Chociaż powiedzenie, że coś, co jest do wszystkiego, jest do niczego, ma w sobie sporo prawdy, to nie tyczy się to często np. nieprofesjonalnych zestawów słuchawkowych, których szeroka kompatybilność i zastosowanie może nie tylko zaoszczędzić nam trochę pieniędzy, ale też uwolni nas od potrzeby posiadania kilku modeli. A jeśli sprzęt jest przy tym świetny, to jak tutaj się do czegokolwiek doczepić? Wspominam o tym tylko dlatego, że tego typu sprzęt wpadł do mnie na testy, a mowa o zestawie słuchawkowym Roccat Noz, którego podepniecie do konsoli, komputera i smartfona, dzięki prostemu adapterowi w zestawie. Zacznijmy jednak od początku…

Czytaj też: Test Honor 20 – Pozorny mistrz

Pudełko i dołączone wyposażenie

Z Roccat Noz zaczynamy przygodę po zapoznaniu się z prostym kartonem, który skrywa wewnątrz dobrze zabezpieczone słuchawki, adapter z 4-biegunowego jacka do dwóch 3-biegunowych, mikrofon, instrukcję obsługi oraz te dziwaczne kulki krzemowe, które sprawdzają się lepiej w utrzymywaniu materiału w świetnym stanie, niż w roli przekąski.

Najważniejsze cechy Noz

  • Ogólne
    • Przeważający materiał: tworzywo sztuczne
    • Waga: 210 gramów
    • Słuchawki wokółuszne zamknięte
    • Regulacja muszli
    • Długość przewodu w materiałowym oplocie – 245 centymetrów
    • Adapter do dwóch złączy jack 3,5 mm
    • Kontroler poziomu głośności i mikrofonu na muszli
    • Brak oprogramowania
  • Przetworniki neodymowe
    • Średnica: 50 mm
    • Impedancja: 60 Ohm
    • Pasmo przenoszenia: 10 – 20 kHz
  • Mikrofon
    • Odpinany na elastycznym pałąku
    • Jednokierunkowy
    • Pasmo przenoszenia 100 – 10000 Hz
    • THD% @ 1kHz: 2%

Design, materiały i wykonanie

Roccat już wcześniej udowadniał, że nie dla niego gamingowe trendy, wszechobecne świecidełka i kiczowate kształty. Również w zestawie Noz postawił na niewielkie rozmiary i minimalistyczny design, sprowadzający się do wszechobecnej czerni z srebrnymi dodatkami. Otrzymujemy więc zestaw unisex, który sprawdzi się zarówno u płci pięknej, jak i mężczyzn. Jeśli idzie o zastosowane materiały, to je możemy podzielić na trzy grupy. Dominuje oczywiście tworzywo sztuczne, które w większości (pałąk, muszle, przeguby) przyjmuje ładnie prezentującą się matową strukturę z ziarnistą fakturą, którą bardziej widać, niż czuć. Jednak nie liczcie na tak wielką monotonię, bo wokół nauszników postawiono na świecący się plastik (glossy), który jednak dosyć dobrze komponuje się z resztą. Wiele robi też nawleczony na dobrej jakości piankę przyjemny materiał, ozdobiony na dodatek ściegiem w formie plastra miodu. Nie myślcie jednak, że zabrakło sztucznej skóry – ta z wytłoczoną nazwą producenta, pojawiła się na pałąku przy dobrym połączeniu ze wspomnianym materiałem.

Chociaż Noz sprawia wrażenie dosyć kruchego, to jednak chwila z nim wystarczy, żeby poczuć jakość wykonania. Wszystko sprawia wrażenie bycia na odpowiednim miejscu, poszczególne elementy są spasowane perfekcyjnie i tak naprawdę trudno wskazać, co przy normalnym użytkowaniu mogłoby się w nim popsuć. Zwłaszcza że są tak elastyczne, że nie straszne im wyginanie… i to w szerokich zakresach.

Taki, a nie inny wybór materiałów sprawił, że całość waży zaledwie 210 gramów, co jest naprawdę nikłą wagą, jak na zestaw słuchawkowy. Oczywiście na głowie i tak go odczujecie, ale o odpowiednie jego ułożenie zadba tradycyjne trio mechanizmów regulacji. Mowa o nieodzownym mechanizmie rozstawu muszli, tym kilkustopniowym „na boki” i „góra-dół”. Niestety zabrakło mi tutaj możliwości obrotu muszli Noz o te 90 stopni, które mogłyby wielu pomóc w transporcie.

Jeśli z kolei interesują Was szczegóły, to ozdobne dodatki sprowadzają się wyłącznie do nazwy producenta i modelu na obu muszlach… i to w sumie tyle. Na tej lewej umieszczono też całe centrum dowodzenia, a więc niezależne pokrętło poziomu głośności, przycisk dez(aktywacji) mikrofonu, niewielką lukę na odpinany mikrofon i niestety zintegrowane wyjście dosyć cienkiego przewodu o długości 245 centymetrów. Ten jest zakończony 4-biegunowym złączem jack 3,5 mm, ale za pomocą wspomnianego już adaptera uzyskujemy kilka centymetrów więcej i możliwość podpięcia do m.in. komputera.

