WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ

Policja pacyfikowała antymaseczkowców. Ogromny chaos w stolicy

Policja pacyfikowała antymaseczkowców. Ogromny chaos w stolicy

W Warszawie ponownie tłumnie zebrali się antymaseczkowcy. To co dzisiaj działo się w stolicy przechodzi wszelkie pojęcia. Policja po mistrzowsku opanowała nielegalną manifestację napędzaną przez stowarzyszenie StopNOP i posła Grzegorza Brauna, ale liczba sił funkcjonariuszy przeraża. Nie chcę wiedzieć ile to wszystko nas, podatników, kosztowało.

Kilkuset nielegalnych demonstrantów. Organizatorzy otoczeni przez Policję

Nielegalne zgromadzenie antycovidowców (choć nie tylko, o czym za moment) odbyło się na Placu Defilad pod Pałacem Kultury i Nauki. Organizatorzy protestu, na czele z Justyną Sochą ze StopNOP oraz posłem Grzegorzem Braunem (ponownie bez maseczki) oraz ok setką osób zostali szczelnie otoczeni przez Policję. Dosłownie szczelnie.

Tak, to jest czołg. Tak, to się rusza i ma kółka!

Otaczało ich kilkadziesiąt radiowozów obstawionych przez funkcjonariuszy. Dookoła ich zebrało się kilkuset sympatyków zgromadzenia. Spotkałem się już z optymistycznymi scenariuszami protestujących, że było ich co najmniej 15 tys. Stawiam każde pieniądze, że nie było ich więcej niż 1000 osób, choć realnie liczbę zgromadzonych, bez Policji i po wielokrotnym otoczeniu terenu protestu, oceniałbym na 500-600 osób.

Czytaj też: Antycovidowcy znowu w Warszawie. Policja tylko się przyglądała

MROWIE Policji za NASZE pieniądze

Liczba funkcjonariuszy zebranych wokół protestujących przekracza wszelkie pojęcie. Spróbuję Wam to zobrazować. Cały Plac Defilad otoczony przez policyjne furgonetki. Kolejne ustawione wzdłuż Pałacu Kultury w stronę Dworca Centralnego, na prawie całej długości Marszałkowskiej wzdłuż PKiN oraz kolejne od Al. Jerozolimskich. Nie wspominając już o tych, które na bieżąco dojeżdżały i krążyły za grupami protestujących. Kiedy zaczęło robić się gorąco, pojawiły się też dwie armatki wodne.

Policyjnych samochodów było tak dużo, że ściągnięto nawet bardzo wysłużone, stare Volkswageny Transportery.

Do tego potężne kordony Policji krążące po całym terenie oraz odcinające kolejne grupy protestujących. Liczbę funkcjonariuszy trzeba liczyć w setkach. Kosztów organizacji całej akcji nawet nie chce znać.

Czytaj też: Chory na COVID_19 nagrał film. Szpital musiał udowadniać, że to prawdziwa osoba

Czy ktoś w końcu ogarnie posła Brauna?

Zachowanie posła Grzegorza Brauna wymyka się wszelkim normom. Ponownie bez maseczki, ramię w ramię z Januszem Krowinem-Mikke, zagrzewali zgromadzony tłum. Poseł mówiący do Policji na Ty, z tekstami typu nie chojrakuj lub wracajcie do szeregu powinien w końcu ponieść konsekwencje swoich działań. Ile można zakrywać się immunitetem i siać anarchię w kraju?!

A czego w ogóle chcieli protestujący? W sumie… to nie wiem. Policyjne samochody z systemem LRAD bardzo skutecznie zakłócały przemówienia organizatorów i poza pojedynczymi zdaniami do zgromadzonych nie docierało prawie nic więcej. To co dało się usłyszeć było nudne. Znowu padały hasła o fałszywej pandemii, plandemii, próbie zastraszania obywateli, kontrolowania ludności. Taki typowy przegląd teorii dziwnych.

W tłumie jak zawsze najciekawiej. Były tam środowiska wszelakie

Oczywiście jak zwykle najciekawiej było w tłumie. Ahh… te dyskusje! Była masoneria, 5G, szczepionki, rządy światowe, spiski. Do tego niezliczone biało czerwone flagi, szaliki, opaski z Polską Walczącą. Na deser ludzie, delikatnie mówiąc, oryginalni. Co najmniej dwóch kowbojów, Indianin oraz eeee… Krzyżowiec? W każdym bądź razie, Pan na boso z wiadrem na głowie.

Panowie odważnie chowając się za murkiem zwyzywali Policję w aż dwóch językach(!)

