Supermasywna czarna dziura w centrum naszej galaktyki przypomina trochę serce w centrum przytulnego baru. Jest to miejsce spotkań, wokół którego toczy się całe codzienne życie Drogi Mlecznej. Jak wynika z nowego badania, znajdują się tam również swego rodzaju kominki. 

Dzięki badaniu emisji promieniowania rentgenowskiego wydobywającego się z centrum Drogi Mlecznej naukowcy zauważyli dwie niezwykłe struktury, których nigdy wcześniej nie opisano. Bliźniacze kolumny superszybkiej, emitującej promieniowanie rentgenowskie plazmy wydają się falować z centrum galaktyki. Patrząc na te długie na setki lat świetlnych obiekty można zaobserwować silny odpływ plazmy w obu kierunkach.

Czytaj też: Nasza galaktyka może mieć 50 miliardów samotnych planet

Zarówno północne, jak i południowe kominy rozciągają się na około 522 lata świetlne nad centrum galaktyki. Każdy z nich staje się gorętszy i gęstszy im bliżej im do Sagittarius A*. Wydaje się jasne, że te eksplozje ciepła i materii są wynikiem pewnego dużego odpływu z centrum galaktycznego, chociaż dokładne ich źródło nie jest znane. Dotychczasowe dowody wskazują na dwie możliwości: albo odpływ jest powodowany przez samą supermasywną czarną dziurę albo przez okresowe wybuchy supernowych zachodzące w centralnej gromadzie gwiazd.

Od 2010 r. naukowcy sądzili, że nasza galaktyka posiada te pęcherzyki kosmiczne. Ich zdaniem powstały one przez jakieś burzliwe zdarzenie w centrum galaktyki kilka milionów lat temu. Jednocześnie odkrycie galaktycznych piecyków oznacza pierwsze bezpośrednie połączenie między tymi masywnymi, gazowymi kulami a stosunkowo małym rdzeniem Drogi Mlecznej.

[Źródło: livescience.com]

Czytaj też: Naukowcy określili masę wiatru w galaktyce oddalone o prawie 12 milionów lat świetlnych

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!