WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ
Publicystyka

Cały świat buduje sieć 5G. Gdzie jest najlepiej wdrożona?

Wbrew niektórym teoriom Polska nie jest jedynym krajem, w który wdrażana jest sieć piątej generacji. 5G działa już w wielu miejscach na całym świecie. Wiele państwo ma ją rozwiniętą na tak zaawansowanym poziomie, że dotrzymanie im kroku wydaje się już dzisiaj niemożliwe. Zobaczmy jak mocno jest rozbudowana sieć 5G w najważniejszych krajach świata.

Korea Południowa jednym z pionierów i światowym liderem

Jednym z pierwszych krajów który uruchomił komercyjne 5G jest Korea Południowa. Sieć 5G ruszyła tam w kwietniu 2019 roku, a Korea Telekom już w maju chwalił się 100 tys. klientów. Pół miliona klientów w całym kraju osiągnięto po 50 dniach, a milion po 69. Po II kwartale 2019 roku w Korei z 5G korzystało 1 647 520 klientów. Dla porównania w Stanach Zjednoczonych 132 358 tys. W czerwcu 2020 roku liczba użytkowników 5G w Korei urosła do 6,34 mln.

Ciekawostką jest, że w maju 2019 roku średnie zużycie danych na jednego abonenta sieci 5G wynosiło 18,3 GB, w LTE 9 GB, a w sieci 3G 0,4 MB.

Tak szybki rozwój był możliwy z trzech powodów. Pierwszym była liczba nadajników. Już na starcie dostępnych było 54 tys. stacji, czyli więcej niż liczba wszystkich nadajników w Polsce. Drugim była agresywna polityka cenowa. Abonamenty 5G były tanie, a do smartfonów operatorzy musieli momentami wręcz dopłacać. Ale kiedy ceny wróciły do normalnych poziomów, dynamika rozwoju znacząco spadła. Powód trzeci i najważniejszy to wczesne rozdysponowanie częstotliwości.

Czytaj też: Co ma wspólnego Koronawirus i 5G? Dla specjalistów dezinformacji więcej niż myślisz

Korea Południowa zaczęła od 5G w standardzie NSA w paśmie 3,4-3,8 GHz. W czerwcu 2018 roku rozdysponowano dwa bloki o szerokości 100 MHz oraz jeden o szerokości 80 MHz w paśmie 3,5 GHz i to stanowiło podstawę do budowy ogólnokrajowej sieci. Oprócz tego w ramach aukcji rozdano bardzo szerokie bloki 800 MHz w paśmie 28 GHz, które posłużą do dalszego rozwoju sieci. Pierwsze zastosowania przemysłowe mają pojawić się jeszcze w 2020 roku.

Na koniec 2019 roku z 5G można było korzystać w 85 koreańskich miastach. Ogólnokrajowe pokrycie jest planowane na kolejne 2-3 lata.

Czytaj też: Sieć 5G w Polsce – rozmawiamy z ekspertem o utraconych szansach

5G w Stanach Zjednoczonych rodzi się w bólach

Amerykanie mają bardzo mocno pod górkę jeśli chodzi o budowę sieci 5G. Głównie na własne życzenie, bo odcięcie się od chińskich dostawców sprzętu mocno utrudnia cały proces. Ale to tylko jeden z problemów. Kolejnym jest rozmiar kraju. Co tu dużo mówić – Stany Zjednoczone są ogromne! Pokrycie tak dużego obszaru nie jest proste. Szczególnie, że Amerykanie źle podeszli do budowy sieci 5G.

O ile Korea zaczęła od 5G na średnich częstotliwościach, zapewniających kompromis między zasięgiem, a szybkością i pojemnością sieci, tak Stany Zjednoczone… nie bardzo wiedzą co ze sobą zrobić. W kraju brakuje kompleksowego planu wdrożenia 5G. Co nie przeszkodziło ścigać się operatorowi Verizon z Koreą o miano tego, kto pierwszy uruchomi 5G.

Czytaj też: Czy sieć 5G jest bezpieczna? Pytamy o to eksperta Huawei

W 2019 roku w USA było takie bordello, że głowa mała. Verizon uruchamiał szybkie 5G w paśmie 28 GHz. Szybkie, ale o bardzo małym zasięgu. AT&T budował 5G w paśmie 6 GHz, a T-Mobile w 2,5 GHz oraz skutecznie przeprowadził test uruchomienia 5G w zasięgowym paśmie 600 MHz. Co jeszcze szczególnie ważne w kontekście pokrycia tak dużego kraju. Oraz zobowiązań. T-Mobile otrzymał zgodę na przejęcie sieci Sprint w 2018 roku pod warunkiem pokrycia 97% powierzchni kraju siecią 5G w 2021 roku. Bez niskich częstotliwości byłoby to niemożliwe.

