Obejrzyjcie jak Mercedes-AMG One podbija Nurburgring

Mercedes-AMG One podbija Nurburgring

O Mercedes-AMG One wiemy już od 2017 roku, kiedy to ruszyły książki zamówień na 275 egzemplarzy, ale problemy z jego rozwojem skutecznie opóźniły plan produkcji w 2019 roku. Teraz jednak powoli wszystko się prostuje, co widać po najświeższym nagraniu tego, jak Mercedes-AMG One podbija Nurburgring.

Mercedes-AMG One podbija Nurburgring

Za materiał musimy podziękować kanałowi CarSpyMedia na Youtube, który zdołał nagrać ten wyjątkowy hipersamochód Mercedesa, szalejący na torze w tradycyjnym kamuflażu. To ciekawe, jako że przed miesiącem firma sama postanowiła pochwalić się nim, ale w zupełnie innym maskowaniu. Nie przeszkadza to jednak we wsłuchiwaniu się w jego wyjątkowy ryk silnika i wpatrywaniu, jak świetnie radzi sobie z zakrętami nawet na mokrej nawierzchni.

Czytaj też: Premiera Mercedesa Klasy C LWB 2021, czyli z długim rozstawem osi

Kiedy ten model zadebiutuje, będzie najmocniejszym modelem produkcyjnym Mercedesa w chwili debiutu, przebijając najnowszego AMG GT Black Series. Stąd zresztą jego cena, sięgająca ponad 10 milionów złotych, ale nic dziwnego, że wynosi aż tyle, zważywszy na to, że firma ruszyła w rzeczywistości z motyką na słońce, chcąc przerobić silnik samochodu wyścigowego Formuły 1 AMG F1 W07. To zresztą okazało się największym problemem, który opóźnił dostawy do bieżącego roku.

Czytaj też: Zwiastun Mercedesa EQT ujawnił też datę premiery

Napęd Mercedes-AMG One

Wiemy, że Mercedes-AMG One będzie bazował na hybrydowym układzie napędowym o łącznej mocy ponad 1000 koni mechanicznych, na które będzie składało się aż pięć silników, bo cztery elektryczne i jeden spalinowy, którym zajmiemy się już za moment, jako że to zgniła wisienka na torcie. 

Wcześniej okazało się, że przystosowanie nowoczesnego silnika F1 do użytku na konsumenckim poletku jest trudne… i to bardzo. Tak się bowiem składa, że już samo uruchomienie silnika z samochodu F1 jest wyzwaniem. W wyścigowym wydaniu taki silnik wymaga ciepłego już, a nie dopiero co rozgrzewającego się oleju, aby tłoki w ogóle mogły poruszać się w górę i w dół. 

Czytaj też: Wyszpiegowany Mercedes-AMG GT 73e, czyli zdjęcia 815-konnej bestii

Wcześniej trzeba go więc podgrzać, zanim będzie mógł wypełnić całą arterię olejową, co oczywiście jest szaleństwem, kiedy mówimy o samochodach konsumenckich. Na tym jednak problemy związane z 1,6-litrowym silnikiem V6 z turbodoładowaniem się nie kończą, bo co jeszcze różni samochód Formuły 1 od tego drogowego? Dynamika i waga. Waga, która w przypadku tego pierwszego sprawia, że niski moment obrotowy w silniku F1 nie jest żadnym problemem, ale zaczyna być, kiedy zadanie polega na wprawieniu w ruch znacznie cięższego „dalekiego kuzyna”.