Reklama

W kolejnej dekadzie może dojść do skutecznych przeszczepów głowy

Wygląda na to, że przeszczep głowy – a w zasadzie przeszczep ciała – może być możliwy do 2030 roku, jeśli chirurdzy będą w stanie wyciąć również kręgosłup.

Transplantacje mózgu w książkach i filmach sięgają co najmniej dziesięcioleci. Ale połączenie delikatnego, skomplikowanego układu nerwowego po jakimkolwiek nacięciu zostało uznane za niemożliwe lub w najlepszym przypadku naprawdę trudne.

Sekretem jest rozdzielenie mózgu i kręgosłupa w jednym kawałku, który zostanie wprowadzony do nowego ciała. To stanowi największy problem. Istnieje jednak nieodłączna wada takiego pomysłu. Jeśli operacja może być z powodzeniem wykonana tylko u osób z nieuszkodzonym kręgosłupem, to wyklucza to jeden z głównych sugerowanych celów takiego przeszczepu, jakim jest przywrócenie mobilności osobom niepełnosprawnym.

Dr Bruce Mathew przyznaje, że to spore ograniczenie, ale procedura może, hipotetycznie, pomóc pacjentom z innymi zaburzeniami, które wpływają na mięśnie lub nawet układ kostny. Niestety, największe zainteresowanie „przeszczepami głowy” w życiu wzięło się od zwolenników ludzkiej nieśmiertelności, polegającej na przeszczepianiu głowy do coraz młodszych ciał.

Zdaniem Mathew, rozwiązaniem problemu może być sztuczna inteligencja oraz robotyka. Sądzi on, że przecięcie rdzenia kręgowego pozostanie nieodwracalne, ale połączenie mniejszej liczby pojedynczych nerwów w różnych punktach, w których łączą się one z kręgosłupem, powinno być jak najbardziej możliwe. Jeśli naukowiec ma rację, wkrótce powinien nastąpić wzrost liczby udanych transplantacji kończyn. Warto również zauważyć, że istnieją inne przeszkody związane z przeszczepianiem głów – ciało dawcy musiałoby być genetycznie oraz jelitowo kompatybilne, co nie występuje zbyt często.