WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ

Bombowiec B-1B Lancer przeniósł podwieszone pociski. Zobaczcie nagranie

Bombowiec B-1B Lancer przeniósł podwieszone pociski. Zobaczcie nagranie

Siły powietrzne Stanów Zjednoczonych udostępniły materiały filmowe powstałe podczas testów z udziałem bombowca B-1B Lancer. Został on wyposażony w pociski manewrujące o obniżonej wykrywalności, zwane JASSM.

Test, który nie obejmował faktycznego wystrzelenia pocisku, jest krokiem w kierunku przenoszenia JASSM przez bombowce B-1B w formie podwieszonej. Dzięki temu liczba pocisków przenoszonych przez pojedynczy samolot zwiększyłaby się o 50 procent.

Czytaj też: Spójrzcie na dwa nowe samoloty hybrydowe od Avions Mauboussin
Czytaj też: Inspiracja sowami może doprowadzić do cichszych samolotów
Czytaj też: Zauważono tajemniczy samolot, a lotnictwo USA nie przyznaje się do niego

B-1B został pierwotnie zaprojektowany jako strategiczny bombowiec zdolny do transportowania podwieszonej broni jądrowej. Nigdy jednak nie wykorzystano tego typu rozwiązań, a samolot został z czasem przekształcony w związku z nowymi traktatami militarnymi.

Bombowiec B-1B Lancer miał pierwotnie służyć do przenoszenia pocisków jądrowych

Obecnie bombowiec B-1B jest wykorzystywany m.in. do ataków dalekiego zasięgu. W kwietniu 2018 roku owe samoloty odpowiadały za wystrzelenie rakiet JASSM w kierunki syryjskich zakładów produkujących broń chemiczną.

Czytaj też: Rybie łuski trafią na samoloty? Ma to więcej sensu, niż myślicie
Czytaj też: Oto pasażerski samolot, który przebije barierę dźwięku
Czytaj też: Samoloty bez pilotów? Już wkrótce mogą wejść do użytku

Pocisk manewrujący AGM-158 JASSM jest jednym z kluczowych elementów uzbrojenia. Jest on w stanie pokonać nawet nowoczesne systemy obrony powietrznej i wywołać poważne szkody w szeregach wroga. Standardowy pocisk JASSM ma zasięg rzędu 370 kilometrów, natomiast wersja JASSM-ER, osiąga nawet 1000 kilometrów. JASSM-XR, który znajdzie się w produkcji w 2024 r., będzie w stanie przelecieć niemal 1800 kilometrów.

Chcesz być na bieżąco z WhatNext? Śledź nas w Google News