Tutaj również mam małe wątpliwości, bo a) szkoda, że przewód nie jest odpinany i b) 245 centymetrów to naprawdę dużo – trudno było ujarzmić przewód na biurku, a nawet w terenie, kiedy to musimy jego nadmiar upychać do kieszeni albo finezyjnie zawijać. Znacznie lepiej byłoby postawić na dwa przewody – około 1,5-metrowy z myślą o mobilnej zabawie i kolejną 50-centymetrową przedłużkę do PCta. Oczywiście Wam może się tak długi przewód spodobać.

Ergonomia

Model Noz nie miał przed sobą łatwego zadania, bo tak upalne dni bezpośrednio wpływają na komfort używania słuchawek wokółusznych, ale jak zapewne się spodziewacie, połączenie niewielkiej ilości pianki z tekstylnym materiałem, a nie sztuczną skórą zrobił robotę. Chociaż na zewnątrz i w pełnym słońcu lepiej było postawić na dokanałowe modele, to w chłodniejszym wnętrzu z Noz mogłem śmiało korzystać przez długie godziny. Niewielka waga w połączeniu ze świetną regulacją, sprawiła, że nie odczuwałem żadnego ucisku, a dobrej wielkości nauszniki radziły sobie z objęciem całych uszu.

Niestety niesie to za sobą wady. Roccat Noz nie tłumią najlepiej dźwięków z otoczenia i tak naprawdę serwują otoczeniu próbkę naszej obecnej rozrywki.

Test dźwięku

Ocenianie jakości dźwięku w tym segmencie zestawów słuchawkowych zawsze podsumowuje krótko – “ciesz się, że grają i nie strzelają”. Oczywiście to tylko niezobowiązujące stwierdzenie, które jednak powinno wystarczyć dla tych, którzy nie oczekują (a nawet nie powinni oczekiwać) fenomenalnego brzmienia w tym segmencie.

Roccat Noz trapi ten sam problem, co 99% modeli do 300 złotych. To po prostu czysto grający zestaw, który nie ma wielu wspaniałych niuansów na poszczególnych zakresach tonów. Nie uświadczymy jednak tutaj sztucznie podbitego basu, który jest domeną gamingowych słuchawek. Nie liczcie jednak na szczegółowe tony średnie i siłą rzeczy, głęboki i solidny bas… choć tak naprawdę trudno doczepić się do jakości tonów średnich.

A w grach? To, co najważniejsze, czyli scena i odwzorowanie w przestrzeni jest na świetnym, a nawet fenomenalnym poziomie, co nastawia Noz idealnie pod taktycznego Rainbow Six Siege, czy CS:GO. W przypadku nieco bardziej rozbudowanych shooterów wypada nieco gorzej, bo zwyczajnie “gubi” się w poszczególnych źródłach dźwięku.

Test mikrofonu

Zawsze, kiedy widzę tego typu rozwiązanie, to mam wrażenie, że mikrofon znalazł się tutaj na przysłowiową doczepkę. Oczywiście fajnie, że jest, ale nigdy nie byłem zwolennikiem pozostawiania dziury w muszli, kiedy akurat mikrofon nie jest nam potrzebny. W zwyczajnym zestawie sprawa jest prosta – albo odsuwamy go w górę, albo chowamy do wnęki, a tutaj nawet bestialskie wyginanie nie ukryje go przed naszym wzrokiem.

Mikrofon w Noz jest jednak dosyć ciekawy i choć spodobała mi się nawet solidne gniazdo na niego, to znacznie bardziej wpadł mi w gust elastyczny wysięgnik. Ten został dodatkowo osłonięty przezroczystą plastikową rurką, która również robi robotę w kwestii samego wyglądu. Mikrofon jest z kolei zakończony niewielką dziurką, skierowaną prosto w nasze usta, więc możemy domyślać się, że jest skrojony, jako jednokierunkowy. A jak nagrywa? Oto próbka:

Po podbiciu poziomu głośności się we znaki da nam szum, choć sam głos jest nagrywany dosyć czysto. Największy problem? Brak popfiltra, przez co mikrofon z łatwością zbiera nawet delikatne dmuchnięcia i głoski wybuchowe.

Podsumowanie

Jeśli ocena myszek i klawiatur w segmencie do 300 złotych jest trudna, to przy zestawach słuchawkowych wyzwanie jest wręcz ogromne, bo nie mogę Was zapewnić o fenomenalnej jakości dźwięku, czy wykonania z górnej półki. Roccat Noz w swoim segmencie spełnia jednak wszystko to, czego powinniście po zestawie oczekiwać. Wyglądem rozwalają konkurencję, ultralekkie i wytrzymałe materiały docenicie od razu, jak zresztą komfort korzystania z nich, a na jakość mikrofonu nie powinniście narzekać. Problemy? Przeciętna jakość dźwięku, będąca wspólną dla tego segmentu domeną, w której jednak zachwyca odwzorowanie przestrzeni. Długość przewodu może budzić często frustrację, a całość wad dopełnia jeszcze słaba izolacja dźwięków. Jednak to, czy te “problemy” uznacie za coś, co rzeczywiście odrzuca Was od kupna, to już Wasza subiektywna decyzja.

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!