Rosyjskie czołgi grzęzną w błocie. To inżynierska wpadka czy norma?

Rosyjskie czołgi, Rosyjskie czołgi grzęzną w błocie

Podczas ćwiczeń w pobliżu granicy z Ukrainą, około tuzin głównych czołgów bojowych Rosji padło ofiarą… błota. W sieci pojawiło się nagranie, które przedstawia samą akcję ratunkową z wykorzystaniem koparki. Ta zapewne już się zakończyła, pozostawiając pytanie – czy to normalne, że rosyjskie czołgi grzęzną w błocie?

Dlaczego rosyjskie czołgi grzęzną w błocie? Wbrew pozorom, dla czołgistów nie jest to niczym nowym

Wspomniane czołgi to ewidentnie trzon rosyjskich oddziałów pancernych, bo na nagraniu możemy dostrzec przede wszystkim T-72B3, czyli najnowsze warianty T-72, które zaliczyły modernizację w 2010 roku w celu poprawy ich siły ognia, systemów kontroli ognia, ochrony i wymiany silników na nowe o mocy 1130 koni mechanicznych. Czyżby więc zabrakło czegoś, co uchroni je przed dosyć wstydliwą wpadką?

Nowoczesne czołgi nie bez powodu mają szersze i dłuższe trapezoidalne gąsienice, a na dodatek wyższy prześwit względem projektów z II wojny światowej. Te dwie cechy zostały wprowadzone właśnie po to, aby uchronić je przed takimi sytuacjami, ale nawet z tymi ulepszeniami, czołgi nie są odporne na grzęźnięcie w błocie od czasu do czasu.

Czytaj też: Rosjanie wykonali pierwsze cięcia stali na nowe okręty podwodne Projektu 677

Oznacza to, że choć wiadomość o tym, jak rosyjskie czołgi grzęzną w błocie, może ośmieszać siły zbrojne państwa, to w rzeczywistości nie jest to niczym dziwnym. Problem zbyt dużego nacisku wywieranego przez czołg na podłoże dręczy te kilkudziesięciotonowe kolosy od zawsze i nie zapowiada się na to, że ulegnie to zmianie. Dlatego kiedy potężne silniki oraz imponujące gąsienice nie wystarczą, do akcji muszą wkroczyć pojazdy pomocnicze.