Nie brakowało też osób prowokacyjnie noszących maseczki z siateczki lub ostentacyjnie zsuniętymi na brodę. Nie zabrakło strajkujących przedsiębiorców z Pawłem Tanajno na czele, Żołnierzy Chrystusa, trafił się też transparenty anty-5G, ogółem były zgromadzone wszystkie grupy protestujące przeciwko wszystkiemu, przeciwko czemu da się protestować. A nawet jak wydaje Ci się, drogi Czytelniku, że przeciwko czemuś nie da się protestować, oni to i tak oprotestują.

Moje ulubione teorie z dzisiaj są trzy. Pierwsza – blokują Internet! Nie, nie blokują, to są skutki zapchanej sieci przy dużym zagęszczeniu ludzi, że przy pełnym zasięgu LTE+ załadowanie zdjęcia na Twittera trwało kilka minut. Druga – pod Warszawą stoją zatrzymane pociągi pełne kibiców, którym nie pozwolono dojechać na protest. Trzecia w formie cytatu – tam ktoś rzucał kamieniami. To byli ludzie Sorosa! Albo Antifa.

Ponad granice mojej tolerancji były osoby z małymi dziećmi oraz psami. Ciężko powiedzieć, które z nich były bardziej spanikowane.

Chylę czoło przed Policją. Mistrzowska robota!

Policji było dużo. Zgromadzone siły wręcz przepotężne, ale genialnie wykorzystane. Przede wszystkim, Policja była anielsko cierpliwa. Pomijam okrzyki Je*ać psy! i podobne, ale wszelkiego rodzaju prowokacje.

Weźmy na ten przykład poniższe towarzystwo. Na moje oko, pod wpływem bliżej nieokreślonych środków, przybyło tam z głośnymi hasłami na ustach – Napie*dalamy się! To tylko jeden z tego typu przypadków.

Z kolei taki osobnik chodził za kordonem i… gadał. Posłuchajcie sami.

Po mniej więcej godzinie zgromadzenia, pojawiły się komunikaty nawołujące posłów, media oraz kobiety w ciąży do opuszczenia terenu. Było wiadomo, że będzie gorąco. Co agresywniejsze osoby były wyprowadzane z tłumu, a reszta uciekała w popłochu. Wszytko to przy użyciu minimum środków.

Po chwili część zgromadzonych wybrała się na spacer w kierunku Dworca Centralnego. Szybko zostali odcięci przez kordon Policji przy użyciu granatów hukowych i zawrócili z powrotem w stronę Placu Defilad. To był moment, w którym pojawiły się też armatki wodne, ale nie zostały użyte.

Protestujący w tym momencie rozdzielili się. Grupa ok stu osób poszła w stronę Placu Bankowego, gdzie po dogonieniu przez Policję w kilka sekund, ponownie przy użyciu granatów hukowych, została podręcznikowo zatrzymana i otoczona przez funkcjonariuszy. Druga grupa została zatrzymana w okolicy dworca Śródmieście, a organizatorzy protestu w bardzo małej grupce, razem z posłem Braunem, byli odcięci od reszty osób na Placu Defilad i nie mogli komunikować z się tłumem.

Działanie Policji było absolutnie genialne. Funkcjonariusze pokazali anielską cierpliwość, dyscyplinę i wyszkolenie. Działania były skoordynowane i o niebo lepsze niż w trakcie poprzedniego protestu antymaseczkowców.

Czytaj też: Ile osób na Ziemi zachorowało na COVID-19?

Ile jeszcze będziemy patrzeć na taki cyrk?

Komu opaskę Polski Walczącej? Bez faktury taniej

Mam wrażenie, że bez agresywnych działań wobec organizatorów protestów, takie sceny jak dzisiaj będziemy obserwować jeszcze wielokrotnie. Nie zatrzymamy pandemii jeśli nadal będą organizowane tego typu nielegalne wydarzenia.

Niekoniecznie musi dojść do agresywnego pacyfikowania tłumu. Konieczne jest ograniczenie działalności organizatorów takich wydarzeń. Muszą w tym pomóc media społecznościowe. YouTube już skutecznie blokuje kanały takie jak NTV, czy wRealu24. Musi do nich dołączyć Facebook. Blokada dosłownie kilku kont i pojedynczych osób wystarczy, aby protestujący mieli problem z organizowaniem się.

A skoro zgromadzenie było nielegalne, jego organizatorzy powinni zostać pociągnięci do odpowiedzialności. Bez względu na to, czy są asystentami posłów, czy próbują się chować za immunitetem.