WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ
Testy

Test wideorejestratora Navitel MR150 NV

Tego lata przez moje ręce przewaliło się tak wiele wideorejestratorów, że jeszcze kilka i będę mógł aspirować o miano eksperta w tej dziedzinie. Tym razem jednak nie mam dla Was czegoś tradycyjnego, bo Navitel podesłał nam na test model MR150 NV. To model, który zwyczajnie nakładamy na lusterko w samochodzie, zapewniając sobie nie tylko znacznie obszerniejsze lusterko cofania, ale też naprawdę sprytnie ukryty wideorejestrator. 

Czytaj też: Test wideorejestratora samochodowego Navitel R200

Opakowanie i dołączone wyposażenie

Navitel nie rozczarowuje już na początku i nadal idzie w solidne kartonowe opakowania o identycznej stylistyce. Jednak to w MR150 NV wyróżnia się ogromnie przez swój rozmiar, który jest… równie ogromny. Niestety te monstrualne wymiary udzieliły się też samemu produktowi, który jest zdecydowanie większy od standardowego lusterka wewnętrznego.

Oprócz samego głównego dania w pudełku czeka na nas tradycyjny dla Navitela zestaw papierków (karta gwarancyjna, instrukcja obsługi oraz voucher na 12-miesięczna subskrybcję w swojej nawigacji), cztery gumki montażowe, 350-centymetrowy przewód zasilania do samochodu, ściereczkę z mikrofibry oraz przewód USB-A do miniUSB.

Najważniejsze cechy

  • Ogólne
    • Kolor: szary
    • Wymiary: 310 х 90 х 2,4 mm
    • Bateria: 300 mAh
    • Interfejs: miniUSB
    • Obsługa kart microSD: Tak do 64 GB klasy 10 lub wyższej
    • Procesor: MSTAR MSC8336
    • Wbudowany mikrofon i głośnik
  • Wyświetlacz
    • Rozmiar: 4,5-cala
    • Typ: IPS
  • Obiektyw:
    • Matryca: SC2363 NV
    • Rozdzielczość wideo: Full HD 30 FPS
    • Kąt nagrywania: 120 stopni
  • Pozostałe
    • Funkcje: czujnik wstrząsów, auto-start, tryb parkingowy, nagrywanie dźwięku
    • Format wideo: MOV
    • Format zdjęć: JPG
    • Nagrywanie: 1/3/5 min lub w pętli
    • Nadpisywanie nagrań po zapełnieniu karty
    • Możliwość zabezpieczenia nagrania przed powyższym

Design, materiały i wykonanie

MR150 przypomina swoim kształtem po prostu wielkie lusterko samochodowe z obłymi kształtami, prostymi “pleckami” i taflą szkła na froncie. To otacza plastikowa srebrna ramka, będąca tak naprawdę główną częścią całej obudowy. Szczerze mówiąc, naprawdę ciekawi mnie, jak Navitelowi udało się wtopić ekran IPS w jednolitą taflę szkła, która w żaden sposób nie zdradza po sobie, że na jej środku znalazło się lusterko. Sam ekran jest świetny, wręcz ogromny, jak na wideorejestrator oraz wysokiej jakości.

Nawigujemy po nim za pomocą pięciu przycisków (on/off, góra, ok, dół, menu) na dolnej krawędzi (tam też znalazł się głośnik oraz mikrofon), które są koszmarnie wykonane. Nie wiem tak naprawdę, jak coś takiego mogło przejść testy, bo przyciski są połączone ze sobą i chwieją się w swoich wnękach niemiłosiernie. Na szczęście podczas jazdy nie wydają żadnych stuków, ale i tak uważam, że Navitel powinien je poprawić. Na górnej krawędzi znalazła się z kolei luka na kartę microSD, wejście AV oraz złącze miniUSB.

Na samych pleckach znajdziemy otwory wentylacyjne oraz oczywiście sam moduł aparatu ukryty w cylindrowym obiekcie z wypolerowanego na błysk tworzywa sztucznego. W tym miejscu znalazł się również przycisk resetu oraz prosty system montażowy w postaci dwóch zestawów haczyków. Na nie musimy nałożyć dołączone gumki, a następnie naciągnąć na lusterko tak, aby móc „zapiąć” je z drugiej strony.

Jakość nagrań

Muszę przyznać, że rozmiary lusterka w niskim samochodzie mogą dawać się we znaki i ograniczać nam nieco wizję. Oczywiście to kwestia przyzwyczajenia, ale nie zalecałbym wyboru MR150 w momencie, jeśli Wasz samochód do najwyższych nie należy. Ogólnie wrażenia z wykorzystywania go w terenie oceniam na bardzo pozytywne. W świetle dnia ekran (można go wyłączyć) jest na tyle słabo podświetlony, że nie przeszkadza w jeździe, ale w nocy jego wygaszenie jest już wskazane.

A nagrania? No cóż, (nie)stety tradycyjne, jak na ten segment cenowy, ale zaznaczam, że poniższe materiały przed renderowaniem i wrzuceniem na YouTube straciły sporo z jakości.. Za dnia jest fenomenalnie i tylko wysoka prędkość sprawia, że odczytanie tablic może być utrudnione…

… ale w nocy nawet przy niewielkiej prędkości MR150 nie radzi sobie z odczytywaniem tablic, kiedy uderzają w niego snopy reflektorów czyjegoś samochodu. W korku jednak, czy na parkingu, gdzie prędkości nie przekraczają tych 10 km/h sprawdzi się świetnie nawet w gęstym mroku:

Czytaj też: Navitel MR250 – test fuzji DVR z lusterkiem wstecznym

Podsumowanie

Szybko i w skrócie? Polecam, ale sugeruje, abyście zastanowili się dwa razy, zanim sięgniecie po Navitel MR150. Chyba najlepszym momentem na zakup takiego wideorejestratora jest przypadek, kiedy albo nie jesteście zadowoleni ze swojego wewnętrznego lusterka, albo np. Wam pękło. Pamiętajcie jednak, że to fabryczne jest wymagane do założenia tego modelu.

Po stronie stricte technicznej mam wątpliwości tylko do wykonania samych przycisków. Pozostałe aspekty MR150 są na tyle dobre, że trudno się do niego przyczepić, patrząc przez pryzmat 250 złotych, jakie przyjdzie nam za ten model zapłacić. Może i nie jest dla wszystkich, ale oferuje a) świetną jakość w tym segmencie i b) nie dręczą go żadne problemy, które uniemożliwiają jego używanie.