WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ

W kwietniu moja wishlista gier trochę spuchnie

W kwietniu moja wishlista gier trochę spuchnie

Kwiecień gier wideo będzie przepełniony dobrymi produkcjami. Na co czekam?

Zacząłem przeglądać listę tytułów, które zadebiutują w kwietniu 2020 roku. O ile przez ostatnie miesiące udało mi się trochę odgruzować stertę gier, które czekają na swoją kolej od 2018 (a nawet 2017) roku, to zaraz znowu będę miał do zaliczenia masę tytułów, które mnie interesują. Nie spodziewałem się, że kwiecień będzie aż tak dobry.

Zanim jednak przejdziemy do produkcji, które interesują mnie w tym miesiącu – kilka słów o wishlistach. Zapewne zastanawiacie się, dlaczego dla twórców gier wideo tak ważne jest zbieranie „listy życzeń”. Szczególnie dotyczy to gier wydanych na Steamie. Do standardowej formułki wieńczącej dany zwiastun, gdzie widzimy logo gry, platformy i datę premiery (która, znając życie i tak będzie przesunięta o kilka miesięcy) pojawiło się kilka lat temu „Wishlist Now”.

Czytaj też: Punkt widzenia teraflopów zależy od punktu siedzenia

Dlaczego deweloperom (a raczej wydawcom) tak zależy na tej wishliście? Wina Lorda Gabena. W skrócie – odkryto, że szacunkową sprzedaż gry można wyliczyć na podstawie tego, ile wishlist uda się zebrać. Wiele firm ma swoje własne obliczenia, ale pozwalają one jeszcze na długo przed premierą tytułu, na podstawie tego jak szybko buduje się baza potencjalnych kupców, określić ile osób kupi grę na premierę lub kilka dni po, w pełnej cenie. Pomyśleć, że kiedyś twórcy musieli zaufać swoim przekonaniom o „doskonałym” pomyśle na grę i dopiero w dniu premiery dowiadywali się czy stworzyli hit czy crap, a ich studio przetrwa, a teraz wystarczy rzucić okiem na statystyki na bardzo wczesnym etapie produkcji i podjąć decyzję – robimy to lub anulujemy projekt.

Wracając do mojej listy życzeń. Aktualnie w kolejce czekają na mnie 83 gry. Wciąż łudzę się, że przejdę to do czasu nowej generacji konsol, ale nie oszukujmy się – nie ma bata. Gdy zatem przejrzałem listę gier, które interesują mnie w kwietniu to się trochę załamałem. Przecież ja na PlayStation 5 będę grał w wstecznej kompatybilności chyba jeszcze przez rok. Co mnie zainteresowało?

Resident Evil 3 Remake

Ogrywane przeze mnie demo RE3 Remake bardzo mi się spodobało. Kierunek obrany przez twórców dobrze wpasowuje się w dzisiejsze realia gamingu i to po prostu dopracowany tytuł. Pierwsze recenzje wskazują, że jest może trochę krótki i zbyt liniowy, ale przy 83 grach do kupienia – jakoś mnie nie smuci. Ah, przypomniałem sobie, że na mojej liście jest jeszcze Red Dead Redemeption 2. Żebym ja się chociaż do premiery PlayStation 5 Pro wyrobił…

Final Fantasy VII Remake

Tutaj również gra, która w sumie to zachęciła mnie do siebie swoim demem. Proszę, okazuje się, że czasem warto poświęcić z miesiąc produkcji na przygotowanie takiej wersji demonstracyjnej. Ani w Resident Evil 3 Remake ani w Final Fantasy VII Remake bym nie zagrał, bo wydawało mi się, że to nie końca tytuły, które mi się spodobają. A tu proszę – kolejny plus dla deweloperów z Azji.

Predator: Hunting Grounds

Może. Podkreślam – może. Nie zagrałem w darmowy weekend, ponieważ pomieszały mi się daty i odpaliłem grę w dzień po wyłączeniu jej testów… Ale jakoś mam ochotę sobie czas wskoczyć do takiej prostej gry sieciowej. Lubiłem proste Battlefield Heroes, uwielbiałem nawet Władca Pierścieni: Podbój (może też dlatego, że po premierze gry byłem 2 tygodnie chory, co umożliwiło mi stanie się zagładą serwerów? Ale też się leczyłem! Naprawdę!), a teraz Predator: Hunting Grounds wygląda na coś takiego. Ani to wybitne, ani to zbyt piękne, ale jakieś takie… proste. Nie ma tutaj miliona rzeczy, którymi męczą mnie inne gry sieciowe. Liczę na to, że czasem wskoczę sobie do zabawy i po prostu pobawię się w multi bez miliona skrzynek, skórek i odblokowywania broni.

Czytaj też: Rok po premierze, PlayStation 5 może odmienić rynek VR

Gears Tactics

Podobno, gdy ktoś nazywa gry od Microsoftu exclusive’ami chociaż są też dostępne na PC, to gdzieś na świecie umiera jeden teraflop. Chociaż tytuły od MS rzadko mi podchodzą, tak Gears Tactics zdobył moją uwagę. I wiem, że będę ginął pewnie tysiące razy, bo taktyczne gry to nie jest moja mocna strona, ale jakoś lubię te X-Comopodbne tytuły. Gearts Tactics jednak sobie poczeka. Bo liczę na to, że gra trafi do chmury Microsoftu i dzięki niej ogram sobie wszystko co mnie interesuje podczas dziewiątej generacji konsol. Hmm, doliczając Project xCloud… który to już będzie abonament jaki opłacam?

SnowRunner

Pamiętam jak pokazał się zwiastun Spintires. Jak mnie ta fizyka błota zachwyciła! Byłem pewny, że konsole nie będą w stanie uciągnąć takich zaawansowanych obliczeń. Trzy lata później pojawia się Spintires: MudRunner (a według okładki – Mud Runner a Spintires Game, ale kręcą) na konsolach, a ja spędzam kilkanaście godzin topiąc się ciężarówkami w Rosji i marzę teraz o tym, aby wyszła kontynuacja, w której będę mógł robić to samo, ale raczej jakimiś Jeepami. Tadam! SnowRunner będzie to oferował. I znacznie więcej. Czekam!

Czytaj też: Chcesz być na bieżąco z WhatNext? Śledź nas w Google News