Recenzja The Medium. Tak polskiej gry dawno nie było

the medium recenzja

O polskich produktach nie można mówić źle, więc The Medium jest… Nie nie, nie przesadzajmy. To dogra gra, ale nie ustrzegła się mankamentów.

Recenzja powstała na podstawie prywatnej kopii gry, dostępnej w ramach Xbox Game Pass na PC. Gry (jeszcze) nie ukończyłem, ale spędziłem w niej ładnych kilka godzin.

The Medium to przygodowy horror. Czyli o co w tym wszystkim chodzi?

the medium recenzja

W The Medium kierujemy losami Marianny. Dziewczyna od dziecka cierpi na nietypową przypadłość. Widzi duchy i potrafi się przenieść do ich świata. W zasadzie funkcjonuje po części w obu światach jednocześnie. Przez co, jak łatwo się domyślić, nie miała lekkiego dzieciństwa, jak i dalszego życia. Pracuje, o ironio, w zakładzie pogrzebowym swojego opiekuna. Którego na starcie gry poznajemy w prosektorium. W charakterze… klienta. Po otrzymaniu tajemniczego telefonu, który jest nadzieją na wyjaśnienie niepokojących snów Marianny oraz jej dziwnych zdolności, udajemy się do kompleksu Niwa. Ogromnego hotelu zbudowanego przez elity PRL-u dla elit PRL-u. Tam poznajemy historię miejsca. Uważanego za nawiedzone z powodu rzekomej masakry, jaka wydarzyła się tam late temu.

Czytaj też: The Medium na PS5? Symbol PlayStation ukryty w przesyłce

Grę obserwujemy ze statycznej kamery w stylu pierwszych odsłon Resident Evil. Rozgrywka jest przygodówką, z małymi przerywnikami skradankowymi. Eksplorujemy otoczenie, rozwiązujemy zagadki oraz przenosimy się między światami. Grę toczymy w świecie realnym, alternatywnym świecie duchów, albo też widzą oba światy jednocześnie na podzielonym ekranie. Choć znajdujemy się w tym samym miejscu, przejście dostępne w jednym świecie może być zablokowane w drugim. Póki nie usuniemy przeszkody, nie możemy iść dalej.

To właśnie dwa światy są tym, co wyróżnia The Medium i należy oddać twórcom, że udał im się ten elementy gry.

Czytaj też: Tworzenie The Medium, czyli jak stworzyć rewolucję w czasie pandemii

The Medium to powiew nostalgii

the medium recenzja

Część 1 – klasyczny Silent Hill i Resident Evil

Rozgrywka w The Medium to wypisz-wymaluj klasyczne horrory w swoich pierwszych odsłonach. Statyczna kamera, klimatyczne lokacje, mniejsza kontrola nad postacią, która nie porusza się tak płynnie jak wiking-assasyn. Zdecydowanie ma to swój klimat i potrafi wzbudzić nostalgię.

Część 2 – polskość końcówki lat 90-tych

Przynajmniej w pierwszym etapie gry. Grę zaczynamy w Krakowie końcówki lat 90-tych i polskość aż bije po oczach. Zaraz do tego wrócimy.

Czytaj też: Zwiastun The Medium z aktorami pachnie mi Alan Wake

Część 3 – bogactwo PRL-u

Rozgrywka szybko przenosi się do zrujnowanego centrum wypoczynkowego. Powstałego w czasach PRL-u i jest to prawdziwa perła tamtych czasów. Pełna przepychu i charakterystycznych elementów. To już jest nostalgia pełną gęba dla starszych graczy i nieco historii dla tych, którzy takie obrazy znają głównie z filmów i starych zdjęć.

Graficzna perełka. Zazwyczaj… Noo w większości przypadków

the medium recenzja

Niemal nieruchoma kamera oraz statyczne tło zawsze dają twórcom gier pole do popisu. Pozwalają na wygenerowanie wręcz fotorealistycznej grafiki, bo zwyczajnie jest to znacznie prostsze niż stworzenie efektownie wyglądającej i dynamicznie poruszającej się machiny. Dlatego też wiele gier stworzonych w ten sposób mocno broni się po latach. Jak ubóstwiana przeze mnie Castlevania – Lords of Shadow.

Bloober Team stanął na wysokości zadania i grafika jest przepiękna. Tła robią ogromne wrażenie i momentami warto przystanąć na moment tylko po to, żeby popatrzeć na otoczenie. Ale nie wszystko jest tutaj tak udane. Bywają momenty, co bardzo rzadko zdarza się w grach, że to tło prezentuje się znacznie lepiej niż główna bohaterka. To dla mnie ewenement, że model głównej postaci wygląda na mniej niedopracowany.

the medium recenzja

Problemy są nie tylko w wyglądzie, ale też mechanice poruszania się. Jeśli musimy np. zejść z jakiegoś podwyższenia i nie znajdujemy się idealnie w punkcie zejścia, bohaterka nienaturalnie przesunie się o te kilkadziesiąt wirtualnych centymetrów i dopiero wtedy zacznie schodzić. To potrafi mocno się rzucić w oczy.

