WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ

Biznesowy odrzutowiec Pegasus czerpie wiele z dronów

Biznesowy odrzutowiec Pegasus czerpie wiele z dronów

Pegasus Universal Aerospace prosto z południowej części Afryki ujawniła swój nowy odrzutowiec biznesowy Pegasus, który posiada możliwości VTOL.

Biznesowy odrzutowiec Pegasus

Firma dostrzegła wygodę i użyteczność w elektrycznych dziełach typu VTOL, czyli takich, które są w stanie pionowo startować i lądować, ale machnął ręką na elektryczny napęd i postawił na parę silników turbowałowych ze zbiornikiem na maksymalnie 2040 kg paliwa.

Czytaj też: Inspiracja sowami może doprowadzić do cichszych samolotów
Czytaj też: Tak kształtuje się przyszłość wodoru w lotnictwie
Czytaj też: Oto pasażerski samolot, który przebije barierę dźwięku

Z samym paliwem jest ciekawie, bo przy tradycyjnym starcie po rozpędzeniu się na pasie startowym ten zapas wystarczy na przelecenie do 4400 kilometrów przy wytrwałości około 6,6 godziny. Jednak wystarczy postawić na pionowe lądowanie i startowanie, aby utracić tak dużo paliwa, że zasięg ulegnie dwukrotnemu zmniejszeniu.

Jednak Pegasus przy tym kompromisie może wylądować na lotnisku dla śmigłowców na dachu, w szczerym polu, na platformie wiertniczej, na polu golfowym lub na super jachcie. Wszystko to razem z prędkościami przelotowymi do 772 km/h i cichszą kabiną dla sześciu pasażerów i pilota.

Czytaj też: Zauważono tajemniczy samolot, a lotnictwo USA nie przyznaje się do niego
Czytaj też: Rybie łuski trafią na samoloty? Ma to więcej sensu, niż myślicie
Czytaj też: Samoloty bez pilotów? Już wkrótce mogą wejść do użytku

Po ośmiu latach rozwoju zespół Pegasus przeprowadził niedawno testy podnoszenia, lądowania i zwisu z prototypem w małej skali. Ta faza rozwoju nie jest zbyt emocjonująca, ale ta obejmująca integrację silników odrzutowych już zapewne taka będzie.

Pegasus Universal Aerospace twierdzi, że następnym krokiem będzie para prototypów w skali ćwierćdolarówki, a dyrektor generalny wyjawił, że ma nadzieję na pełnowymiarowy samolot w ciągu pięciu lat.

Chcesz być na bieżąco z WhatNext? Śledź nas w Google News