Może nadejść druga fala pandemii koronawirusa. Co wiadomo na ten temat?

Poprzednie epidemie oraz pandemie nauczyły nas wielu rzeczy, a jedną z nich było to, że dopóki nie pojawi się odporność stadna bądź skuteczna szczepionka, to mogą nadejść kolejne fale zakażeń.

Szczególnie dotkliwa była pod tym względem pandemia grypy „hiszpanki” – łącznie, w związku z powikłaniami wywołanymi wirusem zmarło wtedy ponad 50 milionów ludzi. Pierwsza fala nie była jednak szczególnie śmiercionośna – a już na pewno nie w takim stopniu, jak kolejne. Nie inaczej było w przypadku „świńskiej” grypy. Pandemia wywołana rozprzestrzenianiem wirusa H1N1 w 2009 roku przeszła w dwóch falach. Pierwsza nastąpiła wiosną, natomiast druga – jesienią.

SARS-CoV-2 również najprawdopodobniej będzie wracał cyklicznie, aż do momentu, gdy wystarczająco duża liczba mieszkańców Ziemi uzyska na niego odporność. Świetny przykład stanowi Singapur, który początkowo stawiano za wzór walki z pandemią. Niestety, w ostatnich dniach doszło tam do znacznego wzrostu liczby zakażonych, co wiązało się m.in. z ogniskami obejmującymi budynki zamieszkiwane przez zagranicznych pracowników.

Reklama

Czytaj też: Koronawirus w ściekach. Jego wykrywanie może pomóc w walce z pandemią

Kolejne fale nadchodzą często w momencie, gdy brakuje możliwości leczenia oraz izolowania chorych. W przypadku koronawirusa decydujący może być jednak inny czynnik: walka o utrzymanie gospodarki. Ludzie protestują bowiem przeciwko zamykaniu zakładów pracy, co prawdopodobnie przełoży się na częściowy powrót do „normalności”. Wydaje się to nieuniknione, podobnie jak wzrost zakażeń wywołany ograniczeniem obostrzeń. Największy problem stanowi fakt, iż nie znamy rzeczywistych rozmiarów pandemii – naukowcy sądzą jednak, że liczba zachorowań jest wielokrotnie większa niż sugerują oficjalne statystyki.

Chcesz być na bieżąco z WhatNext? Śledź nas w Google News