WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ
Moto

Najciekawsze newsy tygodnia – motoryzacja [02.02.2020]

Z tego tygodnia pozostało nam wspomnieć coś o wyjątkowym Porsche, następnej części elektryfikacji rynku i ciekawej walce z martwym polem i nie tylko.

Szybsza wersja szybszego wariantu szybkiego samochodu Porsche

Na rozluźnienie rozpoczynamy z Porsche 911 GT2 RS 911. generacji. To jest najpotężniejsza i najmocniejsza 911, która kiedykolwiek opuściła fabrykę Porsche.

Jak to jednak bywa, dla niektórych klientów to po prostu za mało, więc jeden z nich zdecydował, że chce zbudować najszybszą możliwą 911 GT2 RS, dlatego wezwał specjalistów z Porsche w BBI Autosport, którzy zabrali się do tworzenia potwora zdolnego do osiągnięcia prędkości 365 km/h.

Podkręcenie tego modelu do łatwych nie należy, ale specjaliści poprawili fabryczne elementy wewnętrzne turbosprężarki, które następnie zostały dopasowane do układu dolotowego BBI, który umożliwił lepszy przepływ powietrza wychodzącego z wydechu BBI z tytanu. Zmiany dotknęły też systemu chłodzenia.

Do oszustwa posunęli się nawet pierwsi Szybcy i Wściekli

Musimy się przenieść o dobre 19 lat do wstecz, kiedy to zadebiutował zwiastun pierwszych, ponoć tych prawdziwych Szybkich i Wściekłych. To w nim Dominic Toretto grany przez Vina Diesela miał swojego wyjątkowego Dodge Chargera, który pozostał jednym z najbardziej znanych samochodów tego filmu.

Analizą tego szczegółu zajął się Craig Lieberman, jeden ze starszych producentów oryginalnego filmu w swoim materiale na YouTube.

Według podanych przez niego informacji do nakręcenia filmu zbudowano aż pięć Dodge Chargerów, z czego dwa kaskaderskie zostały zniszczone podczas kręcenia. Nas jednak interesuje ten najważniejszy, główny, który Dominic pokazał Brianowi O’Connerowi (grany przez Paul Walker) w swoim garażu.

Jest to jedyny moment, kiedy możemy zobaczyć jego prawdziwy silnik – silnik zbudowany przez firmę Chuck Taylor Racing Engines, który został zapożyczony tylko na tę scenę i wrócił do sklepu po kręceniu. Sam w sobie egzemplarz tego Chargera był modelem z 1969 roku, ale wykorzystywał części z 68. i 70.

Najciekawsze jest jednak to, że w filmie nigdy nie słyszymy jego prawdziwego silnika. Tak naprawdę jest to podstawiony dźwięk nagranego wcześniej ryku jednostki V8 Hemi, co widać m.in. po tym, że w jego symfonii nie występuje wycie turbosprężarki.

Pierwsza hybryda Maserati już w kwietniu

Według Automotive News, czerpiącego informacje z tajemniczego źródła, ten włoski producent samochodów sportowych ujawni swoją pierwszą hybrydę (typu plug-in) – Ghibli – podczas targów motoryzacyjnych w Pekinie w drugiej połowie kwietnia tego roku.

Oczekuje się, że Ghibli wzmocni pozycję Maserati w Chinach i pomoże marce spełnić surowe normy emisji w Europie. Na temat samego samochodu nie wiemy praktycznie nic w kwestii osiągów.

Trzeci SUV Genesis będzie w pełni elektryczny

Nie odchodząc z elektrycznych kuluarów rynku samochodowego, nie możemy nie wspomnieć o planach marki Genesis, czyli luksusowego oddziału Hyundaia. Jej przedstawiciele wyjawili Motor Trend coś o nieogłoszonym jeszcze kompaktowym SUVie.