Aktualnie podział częstotliwości wygląda następująco:

  • Verizon – 28 GHz,
  • Sprint (T-Mobile) – 2,5 GHz,
  • T-Mobile – 600 MHz, 28 GHz, 39 GHz,
  • AT&T – 850 MHz, 39 GHz.

Jeśli to za mało, to dorzućmy do worka Ligado Network, czyli nowego gracza na rynku, który 5G chce uruchomić w tzw. paśmie L, czyli 1,6 GHz. Tu pojawił się sprzeciw m.in. Pentagonu, że to zagłuszy pracę GPS-u pracującego w tym samym paśmie. Fedaralna Komisja ds. Komunikacji wydała jednak zgodę na start sieci, ale pod warunkiem ograniczenia mocy stacji bazowych o, uwaga, 99,3%(!).

Czytaj też: Nanochipy 5G w szczepionkach. Sprawdźmy czy to możliwe

Prędkości 5G w Stanach Zjednoczonych są przed to wszystkim… różne. W Verizonie nawet 1,4 GHz, a w Sprincie 300 Mb/s,

Ciężko jest dotrzeć do aktualnych danych na temat liczby użytkowników sieci 5G w Stanach Zjednoczonych, ale na koniec 2019 roku było ich 578 tys. W zdobywaniu nowych klientów nie pomaga w tym sprzedaż smartfonów z 5G, która delikatnie mówiąc, idzie w USA bardzo słabo. Choćby dlatego, że tańsze smartfony z 5G pochodzą z Chin. A te jak wiemy stanowią w Stanach Zjednoczonych zagrożenie bezpieczeństwa narodowego…

Czytaj też: Xiaomi kończy ze smartofnami z LTE. Od 2021 roku tylko 5G

Warto też dodać, że pasmo C, uważane za podstawę sieci 5G, jest w Stanach Zjednoczonych nadal nierozdysponowane. Częstotliwości z zakres 3,7-4,2 GHz mają trafić do operatorów w ramach aukcji, której start jest planowany dopiero na grudzień 2020.

Patrząc na to wszystko oraz na to, co zaraz przeczytacie, ciężko jest się dziwić, że Stany Zjednoczone tak mocno atakują Chiny w temacie sieci 5G.

Czytaj też: Pendrive ma chronić przed 5G. Za 283 funty

Chiny pokazują jak taśmowo budować 5G

Problemu dużej powierzchni kraju zdają się nie widzieć Chińczycy. Można wręcz mieć wrażenie, że tam nie ma czegoś takiego jak rzeczy niemożliwe.

Komercyjny start sieci 5G w Chinach miał miejsce 1 listopada 2019 roku. Już na starcie w zasięgu było 50 miast, co było możliwe dzięki siatce 86 tys. nadajników. Do końca 2019 roku miało ich być już ponad 130 tys. W maju 2020 roku stacji bazowych było już ponad 200 tys. , a do końca roku ich liczba ma wzrosnąć do 600 tys.

Również w maju 2020 roku liczba użytkowników sieci 5G w Chinach przekroczyła 36 mln.

Czytaj też: Deloitte i Huawei pokazują jak sieć 5G pomaga w walce z Koronawirusem

Chińczycy, podobnie jak Korea, bardzo mądrze podeszli do tematu częstotliwości. Wykorzystali szerokie pasma najpopularniejszych częstotliwości, głównie z zakresu 3,4 – 3,6 GHz (bloki po 100 MHz), a do tego 4,8 – 4,9 GHz (blok 100 MHz) oraz 2,5-2,6 GHz (blok 160 MHz). Aby poprawić zasięg sieci 5G, podobnie jak będzie to miało miejsce w Europie, wykorzystana zostanie też częstotliwości 700 MHz, na której obecnie działają radio i telewizja.

Szybkiej budowie sieci 5G w Chinach sprzyja tamtejszy ustrój polityczny. Jeśli państwo mówi, że operatorzy mają współdzielić częstotliwości, operatorzy to robią. Jeśli przyjmiemy, że cel uświęca środki, to w Chinach mamy tego podręcznikowy przykład.

Czytaj też: Sieć 5G w całej okazałości. Nokia rozpędziła ją do prawie 5 Gb/s

Szwajcaria – europejski lider w oparach fake newsów

Środowiska antykomórkowe przyjęły sobie Szwajcarię za wzór idealnego kraju, w którym 5G nie ma i nigdy nie będzie. O tym, że kraj wstrzymuje 5G czytałem już tyle razy, że nie potrafiłbym tego policzyć. Tym bardziej, że tego typu wiadomości wracają jak bumerang.

