WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ

Recenzja gry The Dark Pictures: Little Hope

Recenzja gry The Dark Pictures: Little Hope

Na grę The Dark Pictures: Little Hope czekałem z dużą niecierpliwością. Poprzednia część była średnia, jednakże nowa zapowiadała się świetnie. Czy spełniła ona moje oczekiwania?

Fabuła The Dark Pictures: Little Hope

Postaram się w recenzji nie zawrzeć żadnych spojlerów dotyczących fabuły. Możecie więc spokojnie ją czytać, jeśli rozgrywka jest jeszcze przed Wami. Tym razem także zdecydowałem się na rozgrywkę ze znajomymi. Każdy z nas na początku wybrał postać i potem kierował jej losami, co jest bardzo fajnym rozwiązaniem.

Akcja rozpoczyna się w autobusie. Studenci i ich profesor jadący autobusem nagle zbaczają z trasy i mają wypadek. Okazuje się, że nagle znika kierowca i zostajemy sami. Jest oczywiście środek nocy, duża mgła i nagle trafiamy do miasteczka. Reszta fabuły nawiązuje do profesorów w XVII wieku i dotyczy czarów a także magii. To tak naprawdę tyle, jeśli chodzi o rzeczy, które mogę Wam zdradzić.

recenzja The Dark Pictures Little Hope

Fabuła jest dosyć krótka – udało nam się przejść grę w jeden wieczór (ok. 6 godzin z przerwami w trakcie). Nie jest jednak to wada, bowiem The Dark Pictures: Little Hope idealnie sprawdzi się właśnie na takie spotkania. Zresztą w tego typu grach ciężko jest się oderwać z rozgrywki. Fabuła naprawdę wciąga, jest ciekawa i interesująca. Można zdecydowanie się w niej zatracić.

Czytaj też: Recenzja miniserialu The Liberator
Czytaj też: Recenzja serialu Obce światy
Czytaj też: Recenzja filmu Mosul – kolejna udana współpraca Netflixa i braci Russo

Rozgrywka The Dark Pictures: Little Hope

Niestety w trakcie gry pojawia się kilka irytujących rzeczy. Ponownie obecnych jest sporo QTE (Quick Time Eventów), które mają wpływ na wydarzenia. Na szczęście nie jest ich tak dużo jak w poprzedniej części. Jeśli nie macie doświadczenia z padami to możecie też podczas nich wyłączyć opcję presji czasu, co jest sporym plusem. Pamiętajcie jednak, że nadal od wyników QTE sporo zależy, więc musicie się na nich skupić, żeby głupio nie stracić postaci. Minusem są za to sekwencje z celowaniem – trafić w kogoś w wyznaczonym czasie to naprawdę wyzwanie, które mało komu się uda.

Minusem jak dla mnie cały czas jest kamera. Sterownie jest dalej trochę irytujące, choć pojawiły się takie dodatki jak szybszy chód. Tutaj jednak twórcy mają jeszcze sporo do poprawy. Najbardziej denerwowały mnie teleportujące się postacie. Wyobraźcie sobie mroczną scenę, szukacie czegoś i nikogo za wami nie ma. Nagle zmienia się kamera i teleportuje się Wasz towarzysz. To chyba najbardziej przeszkadzało w rozgrywce i tego typu bugów nie powinno być w grze.

Czytaj też: Recenzja filmu Bal – ważny temat, gwiazdorska obsada i Ryan Murphy
Czytaj też: Recenzja filmu Chemical Hearts
Czytaj też: Recenzja filmu Kronika Świąteczna 2

Wadą dla wielu osób będzie ponownie brak polskiej lokalizacji. Nie ma nawet polskich napisów, co z pewnością zniechęci wiele osób do rozgrywki. Szkoda, że wydawca zdecydował się na taki krok, choć nie jest to zaskoczeniem – poprzednia część była również dostępna tylko po angielsku. Mam jednak nadzieję, że kolejne części będą już miały polską lokalizację.

Plusem są za to znajdźki. Nie udało nam się znaleźć ich wszystkich, ale te co odkryliśmy są naprawdę ciekawe. Ponownie obecne są obrazy, które ukazują fragmenty z przyszłości, co pomoże przetrwać podróż i wydarzenia. Bardzo fajnie wypada też kurator, który również może zaoferować podpowiedzi. Buduje on fajny klimat i pozwala na zrobienie sobie przerwy w trakcie rozgrywki.

recenzja The Dark Pictures Little Hope

Na plus należy też zaliczyć samą grafikę. Jest ona świetna i może się podobać. Także gra aktorska, odwzorowanie mimiki czy gra ciała jest bardzo dobre. Tutaj twórcy mają tę część dopracowaną do perfekcji i na pewno kolejna odsłona również będzie się tym wyróżniała.

Czytaj też: Recenzja filmu Pan Jangle i świąteczna podróż
Czytaj też: Erotica 2022 – recenzja pierwszego polskiego filmu Netfliksa
Czytaj też: Recenzja gry Drone Swarm – potęga kosmicznego roju

Podsumowanie recenzji The Dark Pictures: Little Hope

The Dark Pictures: Little Hope to fajny tytuł, który warto przejść ze znajomymi w jeden wieczór. Nie jest on pozbawiony wad, które mogą irytować. Jednakże w ogólnym rozrachunku bawiliśmy się przy niej całkiem nieźle i miło spędziliśmy czas. Warto więc na takie spotkanie zainwestować w The Dark Pictures Little Hope. Mam nadzieję, że w kolejnych częściach twórcy naprawią wspomniane minusy i rozgrywka będzie jeszcze bardziej wciągająca.

Wiemy też, że za rok wybierzemy się na Saharę – ciekawe, jaką przygodę wymyślą nam twórcy.

Chcesz być na bieżąco z WhatNext? Śledź nas w Google News