Czasem ma się ochotę zagrać w coś prostszego

terminator resistance, terminator, gra terminator

Oceny jakiejś gry nie są zbyt wybitne, a Wy się doskonale bawicie? Być może tego właśnie było Wam trzeba.

Zacząłem niedawno ogrywać Terminator: Resistance. Grę powszechnie znaną jako “średnia, ale doskonała dla fanów uniwersum.” Mam niemalże zerowe pojęcie o tym świecie, a bawię się doskonale. Sprawiło to, że zacząłem sobie myśleć… Chyba czasem po prostu potrzebujemy zagrać w jakąś mniej skomplikowaną grę.

Ostatnie produkcje, które skończyłem to albo pełne akcji blockbustery albo molochy na wiele godzin. Resident Evil 3 Remake, Final Fantasy VII Remake, do tego zakupiłem VRowe Fairpoint, po którym aż można poczuć ręce od ciągłego strzelania. Wciąż było mi mało akcji, więc w promocji zgarnąłem jeszcze pierwsze Call of Duty na tę generację konsol, czyli “Ghosts”. Do tego pogrywałem jeszcze w The Legend of Zelda: Breath of the Wild, które ostatecznie porzuciłem. Po kolejnej serii wybuchów i strzelanin oraz długich gier, zapragnąłem czegoś spokojniejszego.

Czytaj też: Premiery gier maja wskazują, że sobie nie pogramy

Lubię gry akcji, ale tempo ostatnich gier zaczynało mi już wychodzić bokiem. Spojrzałem na swoją wishlistę i zacząłem się zastawiać pomiędzy dwoma produkcjami. Sniper Ghost Warrior: Contracts albo Terminator: Resistance. Swoją drogą, obie gry są polskie – sporo tych rodzimych produkcji. Sniper Ghost Warrior 3 mimo swojej przeciętności jest grą, którą miło wspominam po latach (wciąż w głowie gra mi gruzińska ścieżka dźwiękowa, która była na tyle dobra, że horrendalnie długie czasy ładowań aż tak nie bolały). Problem tylko w tym, że Contracts mniej stawia nacisk na fabułę, a to w moim przypadku spory minus. Terminator: Resistance to taki “lekki-RPG”, ale oprócz tego, że Schwarzenegger kojarzy mi się z tą marką i kiedyś skończyłem jedną grę na smartfonie (która już nawet nie jest dostępna do kupienia) to nie mam większego pojęcia o świecie gry. Ale (podobno ciekawa) fabuła wygrała.

I co? I tak teraz siedzę w okopach i chowam się przed T-800. Do tego strzelam w mniejsze roboty i spokojnie wykonują interesujące misje poboczne. Zadania głównie również mi się podobają i już nawet otrzymałem broń, dzięki której w końcu nie muszę aż tak się chować po kątach. Spokojnie eksploruję, rozmawiam z bohaterami i… bez przerwy widzę, że budżet tej gry był niski. Ale wiecie co? Bawię się doskonale.

Dlaczego? Tutaj chyba w moim przypadku działają dwie rzeczy. Po pierwsze, twórcy mimo niskiego budżetu tak umiejętnie stworzyli całą grę, że nie sposób powiedzieć, że jest to rzecz zła. Widać serce włożone w tę produkcję. Tak jak w recenzji Final Fantasy VII Remake miałem wrażenie, że autorzy dokładnie analizowali każdy element składowy, tak tutaj wydaje mi się, że deweloperzy liczyli każdą złotówkę i wydawali ją jak najkorzystniej się dało. W efekcie stworzyli grę, która widać, że może być kilka razy ładniejsza, bardziej skomplikowana i dłuższa. Ale to co otrzymujemy, też jest porządnie wykonane.

Czytaj też: Czy warto kupić PlayStation VR w 2020 roku?

Druga rzecz, która sprawia, że tak bardzo Terminator: Resistance mi się podoba to właśnie ta potrzeba zagrania w coś prostszego. Bo czasem tak chyba jest, że musimy na chwilę zwolnić i spróbować czegoś prostszego. Rozmawiając o tym ze znajomymi okazało się, że rzeczywiście potwierdzają, ze czasem mają taką potrzebę. Jeden z nich zachwalał sobie Bulletstorma na Nintendo Switch. Proste, odmóżdżające strzelanie było dla niego idealną rozgrywką, która fantastycznie wpasowała się w przerwę od bardziej złożonych tytułów.

Pewnie zaraz znowu wrócę do tytułów z większym budżetami. Już teraz czaję się na LA Noire na PlayStation VR. Będę rozwiązywał zagadki, ale tez strzelał i jeździł po wirtualnym mieście. Ale takie gry jak Terminator: Resistance są też potrzebne. Bo może nie kupisz ich na premierę. Ale za to nabędziesz je w odpowiednim momencie, wtedy kiedy będziesz miał ochotę zagrać w coś tego typu. Okaże się wtedy, że taka produkcja nie jest tylko średniakiem, dobrym dla fanów. To po prostu dobra gra. Ale prostsza.

Chcesz być na bieżąco z WhatNext? Śledź nas w Google News