Czytaj też: Szwajcaria nie wstrzymała budowy sieci 5G. Mamy wyjaśnienie sytuacji

Szwajcaria jest mały krajem, co sprzyja budowie sieci 5G. I kolejnym, który mądrze podszedł do tematu rozdysponowania częstotliwości, co stało się na początku 2019 roku. Czyli z odpowiednim wyprzedzeniem. Operatorzy dostali bloki w paśmie 700 MHz, 3,5 GHz oraz 1,4 GHz:

  • Salt – 20 MHz w paśmie 700 MHz, 80 MHz w 3,5 GHz oraz 10 MHz w 1,4 GHz,
  • Sunrise – 10 MHz w 700 MHz, 100 MHz w 3,5 GHz oraz 15 MHz w 1,5 GHz,
  • Swisscom – 30 MHz w 700 MHz, 120 MHz w 3,5 GHz oraz 50 MHz w 1,4 GHz.

Operatorzy zapowiadali, że do końca 2019 roku pokryją kraj zasięgiem sieci 5G w 80-90%. Sunrise chwalił się dostępem do 5G przez 80% populacji kraju już w sierpniu 2019 roku. Ale takie były plany…

Szwajcaria ma jednak bardzo bogatą historię antykomórkowej społeczności i w 2020 roku rozwój sieci przystopował. Nie sprzyja mu ustrój kraju z podziałem na kantony. Mogą one w swoich regionach w mniej lub bardziej skuteczny sposób opóźnić inwestycje poprzez wprowadzania różnych zawiłych przepisów i procedur. Aktualnie w ośmiu kantonach narzucono różne ograniczenia przy budowie 5G, a w jedenastu niezbędne jest przeprowadzenie szeregu analiz przed uzyskaniem zezwolenia na budowę. Nie ma mowy o żadnym wstrzymaniu, ale operatorzy mają przed sobą potężny tor przeszkód.

To wszystko spowodowało, że realizacja planów operatorów spadła o ok 60%. Państwo zdecydowanie za późno zaczęło reagować na plagę fałszywych informacji na temat sieci 5G i obecnie sytuacja jest trudna do opanowania. Bez zdecydowanych ruchów ze strony rządu dalszy rozwój 5G w Szwajcarii stoi pod znakiem zapytania.

Czytaj też: Testujemy 5G Plusa. Sieć spełniła moje oczekiwania

Rosja nie może, więc straszy resztę świata

Anglojęzyczna, wspierana przez rząd telewizja Russia Today nie bez powodu jest tubą propagandową środowisk antykomórkowych. Rosja jest daleko w tyle względem reszty świata jeśli chodzi o budowę sieci 5G, wiec robi wszystko, aby opóźnić jej budowę za granicą.

Chcąc być światowym liderem, Rosja już powinna mieć dużą i dobrze działającą sieć 5G. Tymczasem problemem ciągle jest rozdysponowanie częstotliwości. 14 maja 2020 roku Rada Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej odmówiła udostępnienia operatorom częstotliwości pasma 3,4 – 3,8 GHz, które należy do Ministerstwa Obrony i Roskosmosu. Do dyspozycji mają za to pasmo 4,8-4,99 GHz, ale jest ono przecięte przez pasmo 4,4-4,99 GHz używane przez wojska NATO do systemu uwierzytelniania samolotów. Co się wzajemnie wyklucza. Poza tym w tym paśmie nie ma żadnych działających urządzeń komercyjnych, jak smartfony i routery,

Czytaj też: Ruszyła kolejna sieć 5G w Polsce. Tym razem w ramach DIH na Politechnice Łódzkiej

Dodatkowo w III kwartale 2020 roku miała odbyć się aukcja częstotliwości z zakresu 25-26 GHz, ale na chwilę obecną jej przyszłość nie jest znana.

Jeśli myślicie, że to koniec rosyjskich absurdów, usiądźcie wygodnie. Rosja miała pomysł budowy sieci 5G wyłącznie na własnym sprzęcie. To przesunęłoby start sieci na 2024 rok. A wszystko to przy niedostatecznym finansowaniu firmy Rostac, która miałaby owy sprzęt dostarczyć. Państwo planowało zmniejszenie finansowania o 50%. To skutkowałoby zmniejszeniem produkcji stacji bazowych z planowanych 20 tys, do zaledwie 5 tys.

Koniec końców sieci 5G w Rosji nie ma i bardzo możliwe, że szybko się tam nie pojawi. Za to my możemy spodziewać się coraz bardziej agresywnego wysypu fałszywych teorii na temat szkodliwości sieci 5G. Pochodzących zza naszej wschodniej granicy. Bo skoro Rosja nie potrafi zbudować sieci 5G to zrobi wszystko, aby inne kraje też nie mogły tego zrobić.

Czytaj też: Płoną kolejne maszty sieci komórkowej. Rosja wpadła we własną pułapkę

Niemcy radzą sobie coraz lepiej

Fani Wiadomości TVP zapewne wiedzą, jak bardzo Niemcy zazdroszczą nam… wszystkiego. Wiec zapewne rozwój ich sieci 5G jest na poziomie Rosji? Nie do końca.

