Koniec Rockstar. Martwię się o kondycję firmy

koniec rockstara

Bardzo ciekawi mnie, jaka jest atmosfera w oddziałach Rockstara. Bo ich ostatnie czyny wskazują na koniec legendy.

To nie będzie wesoły tekst. Mam wrażenie, że na naszych oczach „kończy się” legendarna firma. Ile już było takich przypadków? BioWare dopiero zbiera się do kupy, CD Projekt RED okazał się nie być mesjaszem branży, a przez lata upadło jeszcze wiele porządnych firm. Czy zostaliśmy z jakimkolwiek producentem, który ma lata wydanych gier najwyższej jakości? I nie mówię tu o takim nawet Ubisofcie, bo ich gry są może dobre, ale nie są nigdy spektakularne. No i nie liczę takiego From Software, bo chodzi o produkcje, które trafiają do większości graczy, a nie fanów ciągłego umierania.

Czytaj też: Śnieg w grach – w tych tytułach naprawdę czuło się mróz
Czytaj też: Dlaczego Resident Evil 8 będzie najlepszą grą serii?
Czytaj też: Razer Wildcat to nie jest zwykły pad. To jest czołg!

Dlaczego koniec?

Czemu widzę koniec Rockstara? Cóż, na pewno nie w tym, w czym inni, czyli w GTA Online. Wybitnie udał się ten sieciowy tytuł i zapewnił firmie pieniądze na lata. Widać, że potrafią. Ale czy Rockstar potrafi zrobić jeszcze dobrą historię dla pojedynczego gracza? Red Dead Redemption 2 to ostatni porządny tytuł jaki wydali, ale przy nim pracowali jeszcze ludzie, którzy tworzyli wiele innych legendarnych marek Rockstara – GTA, Bully, Midnight Club… W ostatnim czasie doszło do całej masy odejść – od głównych deweloperów po osoby zajmujące się tworzeniem niesamowitych stacji radiowych z GTA. No i nie zapominajmy o masie pracowników, którzy odeszli po wycrunchowaniu RDR2.

Czy w jakiś sposób mogło odbić się to na Rockstarze? Właściwie to przekonamy się o tym dopiero przy premierze Grand Theft Auto VI! Tylko mam wrażenie, że spadek formy już teraz widać. Rockstar chwalił się, że nowy dodatek do GTA Online, czyli The Cayo Perico Heist to pierwszy krok w stronę tego, aby GTA Online miało więcej misji, które przejdziemy solo. Dla mnie to była wspaniała informacja – misje fabularne w trybie online? Brzmi na tyle dobrze, żebym mógł wrócić do gry.

Czytaj też: Jak wygląda pełna zawartość Warhammer 2, gry z serii Total War
Czytaj też: Mody do Cyberpunk 2077 pomogły mi skończyć grę
Czytaj też: Ładowarka do padów PS5 – warto kupić skoro to tylko ładowarka?

The Cayo Perico Heisto zero na dziesięć

A potem zacząłem przechodzić The Cayo Perico Heist. No jak to jest ten nowy kierunek, to jest tragedia dla graczy single player. Po pierwsze – aby zacząć dodatek musiałem mieć ogromną ilość gotówki, której jako gracz singlowy mi się nawet nie chce zbierać w trybie Online. Na szczęście co miesiąc dostaje milion w grze za posiadanie PlayStation Plus. Udało się! Mogłem zacząć zabawę. Ale co to za zabawa…? Rozgrywka jest po prostu nudna. Po dotarciu do nowej lokacji okazało się, że ta zawartość dla pojedynczego gracza to początkowo misja składankowa, którą musimy za każdym razem zaczynać od samego początku jak ktoś nas złapie. I tak przemykałem przez całą wyspę, co po prostu było nużące i nieciekawe. Potem co musiałem robić? Wdrapywać się na wieżę i skanować otoczenie, przeglądać kamery… Naprawdę Rockstar? To jest poziom, który jest teraz oferowany dla graczy singleplayer? To była najnudniejsza misja ze wszystkich w grach Rockstara w jakie grałem. Spytałem znajomego, który też zaczął dodatek ucieszony zawartością „bardziej offline”. Był tak samo załamany.

Oby Rockstar szybciej udowodnił, że jednak potrafi robić gry na wybitnym poziomie. W końcu w czerwcu 2019 roku słyszeliśmy o zmianach w Take-Two, które miały doprowadzić do częstszego wydawania gier tego wydawcy, a więc też produkcji Rockstara. Tylko, że jak na razie dalej jest cisza…

Czytaj też: Triki PS5. Oto pięć funkcji, o których się nie mówi
Czytaj też: Gry jak Hitman 3. W co zdążycie zagrać przed premierą tytułu?
Czytaj też: Najciekawsze premiery gier – Styczeń 2021

Remastery? Dobry pomysł?

Pojawiły się jednak informacje o tym, że Rockstar być może zapowie wkrótce remastery Grand Theft Auto III, Grand Theft Auto Vice City oraz Grand Theft Auto San Andreas. Czyli zamiast otrzymać nowe gry dostaniemy odnowione klasyki. Niby super, ale tyle czekamy na coś nowego, a zaoferują nam znowu starsze GTA? Ciekawe, czy pomysł na stworzenie remasterów tych gier nie jest też lekcją dla nowych pracowników na temat tego, jak powinno wyglądać dobre GTA? Oby nowa ekipa doskonale rozumiała dlaczego gry Rockstara są wybitne.