Ten otrzyma specjalnie zaprojektowaną platformę, która umożliwi mu podbój rynku w pełni elektrycznym wydaniu. Czekamy, bo im więcej elektrycznych SUVów, tym lepiej. Powyżej z kolei widzimy model GV80. Więcej o nim tutaj – Genesis GV80 2020 zaliczył elegancki noworoczny pokaz.

Oryginał oryginałem pozostanie

Warto też wspomnieć o wyjątkowym egzemplarzu Mustanga, którego historia trwa nadal. Mustang Bullitt należy do tych samochodów, które powinny pozostać w pierwotnym stanie na zawsze. Jego wyjątkowość z historią dotyczącą filmu Bullitt jest po prostu tego warta.

Dlatego też możemy cieszyć się, że Sean Kiernan, który sprzedał przed miesiącem kultowego Mustanga Bullitta za 3,4 miliona dolarów, potwierdził, że nowy właściciel samochodu nie pozwoli sobie na ingerencję w to cacko.

Mowa dokładnie o modelu Ford Mustang GT 390 w kolorze Highland Green, który nie doczekał się naprawy nie tylko po sfilmowaniu legendarnego pościgu samochodowego w filmie z 1968 roku, ale też po ponad 40 latach codziennego użytkowania.

Rodzice poprzedniego właściciela zakupili Mustanga Bullitta w 1974 roku i przez kilka lat używali go jako codziennego samochodu. W mediach zasłynął przed dwoma laty, a także ostatnio, kiedy to Kiernan odpowiedział na kilka pytań po sprzedaniu tego wyjątkowego cacka. Najważniejsza dotyczyła stanu pojazdu, który zostanie zachowany.

Bullitt Mustang to najdroższy Ford Mustang, jakiego kiedykolwiek sprzedano na aukcji, bijąc poprzedni rekord ustanowiony przez GT500 z 1967 roku. Był to jeden z dwóch Mustangów użytych podczas kręcenia filmu Bullitt, gdzie wystąpił na większości ujęć.

SEAT Leon i jego pomysł na martwe pole

W ramach walki z martwym polem podczas kierowania najnowszym modelem Leona, SEAT postanowił pójść w ciekawe rozwiązanie. To dotyczy dekoracyjnego podświetlenia wnętrza kabiny, a dokładniej mówiąc deski rozdzielczej i obu drzwi.

To zyskało bowiem praktyczny dodatek bezpieczeństwa, który to informuje kierowce podświetleniem, kiedy coś znajdzie się w martwym polu. Pomysł dobry, zwłaszcza że niektórym podświetlenie w pełni dekoracyjne może wydać się małą przesadą.

Nowy i stary Mercedes-AMG G63 na torze

Jak Mercedes-AMG postarał się z rozwojem swojego modelu G63? Chociaż nie jest to typowy samochód z myślą o wyścigach na prostej, to porównanie świetnie ukazuje różnice.

Czy większy silnik będzie oznaczał szybszy samochód? Tego – jeszcze – nie wiemy, ale co do ogromnych różnic możemy być pewni. Nawet pomimo tego, że w tym porównaniu staje wariant G63 z 2019 i 2018 roku. Niech Was to jednak nie zmyli, bo dzieli ich tyle, ile zajadłych fanów przeciwnych klubów piłki nożnej.

Tak więc, stary model ma 5,5-litrowy silnik V8 z podwójnym turbodoładowaniem, więc całe 571 koni mechanicznych i 750 Nm momentu obrotowego. W połączeniu z siedmiobiegową automatyczną skrzynią biegów przekazuje moc na wszystkie cztery koła.

Nowszy G63 wykorzystuje mniejszy, bo 4-litrowy silnik V8 z podwójnym turbodoładowaniem o mocy 585 KM i momencie obrotowym wynoszącym 850 Nm. Jest dopasowany do nowego dziewięciobiegowego automatu.

Jeśli idzie o masę, różnica sięga ponoć zaledwie 10 kilogramów – 2560 vs 2550 w starym modelu. Na papierze nowy G63 jest więc zdecydowanie lepszy, a jak okaże się to w praktyce?