WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ
Publicystyka

To nie koniec opóźnień gier

Zastanówmy się nad przyszłością branży gier wideo. Idą zmiany.

Jak wyglądałby teraz branża gier wideo bez koronawirusa? Zupełnie inaczej. Na ten moment bylibyśmy w gorącym okresie wycieków. Kwiecień to mniej więcej czas, kiedy zaczynamy poznawać wszelkie przecieki dotyczące gier mających swoje prezentacje podczas E3. Czerwcowe wydarzenie w hali Los Angeles Convention Center wyglądałoby zapewne tak samo jak od kilku lat. My udawalibyśmy, że jesteśmy zaskoczeni zapowiedziami gier, a wydawcy w mniej lub bardziej cringe’owy sposób opowiadaliby o swoich grach. Ale nie ma co gadać – i tak kochamy to wydarzenie.

Oczywiście znów pojawiłaby się masa dyskusji na temat tego, czy dobrze, że te wszystkie produkcje tak wyciekają? Że po co znowu siedzieliśmy po nocy skoro nie otrzymaliśmy tego co chcieliśmy? A potem za rok znów się spotkali przed telewizorami i z ekscytacją oglądali wydarzenie. Ale… no tak. E3 nie ma, a za to jest COVID-19. A E3 to nie jedyna rzecz, która może na razie zniknąć.

Anulowanie E3 wpłynęło na masę planów marketingowych producentów gier wideo. Wciąż są osoby, które mimo rosnących opłat za pokazanie się na E3, chcą zaprezentować grę światu właśnie tam. Czy to duże firmy czy mali deweloperzy niezależni – zawsze znalazł się ktoś kto opierał o E3 swoją strategię promocji gry. Tylko, że teraz te wszystkie plany się rozsypały w drobny mak i trzeba wymyślić pierwszy pokaz tytułu na nowo.

Czytaj też: Wróciłem do gry i nie wiem co mam robić – co twórcy muszą zmienić

A kiedy to zrobić? Teraz, w okolicach E3? A może jak już się pokaże trochę innych gier? Co jeśli pokażemy światu swojego uroczego indyka, nad którym siedzieliśmy trzy lata, a godzinę później Rockstar wstawi na YouTube zapowiedź Grand Theft Auto VI? Zapowiedzi gier i informacje, które dozują nam deweloperzy nagle… ustały.

Bo gdy codziennie przeglądam nowe informacje warte opisania na WhatNext to mam coraz większy problem. Wieści od deweloperów czasem po prostu nie ma. Nie pojawia się nic. W głównej mierze to co trafia ważnego do graczy to wypowiedzi deweloperów na temat nowej generacji konsol, ale gier… jakby nie było. Wszyscy się zabunkrowali w swoich domowych studiach i nikt o niczym nie informuje. Nawet nie pojawiają się mniej lub bardziej kontrolowane przecieki informacji.

Czytaj też: W kwietniu moja wishlista gier trochę spuchnie

Wygląda to tak, jakby cała branża gier w tej chwili wcisnęła pedał hamulca do ziemi i nie przejmowała się rosnącym hype’m na konsole nowej generacji. Każdy musi obmyślić nowy plan działania, a nie ma pewności, ze nie zderzymy się z zapowiedzią innej gry. Jest bardzo duże prawdopodobieństwo, że tuż przed końcówką 2020 roku będziemy zalewani niewiarygodną ilością newsów na temat nowych gier.

O ile one będą… Bo tutaj jest jeszcze kolejna sprawa. Brak E3 przez koronawirusa to tylko jeden problem. Sam koronawirusa sprawił, że siedzimy w domach, a serwery firm działają na pełnych obrotach. Już teraz można odczuć wolniejsze pobieranie gier lub niższą jakość wideo, spowodowaną zaniżonym bitratem. Do sklepu po nową grę nie pójdziemy, a i premiera cyfrowa się nie odbędzie. Wydanie The Last of Us: Part 2 w takiej formie zapewne skończyłoby się przeciążeniem serwerów, a gracze byliby wściekli, bo ponad 250 złotych piechotą nie chodzi.

Gry są zatem opóźniane na… nie wiadomo kiedy. Brak informacji o nadchodzących tytułach wskazuje również na to, że to co już teraz ma ustaloną datę premiery – również nie trafi do sprzedaży. Szczerze zaczynam wątpić w to, że zagramy w takie tytułu jak Ghost of Tsushima Vampire: The Masquerade – Bloodlines 2 czy Cyberpunk 2077 w wyznaczonym aktualnie terminie. Na ten moment wygląda to tak jakby wszystko miało zostać opóźnione. Z jednej strony ma to taki minus, że nie będzie teraz wielkich gier. Plusem za to jest to, że zestaw gier na nową generację konsol będzie przeogromny.

Czytaj też: Chcesz być na bieżąco z WhatNext? Śledź nas w Google News