WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ

Przeciwnicy w Cyberpunk 2077. Jak tego nie zepsuto?

Przeciwnicy w Cyberpunk 2077. Jak tego nie zepsuto?

Pojawiły się nowe informacje na temat Cyberpunk 2077. Paweł Kapała opowiedział o tym co nas czeka (a raczej co nie czeka) w nadchodzącym tytule REDów.

Jest taka jedna rzecz w przypadku gier wideo, którą cześć osób nienawidzi, a inni po prostu ją akceptują. Mowa tutaj o przeciwnikach-gąbkach. Bo jakoś utarło się w naszych głowach, że jak walczymy magią lub bronią białą to ktoś długo będzie żył. Ale z pistoletu to przecież każdy powinien padać po jednym strzale!

Potem dochodzi do takich sytuacji, w których ładujemy w kogoś cały magazynek, a on dalej stoi. Psuje to immersję i rujnuje gry sieciowe. Jak poradzono sobie z tym w Cyberpunk 2077? Przeciwnicy nie będą gąbkami na pociski.

Czytaj też: PlayStation Advantage, czyli dlaczego kupicie PS5 a nie PC

Zdecydowana większość przeciwników w CD Projekt RED (mimo tego, że to RPG) będzie padać po kilku strzałach jak w FPS. Walka nie będzie jednak prosta, bo wymusi na nas chowanie się za osłonami – my też będziemy bardzo podatni na kule.

Co jednak gdy natrafimy na przeciwnika o znacznie wyższych levelu od nas? Taki „elitarny” przeciwnik już napsuje nam trochę krwi, ale zdecydowano się nagradzać gracza za to, że trafia wroga. Nie ma mowy o sytuacji, w której wystrzelimy pół magazynku, a wysokopoziomowy przeciwnik dalej będzie stał – ma on reagować na ostrzał w zależności od tego gdzie został trafiony. Będzie się potykał, przewracał itd.

Co jednak z największymi bossami w grze? Tutaj Paweł Kapała z CD Projekt RED prosu o to, abyśmy sami przekonali się o tym w produkcji. Podobno jakoś zostało to rozwiązane. Cóż, wystarczy przecież np. stworzyć postać, która będzie miała tytanową klatkę piersiową i sprawa załatwiona. Ciekawe czy o takim rozwiązaniu mowa?

Chcesz być na bieżąco z WhatNext? Śledź nas w Google News