WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ
Publicystyka

Aukcja 5G idzie zgodnie z planem. Czy w końcu zatrzyma ją Koronawirus?

Urząd Komunikacji Elektronicznej poinformował, że na obecnym etapie aukcja częstotliwości sieci 5G przebiega bez zmian. Ale czy rozwojowa sytuacja z Koronawirusem może doprowadzić do jej odwołania lub przesunięcia? UKE nie chce do tego dopuścić i ciężko się temu dziwić.

Aukcja zgodnie z planem, bo na razie nic temu nie przeszkadza

Aktualnie operatorzy mają czas na składanie ofert wstępnych. To część aukcji wymagająca najmniej uwagi. Polega na dostarczeniu prawidłowo wypełnionej dokumentacji do siedziby UKE. Termin na doręczenie dokumentów mija 23 kwietnia.

Wczoraj UKE poinformował, że stan epidemii nie wpływa na wyznaczony termin.

Zobacz też: Znamy kształt aukcji 5G. UKE nie posłuchał operatorów

Kolejnym etapem będzie konieczność wpłacenia wadium w kwocie 182 mln złotych.

Schody zaczną się w II etapie

O ile pierwszy etap można w zasadzie przeprowadzić niemal w całości zdalnie, tak II etap już niekoniecznie. Obejmuje on szkolenie z obsługi systemu aukcyjnego oraz aukcję próbną. W komunikacie UKE czytamy, że aukcja próbna odbędzie się nie wcześniej niż 15 maja.

Zobacz też: Plus wychodzi z cienia i chwali się rozbudową sieci 5G

Szkolenie musi odbyć się stacjonarnie i może w nim wziąć maksymalnie 5 osób delegowanych przez danego uczestnika aukcji. Co przy wprowadzonych dzisiaj obostrzeniach dotyczących stanu epidemii jest już problematyczne.

Z doświadczenia z aukcji LTE wiemy, że sam proces licytacji właściwej jest prowadzony z, nazywanych pieszczotliwie, War Roomów w siedzibach operatorów. W odpowiednio zabezpieczonych pomieszczeniach będzie codziennie musiało pojawiać się kilka osób, do czasu zakończenia aukcji. Koronawirus przyniesiony przez którąkolwiek z nich, delikatnie mówiąc, skomplikuje cały proces.

Logicznym wydaje się, że aukcja powinna zostać odwołana. Ale to nie jest takie proste. Tzn. jest, ale niesie za sobą masę konsekwencji.

Odwołać aukcję można bardzo łatwo. Skutki będą długo odczuwalne

Prezes UKE może w zasadzie w dowolnym momencie odwołać aukcję częstotliwości sieci 5G. Nie ukrywam, na początku wyszedłem z błędnego założenia.

Zobacz też: T-Mobile ma 800 stacji 5G, ale ich nie uruchamia. Za to wbija szpilę konkurencji

Byłem przekonany, że UKE stara się utrzymać narrację rządu. Skoro wybory prezydenckie mają odbyć się za wszelką cenę, to tak samo będzie z aukcją 5G. Szczególnie, że państwo potrzebuje na gwałt dodatkowych pieniędzy. Więc nic dziwnego, że prezes UKE, który ma ściśle wyznaczony termin na rozdysponowanie częstotliwości, nie ma zamiaru aukcji odwoływać.

Z drugiej strony, zobaczmy co stanie się w przypadku odwołania aukcji. Oczywiście można ją zorganizować ponownie, co samo w sobie jest ogromnym problemem. Niezbędne będzie przeprowadzenie części całego procesu od początku. Przeprowadzenie go w najbliższych tygodniach, kiedy co tylko się da jest realizowane zdalnie, jest praktycznie niemożliwe. Pomijając już kwestię tego, że rządzący mają chwilowo ważniejsze sprawy na głowie.

Odsunięcie aukcji w czasie może mieć podobne skutki. Wtedy konieczna może być zmiana wymagań, bo operatorzy nie będą w stanie im sprostać. Jeśli późno dostaną rezerwacje częstotliwości, nie dostaną na czas wymaganych pozwoleń na uruchomienie nadajników i nie zdążą na start 5G w paśmie 3,4-3,8 GHz przed końcem roku. A zmiana wymagań aukcji to ponownie legislacyjna maszyna.

Operatorzy oszczędni w komentarzach

Jak na razie komentarz w tej sprawie uzyskaliśmy tylko od Orange.

Ale lakoniczne:

Wszystkie wypowiedzi prezesa UKE z ostatnich dni potwierdzają aktualność aukcji. Dlatego przygotowujemy się do niej zgodnie z harmonogramem.

Niewiele wnosi do sprawy. Komentarza, trochę tradycyjnie, odmówił Plus. a T-Mobile i Play nie zajęli jeszcze stanowiska.

Aukcja 5G będzie niepewna do samego końca. Podobnie jak 5G w Polsce

Operatorzy pozostają w tej sprawie ogromnej niepewności. I ciężko się im dziwić. Z jednej strony przeprowadzenie aukcji nie będzie proste, ale z drugiej skutki jej odwołania lub przesunięcia będziemy odczuwać przez długi czas.

Wdrożenie 5G w Polsce zgodnie z planem i tak wisi od wielu miesięcy na włosku. Nawet bez Koronawirusa. Odwołanie lub przesunięcie aukcji pozostawi nas z namiastką 5G w postaci uruchamiania jej na częstotliwościach LTE na długie miesiące.

Zobacz też: 5G Play w 16 miastach już w lutym. Tylko kto z tego skorzysta?

Dlatego też z punktu widzenia rozwoju sieci, jestem raczej za przeprowadzeniem aukcji, o ile tylko operatorzy byliby w stanie odpowiednio zabezpieczyć się pod kątem sanitarnym. O ile oczywiście nie oznaczałoby to zamknięcia w kompletnej izolacji w biurze osób odpowiedzialnych za licytację. Nic na siłę.

W przypadku odwołania aukcji, mówi się trudno. Trzeba zrozumieć trudną sytuację jaką mamy w kraju. Sieć 5G byłaby pomocna w walce z Koronawirusem, szczególnie że łączność komórkowa już momentami zawodzi nawet w służbie zdrowia. Ale skoro nie mamy jej teraz to opóźnienie, które wyniesie zapewne ok roku, trzeba będzie zwyczajnie wpisać na listę strat spowodowanych Koronawirusem.