Eksploatacja księżycowych zasobów może mieć opłakane skutki

kosmos

Coraz więcej krajów, a nawet prywatnych firm dąży do rozpoczęcia eksploracji księżycowych zasobów. Publikacja dostępna na łamach Philosophical Transactions of the Royal Society sugeruje, że zjawisko to może prowadzić do wielu napięć.

Strategiczne zasoby, oddalone od regionów polarnych, są zazwyczaj skoncentrowane w wybranych miejscach, a nie równomiernie rozłożone. Tor i uran, jako potencjalne składniki paliwa jądrowego, znajdują się w 34 regionach, których szerokość jest mniejsza niż 80 km. Z kolei żelazo można znaleźć na większych obszarach obszarach – o szerokości od 30 do 300 km. Problem w tym, że jest ich ok. 20.

Czytaj też: Księżyc zniknął z nieba. Co się stało w 1110 roku?
Czytaj też: Kratery na Księżycu są liczniejsze niż sądzono
Czytaj też: Jakie konsekwencje miałoby zbombardowanie Księżyca?

Co gorsza, księżycowa gorączka złota może odnosić się nie tylko do wspomnianych zasobów. Cenne mogą okazać się także tereny wystawione na ciągły dostęp do światła słonecznego – bądź wręcz przeciwnie – te, które znajdują się w wiecznym cieniu. Pierwsze posłużyłyby do produkcji energii, drugiej natomiast – do wytwarzania wody z lodu.

Eksploatacja księżycowych zasobów powinna być regulowana, co próbują czynić Artemis Accords

Jakby tego było mało, cenny jest także Hel-3, czyli izotop helu. Ten jest dość powszechnie spotykany na księżycowej powierzchni, ale najwyższe stężenia występują prawdopodobnie w zaledwie ośmiu regionach. Są one stosunkowo niewielkie i mają mniej niż 50 km średnicy.

Czytaj też: Drewniany satelita trafi na orbitę. Oto śmiały plan Japończyków
Czytaj też: Virgin Orbit odpaliło rakietę kosmiczną z samolotu. Trochę nie wyszło
Czytaj też: Na zaśmiecaniu orbity tysiącami satelitów SpaceX może skorzystać Pentagon

Pierwszym krokiem w kierunku zarządzania zasobami księżycowymi będzie stworzenie globalnego porozumienia między krajami i firmami. Takowe powinno dotyczyć sposobu podziału korzyści płynących z eksploatacji zasobów oraz potencjalnych scenariuszy, których wszyscy chcemy uniknąć. Podwaliny dla takich dokumentów stworzył już Traktat o przestrzeni kosmicznej z 1967 roku oraz tzw. Moon Agreement z 1979. Ten drugi nie zyskał jednak powszechnej akceptacji, która ma pojawić się w związku z najnowszymi Artemis Accords.

Chcesz być na bieżąco z WhatNext? Śledź nas w Google News