W 2015 r. udowodniono, że Einstein miał rację, a fale grawitacyjne faktycznie istnieją. Teraz urządzenie stojące za tym odkryciem – LIGO – powraca do działania. 

Fale grawitacyjne są wprawiane w ruch przez wydarzenia takie jak zderzenie dwóch czarnych dziur lub gwiazd neutronowych. Ale kiedy kierują się w stronę Ziemi, są niezwykle małe i zniekształcają rzeczywistość w skali tysięcznej części pojedynczego protonu. Aby wykryć je przy pomocy LIGO, naukowcy korzystają z dwóch laserowych ramion ułożonych w kształt litery L. Niesamowicie precyzyjne czujniki pozwalają wykryć nawet najmniejsze zniekształcenia w wiązkach, które wskazują, że doszło do przejścia fali grawitacyjnej.

Czytaj też: Na zdjęciu z teleskopu Hubble’a widać 200 miliardów gwiazd

Dwa detektory LIGO, zlokalizowane w Waszyngtonie i Luizjanie, zostały uziemione ok. rok temu, aby przejść kilka koniecznych aktualizacji. Moc lasera została podwojona, a pięć z ośmiu luster w każdym obiekcie zostało zastąpionych wydajniejszymi odpowiednikami. Zastosowano również nowe „filtry szumu kwantowego” w celu zmniejszenia szumów tła, które mogą maskować odczyty słabych fal.

Ulepszony LIGO jest o około 40 procent bardziej czuły niż podczas ostatniego uruchomienia. Pozwoli to na badanie większego obszaru niż kiedykolwiek wcześniej. Zespół twierdzi, że detektor może teraz także zaobserwować zderzenia gwiazd neutronowych w średniej odległości 550 milionów lat świetlnych od Ziemi, czyli o ponad 190 milionów więcej niż poprzednio. Co ważne, do europejski Virgo również został ulepszony i wkrótce rozpocznie swoją misję.

[Źródło: newatlas.com; grafika: Caltech]

Czytaj też: Jak ważny dla astronomii był Kosmiczny Teleskop Keplera?

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!