Sam T-Mobile (Deutsche Telekom) ma już 12 tys. stacji bazowych kompatybilnych z siecią 5G, która w połowie lipca 2020 roku ma docierać do 50% populacji. Do końca roku kompatybilnych stacji bazowych ma być już 40 tys. Choć to nie oznacza, że na wszystkich zostanie od razu uruchomione 5G.

Czytaj też: Sieć 5G wstrzymana? Sprawdzamy ile jest prawdy w internetowych nagłówkach

Nasi zachodni sąsiedzi częstotliwości sieci 5G rozdysponowali w ramach aukcji w czerwcu 2019 roku. W jej wymaganiach znalazł się zapis zobowiązujący operatorów do zapewnienia zasięgu sieci piątej generacji dla 98% mieszkańców kraju do 2022 roku.

Operatorzy dysponują częstotliwościami w trzech pasmach:

  • Deutsche Telekom – 10 MHz w paśmie 700 MHz, 20 MHz w 2100 MHz, 90 MHz w 3,6 GHz,
  • Vodafone – 10 MHz w 700 MHz, 20 MHz w 2100 MHz, 90 MHz w 3,6 GHz,
  • Telefonica – 10 MHz w 700 MHz, 70 MHz w 3,6 GHz,
  • 1&1 Drillisch – 50 MHz z 3,6 GHz.

Dodatkowo Telefonica będzie dysponować blokiem 20 MHz (do 2021 roku) w paśmie 2100 MHz, a później 10 MHz do 2025 roku, a 1&1 Drillisch 10 MHz po 2021 roku.

Niemcy bardzo sprawnie wdrażają sieć 5G, co nie jest bez znaczenia dla Polski. Doświadczenia zdobyte przez T-Mobile na rodzimym rynku będą zapewne dobrze wykorzystane w Polsce.

Czytaj też:

Sieć 5G rośnie na świecie. W Polsce próbuje

Aktualnie sieć 5G jest dostępna u 125 operatorów na całym świecie. Poszczególne kraje są na różnym etapie jej wdrażania. Jedne muszą się teraz skupić już tylko na poszerzeniu siatki nadajników. Inne dopiero zaczynają rozdysponowywać częstotliwości.

Czytaj też: We Francji można sprawdzić promieniowanie 5G na testowych nadajnikach

Polska jest w tym wszystkim na rozdrożu. Choć operatorzy robią co mogą, aby utrzymać nas w wyścigu, państwo woli model szwajcarsko-rosyjsko-amerykański.

Z jednej strony wisi nad nami widmo prób wykluczenia chińskich dostawców. Kluczowa może być tutaj zbliżająca się wizyta prezydenta Andrzeja Dudy w Stanach Zjednoczonych. Jeśli z rozpędu podpisze tam jakaś deklarację zgodną z narracją prezydenta Trumpa i odetnie nas od dostawców podzespołów sieci 5G z Chin, to na prawdziwą sieć piątej generacji poczekamy jeszcze dłużej. Choć dzisiaj w Polsce, ani żadnym kraju Unii Europejskiej nie ma żadnych wykluczeń, sprawa nie jest zamknięta. Szczególnie przed wyborami, kiedy rządzący zrobią wszystko, aby pokazać jak dobre mamy stosunku ze Stanami Zjednoczonymi.

Czytaj też: Pola torsyjne, a sieć 5G. Jeszcze pseudonauka, czy już fantastyka?

Nadal niejasne są kwestie związane z aukcją częstotliwości 5G w paśmie C. Aukcja, która już mogła się zakończyć została odwołana i jest coraz mniej prawdopodobne, że uda się tę kwestię zakończyć jeszcze w 2020 roku.

Na końcu mamy ciągłe ignorowanie środowisk protestujących. Wspieranych przez rosyjską dezinformację, które nabierają wiatru w żagle z miesiąca na miesiąc. Jak kończy się wieloletnie ignorowanie komórkosceptyków pokazuje dzisiaj Szwajcaria.

Czytaj też: Działalność krakowskich ekspertów ds PEM kosztowała miasto ponad milion złotych. W planach było dużo więcej

Jako kraj mieliśmy wiele wzorców. Krajów, które z dużym wyprzedzeniem rozdysponowały częstotliwości i aktywnie wspierają operatorów w budowie sieci. Ale zamiast wzorować się na Korei Południowej lub Niemcach, do których tak lubimy się porównywać, Polska wybrała drogę amerykańskiego chaosu, szwajcarskiego przyzwolenia na szerzenie dezinformacji oraz Rosyjskiego Nie będzie niczego w myśl złotoustego Krzysztofa Kononowicza.

Chcesz być na bieżąco z WhatNext? Śledź nas w Google News