Triada nuklearna USA z problemem. Bombowce wrócą do nuklearnego pogotowia?

Triada nuklearna USA, Bombowce wrócą do nuklearnego pogotowia?

Triada nuklearna USA podobno zaczęła stawać się w ostatnim czasie „nuklearną dwójką”, co niepokoi głowę STRATCOM i stąd pomysł na przywrócenie bombowców do nuklearnej gotowości.

Bombowce, pociski i triada nuklearna USA

Wszystko rozbija się tak naprawdę o pociski Minuteman-III, które Pentagon chce zastąpić nowym międzykontynentalnym pociskiem balistycznym. Jak donosi Defense News, admirał Charles Richard, czyli głowa Strategicznego Dowództwa USA (STRATCOM), miał sporo do powiedzenia na ten temat podczas wtorkowego spotkania wielkich głów USA w senacie. Nic dziwnego, bo obecnie administracja prezydenta Joe Bidena przygotowuje się do oceny strategicznego arsenału nuklearnego USA.

Czytaj też: Legendarny niszczyciel czołgów, pocisk TOW Armii USA zmierza pod gilotynę

Z jednej strony mamy proces oceny, a z drugiej Pentagon, który przygotowuje się właśnie do zlecenia opracowania naziemnego strategicznego pocisku odstraszającego, który ma zastąpić starzejące się pociski Minuteman-III. Te są oczywiście częścią nuklearnej triady od 1970 roku, które stały się podstawą nuklearnego odstraszania USA, przechodząc w ciągu dekad mnóstwo ulepszeń.

Ważące podczas startu 32158-kilogramów pociski LGM-30G Minuteman III to aż 18,2-metrowe pociski o średnicy 1,88 metra, które zbijają się w powietrze na swoim trzystopniowym napędzie na paliwo stałe. Osiągają przy tym prędkości do 24000 km/h i mogą trafić w cele oddalone do 13000 km, serwując w nie uderzenie z nawet 475 kilotonową głowicą W87/Mk-21 typu MIRV. Wedle najnowszych ustaleń USA ma na służbie 450 egzemplarzy Minuteman III i 100 w rezerwie.

Dlaczego triada nuklearna USA, to bardziej dyada?

Jednak nie tylko te pociski, gwarantujące szybką i pewną odpowiedź, stanowią trio odstraszające potencjalny atak nuklearny na USA innego państwa. Tuż obok nich znajdują się również okręty podwodne, czyhające nieustannie w bezpiecznych głębinach ze swoimi głowicami nuklearnymi, zapewniając atak z zaskoczenia i bombowce. Te uzupełniają możliwości pozostałej dwójki o możliwość wycofania, czy zmiany celu ataku.

Czytaj też: Trwają poszukiwania zaginionego okrętu podwodnego. 53 ludzkich istnień na szali

Problem w tym, że obecnie triada nuklearna USA, to w rzeczywistości „dyada”, jako że państwo nie utrzymuje bombowców w gotowości do ataku, czyli z napełnionymi zbiornikami paliwa i termonuklearnymi systemami broni, jak to było podczas Zimnej Wojny. Wtedy STRATCOM utrzymywał ciągle w locie aż 12 bombowców, gdzie nie mogły zostać zniszczone, a dziś, choć 96 bombowców jest zdolnych do ataku nuklearnego, to nie utrzymuje statusu nuklearnej gotowości. Powyżej możecie obejrzeć, na czym to polega.

Nic więc dziwnego, że głowa STRATCOM chce przywrócić je do gotowości, bo kiedy Pentagon ruszy z wymianą pocisków Minuteman III i kompletnie mu się to nie uda, to USA ze swoją „nuklearną triadą” będzie mogła polegać tylko na okrętach podwodnych.