość sceny dźwiękowej.

[nextpage title=”Aplikacja Logitech G Hub”]

Oprogramowanie

Logitech już nie raz przytłaczał mnie mnogością opcji w swoim oprogramowaniu, ale to, co zrobił przy okazji PRO X i tak rozwala. W aplikacji Logitech G HUB znajdziemy tak naprawdę trzy zakładki poświęcone temu zestawowi. Pierwsza z nich jest jednocześnie tą najbardziej rozbudowaną, bo dotyczy technologii Blue Vo!ce. Niespecjalnie obeznani powinni ograniczyć się i tak do poziomu czułości oraz wybrania predefiniowanych ustawień (od profesjonalnych speakerów), ale jeśli chcecie się pobawić, to otrzymujecie do tego masę narzędzi na czele z equalizerem.

Szczerze? To pierwszy raz, kiedy widzę aż tak rozbudowane opcje nagrywania nie tylko we wbudowanym w zestaw słuchawkowy mikrofonie, ale też nawet tym osobnym za kilkaset złotych. Na całe szczęście Logitech przygotował objaśnienie do każdej z nich.

W drugiej zakładce jest już bardziej znajomo, bo mowa o equalizerze, który nie jest aż tak rozbudowany, ale i tak powinien pomóc Wam w wykrzesaniu swojego ulubionego brzmienia. A jeśli to Wam nie po drodze, to są zapisane profile progamerów!

W ostatnim menu czekają na nas dwie nowości – usuwanie szumu (będąc szczerym, nie byłem w stanie zauważyć zmiany w brzmieniu) oraz dźwięk przestrzenny z możliwością włączenia go w standardzie DTS Super Stereo. Wpływ tego dostrzeżemy już z łatwością.

[nextpage title=”Brzmienie i test mikrofonu”]

Test dźwięku

Logitech Pro X przetestowałem w różnych konfiguracjach i według mnie najlepszą jakość można uzyskać na komputerze z połączeniem zewnętrznej karty dźwiękowej na USB. Bez niej zestaw brzmi po prostu dobrze, ale z nią zdecydowanie rozwija swoje skrzydła i to zwłaszcza po zabawie korektorem. Jego brzmienie mogę określić bardzo uniwersalnym, bo wbija się w trend wpadnięcia w gust możliwe największej ilości klientów. Stąd też zdecydowanie basowe brzmienie (można je skorygować) w formie przyjemnego, bo głębokiego i miękkiego wydania.

Tonom wysokim również trudno coś zarzucić, a średnica zdecydowanie powinna Was zaskoczyć szczegółowością. Całość brzmi też bardzo dynamicznie i w dobrym stopniu separuje poszczególne źródła dźwięku, co da się wychwycić. Podobnie jak zresztą okazałą scenę muzyczną, a skoro przy niej już jesteśmy…

Po włączeniu trybu wirtualnego dźwięku DTS Super Stereo sprawa nabiera jeszcze większego kolorytu, chociaż wielu kojarzy to sztuczne generowanie „głośników w muszli słuchawki” z dziwnego zniekształcenia, powodującego zwyczajny pogłos. Tutaj na szczęście tego zabrakło, a na dodatek ten jest dosyć subtelny w swoim poszerzaniu sceny muzycznej. Najbardziej odczułem go w dosyć rozbudowanych utworach, gdzie wokal wysuwał się na pierwsze skrzypce, pozwalając chórom oraz instrumentom grać gdzieś tam w wirtualnej oddali. W grach różnice są subtelne, ale zdecydowanie zauważalne i to zwłaszcza w strzelankach z rozbudowaną ścieżką dźwiękową (bardziej Battlefield 1 niż CS:GO, czy Fortnite).

Test mikrofonu

Logitech obiecał fenomenalną jakość i muszę przyznać, że tę jakość dostarczył. Chociaż nad mikrofonem stawia pieczę technologia Blue Vo!ce, która jest tak naprawdę fenomenalnym „korektorem”, to nawet bez niej uzyskane nagrania są naprawdę świetnej jakości i dosyć „czyste”, choć oczywiście do studyjnego brakuje mu tej głębi, którą wydobywają z głosu znacznie większe membrany.

Szczerze? Z tych wszystkich trybów predefiniowanych tylko dwa z nich były na swój sposób użyteczne. Inne zbyt mocno wpływały na głos, a jeszcze inne miały tak niski próg „ucinania” niechcianych dźwięków, że albo mnie zagłuszały, albo w ogóle nie wychwytywały tego, co mówię. Nasila się to zwłaszcza pod koniec, kiedy przeniosłem się na ustawienia od progamerów.

18[nextpage title=”Podsumowanie”]

Czy PRO X jest warty Waszych pieniędzy?

Muszę przyznać, że miałem już do czynienia z dziesiątkami gamingowych zestawów słuchawkowych i tak naprawdę musiałbym naprawdę się zastanowić, żeby wymienić, choć pięć z nich, których cena była adekwatna do jakości pod wieloma względami. Wiecie – kiedy płacimy już za słuchawki gamingowe aż tyle, to musimy już czegoś wymagać.

I mówcie sobie, co chcecie, ale Logitech PRO X dostarcza wszystko, czego powinniście oczekiwać po zestawie za 499 złotych. Tyle bowiem kosztuje w przedsprzedaży, która w sklepach dorzuca do zamówienia dodatkowych stojaczek na nie. Czy to dużo jak za słuchawki? Audiofile zapewne zaśmieją się wyniośle, a gracze po prostu powiedzą, że tak, to sporo. Moim jednak zdaniem ten zestaw jest wart każdej tej złotówki, bo za mniej, niż sześć stów dostajemy świetną jakość, wytrzymałe materiały, bogate wyposażenie, kompatybilność z wszystkimi (racjonalnymi) platformami.

Pod kątem brzmienia muszę przyznać, że moje „gamingowe ucho” z zamiłowaniem do utworów z każdych ludzkich gatunków muzycznych zostało wręcz rozpieszczone, jak zresztą cała głowa pod kątem wygody. Zdecydowanie polecam, a Logitechowi po prostu gratuluje.

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej