WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ

Xperia Pro będzie bardzo droga. Czy Sony wie co robi?

Xperia Pro będzie bardzo droga. Czy Sony wie co robi?

Sony pracuje nad najmocniejszym smartfonem w swojej historii. Xperia Pro, jak nazwa wskazuje, będzie kierowana do profesjonalnych fotografów i filmowców. Jak na pro-smartfon przystało, będzie pro-droga. I to bardzo. Czy to dobre posunięcie ze strony Sony?

Xperia Pro będzie podobna do Xperii 1 II

Bazą do stworzenia Xperii Pro będzie Xperia 1 II. Znajdziemy w niej ten sam ekran OLED o rozdzielczości 4K i obsługą technologii HDR, układ Qualcomm Snapdragon 865, 8 GB pamięci RAM i akumulator o pojemności 4000 mAh.

Zobacz też: Test Sony Xperia 5 – smartfon, który obala i potwierdza stereotypy

Aparatem Sony profesjonalistów nie przekona. Wiec czym?

Xperia Pro zaoferuje ten sam aparat co Xperia 1 II, czyli zestaw trzech aparatów o rozdzielczości 12 Mpix. Chyba nikt nie spodziewa się, że będą to aparaty, które dorównają rynkowej konkurencji.

Ale Xperia Pro ma przekonać fotografów, ale nie smartfonowych. Tylko tych, którzy na co dzień używają aparatów Sony Alfa. A tych naprawdę nie brakuje. Smartfon zaoferuje złącze HDMI do szybkiej transmisji danych z aparatu oraz obsługę pełnego zakresu częstotliwości sieci 5G. Co zapewne przyda się co przesyłania zdjęć do sieci, redakcji lub serwisów chmurowych.

Trochę nie do końca rozumiem dlaczego Sony chce pchać się w HDMI, skoro ma bardzo przyjazną aplikację mobilną, którą można z powodzeniem sterować aparatem. Być może firma zaoferuje jakieś nowe rozwiązania.

Xperia Pro będzie bardzo droga

Naprawdę nie wiem czy fotografowie będą chcieli wydać 1200 euro na Xperię Pro. Tyle właśnie smartfon ma kosztować. Sony musi naprawdę wpakować tam unikatowe funkcje związane z obsługą aparatów Alfa. W przeciwnym wypadku ciężko będzie przekonać ludzi do tego, aby wymienili swoje smartfony, którymi już teraz mogą sterować większością funkcji aparatów fotograficznych Sony.

Xperia Pro będzie dostępna tylko na wybranych rynkach, nie wiadomo jeszcze których.

Zobacz też: Test aparatu Sony A6500