Groziła nam „twindemia”. Co się stało z grypą?

pandemia

Mimo wielu zachorowań na COVID-19 w całej Europie, nie doszło do tego, przed czym ostrzegali niektórzy lekarze: nie mamy bowiem do czynienia z wieloma zakażeniami wirusem grypy.

W przeciwnym razie mielibyśmy do czynienia ze zjawiskiem, które określano mianem twindemii. Chodziło o pandemię nie tylko koronawirusa, ale również grypy. Rzeczywistość okazała się jednak bardziej optymistyczna.

Czytaj też: Uniwersalna szczepionka na grypę? Pojawił się nowy plan
Czytaj też: Koronawirus mniej groźny od grypy? Zobaczcie to zestawienie
Czytaj też: Pandemia grypy? Za rok będziemy mieli problem

Na terenie Stanów Zjednoczonych pobrano i przeanalizowano w ostatnich tygodniach 232 452 wymazy, które zostały przebadane pod kątem obecności wirusa grypy. Okazało się, że zaledwie 496 testów, co stanowiło 0,2% wszystkich próbek, dało wynik pozytywny.

Twindemia miała stanowić połączenie zachorowań na COVID-19 i grypę

Na półkuli południowej, gdzie zima trwa od czerwca do sierpnia, powszechne noszenie masek, rygorystyczne obostrzenia i inne środki ostrożności spowodowały, że grypa niemal zniknęła.

Czytaj też: Nietypowa szczepionka na grypę. Nie uwierzycie, jak powstała
Czytaj też: U naszych sąsiadów szaleje ptasia grypa. Hodowcy muszą wybijać zwierzęta
Czytaj też: COVID-19 można leczyć środkiem na grypę? Tak twierdzą lekarze

A jak wygląda sytuacja na terenie naszego kraju? Dane udostępnione przez Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego Państwowego Zakładu Higieny sugerują, że od 1 do 22 listopada w Polsce wykryto 181 534 zachorowania/podejrzenia zachorowań na grypę. Dla porównania, w analogicznym okresie ubiegłego roku takich przypadków było 310 777.

Chcesz być na bieżąco z WhatNext? Śledź nas w Google News