WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ
Rozrywka

Recenzja Liberated – gry, która na Was wpłynie

Cieszę się, gdy wydawca udostępnia kod do recenzji gry na długo przed premierą. W przypadku takich tytułów jak Liberated nie trzeba od razu pisać recenzji i można wtedy zrozumieć, jak produkcja wpłynęła na nasze życie.

Gdy po raz pierwszy zobaczyłem zwiastun Liberated od polskiego studia Atomic Wolf to zakochałem sie momentalnie. Po pierwsze – mam dość prostych gier od niezależnych studiów deweloperskich, które nie starają się robić czegoś oryginalnego lub chociaż nie prezentują najwyższej jakości, która sprawi, że mimo znanych schematów będziemy się dobrze bawić, bo „akurat mamy ochotę na coś takiego”. Ile już mamy platformówek czy rougelike’ów klepanych na szybko lub niewprowadzających niczego nowego do gatunku? Zdecydowanie za dużo. Liberated od razu intryguje swoją formą komiksu i podejmowanym tematem. Po drugie – kocham grę XIII, której remake właśnie powstaje. Jakoś mam słabość do takich komiksowych form rozgrywki, mimo tego, że nie pamiętam nawet kiedy czytałem ostatni raz komiks. Cóż zrobić – podobają mi się i tyle. Po trzecie – wspominany „temat”, który podejmuje gra. Takie coś można łatwo zepsuć, ale odpowiednio ujęty, może nas zachwycić.

Zacznijmy może zatem od tego „tematu”. Liberated to świat niedalekiej przyszłości, w którym po pewnym tragicznym wydarzeniu, społeczeństwo postanawia oddać swoją wolność za cenę bezpieczeństwa. Masowa inwigilacja, kamery rozpoznające nas w tłumie, odrzucenie gotówki na rzecz kart płatniczych… w tym świecie nawet brak zdjęć w mediach społecznościowych jest uznawany za zachowanie co najmniej podejrzane (coś czuję, że szybko byłbym w takim razie na czarnej liście świata Liberated…). Wszystko to ma nas uchronić przed terrorystami, którzy dopuszczają się przerażających zbrodni. Tylko w takiej sytuacji pojawia się wiele „ale”. „Ale to nie jest oddawanie wolności. To bezpieczeństwo.” może ktoś powiedzieć. Czy będzie miał rację? No właśnie, niby tak – niby nie. To co uważamy na ten temat może poróżnić ludzi tak bardzo jak dyskusja na temat poglądów politycznych. „Ale są dowody na to, że rząd sfingował atak terrorystyczny”. Komu wierzycie? Co jeśli Ci „foliarze” akurat w tym przypadku mają rację?

Ucieczki, strzelaniny, pościgi, skradanie. Liberated oferuje dużo zabawy.

Czytaj też: Czy to największy symulator średniowiecza? Opinia o Mount & Blade II: Bannerlord

Nie chcę Wam więcej rzeczy zdradzać o fabule, ale autorom gry należy się uznanie za przygotowanie świata, w którym zawsze kryje się jakieś drugie dno, a podejmowany temat po prostu sprawia, że zaczynamy się zastanawiać nad prawdziwym światem. Fantastycznie wypada polska wersja, która jest tak dobra, że nie dość, że nie czujemy się zażenowani czytając dialogi, to jeszcze idealnie oddaje rodzime realia Internetu. I tak – mimo tego, że gra w Eshopie nie wyświetla polskiego języka to zapewniam, że Liberated na Nintendo Switch jest po polsku.

Kto ma rację w Liberated?

Sama gra podzielona jest na cztery „komiksy”. Wybierając je z menu będziemy poznawali dalszy ciąg historii. Całość jest ze sobą połączona, a do tego decyzje podjęte w grze wpłyną na rozwój fabuły. Co do podejmowania samych decyzji – chciałbym, aby twórcy lepiej informowali o momencie, w którym nastąpi wybór. Dwa razy musiałem szybko wyłączać grę, bo podjąłem jakąś decyzję, której nie chciałem przez to, że byłem przekonany, że po kliknięciu odpowiedniego przycisku nastąpi przejście do kolejnej strony opowieści. Zamiast tego zatwierdzałem nie to co chciałem.

Czytaj też: Recenzja Final Fantasy VII Remake – jestem zachwycony

Zostając jednak przy rozdziałach opowieści. Liberated ma świetny świat, porusza ciekawe wątki. Powoli ujawniane tajemnice nas interesują. Problem tylko w tym, że opowieść nie jest równa swoim poziomem. Pierwszy i czwarty „zeszyt” są genialne. Twórcy bawią się konwencją i czuć tutaj obcowanie z czymś oryginalnym i ciekawym. Drugi i trzeci rozdział sprawiają za to wrażenie doklejonych tylko po to, aby przedstawić pewne wątki. Zabawa formą komiksu nagle gdzieś znika, wyborów do podejmowania też nie kojarzę już żadnych, a całość staje się zwykłą platformówką, w której idziemy w prawo i zabijamy kolejne zastępy wrogów. Na szczęście całość kończy się znów na wysokim poziomie, a przejście gry zajmie Wam około trzech, może czterech godzin, więc te słabsze fragmenty zabawy nie będą Was długo nużyć. Ale można było zrobić to lepiej.

Pierwszy zeszyt doskonale wprowadza nas w świat Liberated.

Niestety, gra ma jeszcze problemy z działaniem na Nintendo Switch. Nie wierzę, że to się nie zmieni, bo pewnie za kilka łatek będzie po problemie, ale bądźcie ostrzeżeni, że nie jest idealnie. Sterowanie jest czasem nieresponsywne. Ciężko jest czasem skoczyć w odpowiednim momencie, a i lekkie ścinki nie pomagają w przechodzeniu gry. Jeszcze gorzej, gdy w grze następuje prawdopodobnie wyciek pamięci i tytuł zaczyna się tak bardzo zacinać, że jedynie restart gry pomaga. Niestety, taka sytuacja zdarzyła mi się aż trzy razy.

Zdarzają się również błędy graficzne, lecz one aż tak nie przeszkadzają. Komiksowa całość wygląda bowiem w ogólnym rozrachunku bardzo dobrze i za każdym razem, gdy widziałem komiksowy snop światła z toczącej się latarki to mówiłem sobie „Ale zajebiście to zrobili”. Etapy są odpowiednio różnorodne i niemalże każde „okienko komiksu” na które trafiamy przedstawia trochę inny setting. Nie jest nudno. Udźwiękowienie w postaci odłogów otoczenia czy samej muzyki również nie będzie Wam przeszkadzać w zabawie, a tylko spotęguje klimat produkcji.

Jeśli będą jakieś DLC to: mniej strzelania, więcej zabawy konwencją.

Nie rzuciłem się do pisania recenzji od razu po przejściu gry, tylko dałem sobie trochę czasu na przetrawienie całości. I dobrze zrobiłem. Bo zauważam teraz, że trochę inaczej patrzę na sprawy cyberbezpieczeństwa. Internetowe wojenki w komentarzach też inaczej wyglądają, gdy myślę sobie, że „prawda może leżeć gdzie indziej”. Liberated to mała gra, która znacząco wpłynęła na postrzeganie świata – a to już jest coś! A problemy techniczne na Switchu i słabsze dwa rozdziały opowieści? Gdy po kilku dniach wracam myślami do tego tytułu to nie skupiam się w nim na tym, co nie wyszło. Myślę o historii przedstawionej w grze i po cichu czekam na więcej! Liberated się udało.

Chcesz być na bieżąco z WhatNext? Śledź nas w Google News