Czytaj też: Test Huawei Mate 40 Pro. Jeśli to ostatni taki smartfon – będziemy płakać

Twórcy stanęli na wysokości zadania w kwestii przedstawienia świata gry. Pomimo tego, że kamera jest statyczna i jesteśmy z góry skazani na jeden konkretny widok danej scenerii, nie jest łatwo się zgubić. Kilka razy obrót kamery był na tyle dziwny, że straciłem orientację w kierunku poruszania się, ale takie sytuacje nie dzieją się często. Za co duży plus.

Pomimo tego, że bohaterka porusza się w nieco drewniany sposób, gra się całkiem przyjemnie. Zazwyczaj gry, w których nie czuję w pełni kontroli nad postacią strasznie mnie męczą. Tutaj ani przez chwilę nie miałem takiego odczucia.

Czytaj też: Test laptopa Asus ROG Strix SCAR 17 G733Q

The Medium to esencja polskości, ale… trochę to zmarnowano

the medium recenzja

Akcja The Medium dzieje się w Polsce. Zaczynamy w krakowskiej kamienicy. Starej, nieremontowanej chyba od momentu zbudowania. Wszystko tu jest do bólu polskie. Parkiet identyczny jak ten, który wielu z Was ma teraz pod sobą. Szklanki w metalowych koszyczkach (dlaczego nie duralex?!). Po wyjściu z kamienicy mamy legendarnego składaka – rower Wigry 3. Dalej stoi zaparkowany Żuk, a jeszcze dalej Daewoo Nexia. Z kolei kiedy już trafimy do perły PRL-u, w postaci wielkiego kompleksu wypoczynkowego, co chwilę trafiamy na relikty minionej epoki. Polak grający w The Medium wygląda co chwilę tak:

Recenzja The Medium. Tak polskiej gry dawno nie było

Kiedy już zagłębimy się w historię gry mamy wątki Solidarności, mamy PZPR, mamy Służbę Bezpieczeństwa… Polskie akcenty wylewają się z ekranu w potężnych ilościach. I to wszystko psuje jeden wielki szczegół.

the medium recenzja

W grze trafiamy na masę listów, tablic oraz plakatów z epoki. Wszystkie – po angielsku. O ile jeszcze rozumiem listy, tak plakaty w PRL-owskich hotelu można było zrobić po polsku. Z wielkimi napisami z tłumaczeniem dla obcokrajowców. Rozumiem, że The Medium to produkt na rynki zagraniczne, ale ten jeden mały szczegół byłby piękną truskawką na torcie polskich akcentów w grze.

Czytaj też: Test Samsung Q950T – soundbar, który stworzy kino w domu

Gęsta fabuła i konkretny klimat

the medium recenzja

The Medium jest grą do bólu klimatyczną. Tworzy ją grafika, genialna muzyka oraz wciągająca, wielowarstwowa fabuła. Gdybym chciał ją streścić to zapewne bym się w tym zgubił, Wy byście niczego nie zrozumieli, a i tak ciężko byłoby to potraktować jako spoiler. To wszystko wciąga jak diabli, ale jest nieco pokręcone.

Gra jest horrorem i w tym elemencie naprawdę daje radę. Zdarzyło mi się kilka razy podskoczyć na kanapie, a wielokrotnie przed wejściem w jakiś ciemny, niepewny korytarz brałem głęboki oddech.

Czytaj też: Test wentylatora Arctic BioniX P120 A-RGB

The Medium to nie idealna, ale naprawdę bardzo dobra gra

the medium recenzja

Genialna fabuła, świetna atmosfera budowana nietypową stylistyką przedstawienia świata oraz bardzo dobrą muzyką, w parze z bardzo dobrą grafiką to przepis na sukces. The Medium udały się wszystkie te rzeczy. W połączeniu z przeładowaniem polskimi akcentami gra potrafi bardzo skutecznie wciągnąć i przykuć do ekranu.

Czytaj też: Xbox Game Pass – 7 gier wchodzi, 4 wypadają

Nie obyło się bez potknięć technicznych, ale nie są to elementy psujące lub uniemożliwiające rozgrywkę. Kłują w oczy, ale wystarczy je lekko przymknąć i przestają stanowić problemy.

The Medium to kolejny w ostatnich latach, bardzo dobry produkt eksportowy, stworzony przez polskie studio. Oby nie ostatnie, zarówno w wykonaniu Bloober Team, jak i innych.