Test klawiatury Logitech G613 Wireless

Test klawiatury, Logitech G613 Wireless, test G613 Wireless

Test klawiatury Logitech G613 Wireless można zacząć dwojako – albo wspominając o tym, że na rynku jest dosyć dziwaczną opcją, albo karcąc producenta za sprzedawanie ciągle takiego modelu. Czym więc tak naprawdę jest ta mechaniczna klawiatura?

Pudełko i dołączone wyposażenie

Logitech G613 spoczywa bezpiecznie w tradycyjnym dla gamingowego oddziału Logitecha pudełku o charakterystycznej kolorystyce i sposobie pakowania solidnego kartonu do cieniutkiej obwoluty. 

Zestaw tej klawiatury obejmuje odbiornik USB LightSpeed, dwie baterie AA, dokumentację i… podstawkę na telefon. Szczerze? Z tym ostatnim spotykam się po raz pierwszy, jeśli idzie o klawiatury mechaniczne. 

Czytaj też: To najdroższe słuchawki Logitecha. Test Pro X Wireless
Czytaj też: Test Logitech G923 – drgająca ewolucja
Czytaj też: Logitech M190 to atrakcyjna bezprzewodowa konstrukcja

Najważniejsze cechy Logitech G613:

  • Klawiatura pełnowymiarowa z dodatkowymi przyciskami
  • Materiał: tworzywo sztuczne
  • Przełączniki: Romer-G sprężynujące
  • Wymiary: 478 x 216 x 33 mm
  • Waga: 1460 gramów z dwoma bateriami
  • Tryb pracy: bezprzewodowy radiowy/Bluetooth
  • Zasilanie: dwie baterie AA
  • Dodatkowe przyciski multimedialne
  • Wsparcie aplikacji
  • Brak podświetlenia
  • Gwarancja: 2 lata

Materiały, design i wykonanie

Kiedy zabierałem się za strzelenie zdjęć do testu, spodziewałem się kolejnej klawiatury Logitecha, która nie zaskoczy mnie swoją konstrukcją, a jednak model G613 Wireless przerósł moje oczekiwania. Szkoda tylko, że w negatywnym sensie, bo tak naprawdę na pierwszy rzut oka ten model wygląda na porządną klawiaturę mechaniczną w starym, dobrym stylu. 

Test klawiatury Logitech G613 Wireless

Model Logitech G613 nie należy do skromnych klawiatur, które nie chcą zajmować zbyt wiele miejsca na biurku. To istny gigant, który jasno zaznacza swoją pozycję nawet na największych podkładkach. Zwykle bowiem klawiatury sprowadzają się tylko do bloku wszystkich najważniejszych klawiszy… i tyle. Bezprzewodowy G613 jest jednak inny, zyskując nie tylko okazałą podkładkę pod nadgarstki, ale też siedem przycisków multimedialnych i sześć dodatkowych klawiszy „G”. 

Nie jest to więc taka zwykła klawiatura pod kątem szerokiej funkcjonalności, którą dopełnia tryb bezprzewodowy za pośrednictwem łączności Bluetooth i radiowej poprzez dołączony moduł USB. Dzięki temu dodatkowi możemy przełączać się między połączonymi komputerami jednym kliknięciem. 

Wchodząc w szczegóły, na prawej krawędzi Logitech G613 znalazł się przełącznik on/off, a na spodzie wertykalnie ustawione solidne nóżki z gumowym wyłożeniem, co wspomaga szerokie antypoślizgowe wstawki na całej dolnej krawędzi klawiatury. Dzięki wysokiej wadze ten zestaw wystarcza, aby klawiatura G613 pewnie leżała na biurku.

Czytaj też: To ponoć najbardziej zaawansowana myszka Logitecha, a my już ją mamy
Czytaj też: K845 czyli nowa klawiatura mechaniczna Logitech
Czytaj też: Takiej czułości wcale nie potrzebujecie, ale Logitech i tak odblokował 25600 DPI

Na spodzie znalazła się też zaślepiona wnęka na dwie baterie AA i sam moduł USB, co rozpoczyna lawinę żalu, jaką należy na ten model Logitecha wylać. Po pierwsze, przy obecnym stanie akumulatorów, to aż smutne, że nadal niektórzy decydują się na „baterie paluszki” w peryferiach, ale przynajmniej możemy liczyć na wytrzymałość do 18 miesięcy na jednym zestawie. 

Test klawiatury Logitech G613 Wireless

Idąc dalej, G613 nieco zasmucił mnie brakiem pianki na przydatnej i tak podkładce pod nadgarstki, jak również brakiem stalowego lub aluminiowego panelu na górze. Nie żeby klawiatura wyginała się (w rzeczywistości najpewniej wewnątrz niej znalazła się jakaś blacha dla sztywności), ale dobre szlifowane aluminium nadałoby modelowi więcej klasy.

Kolejne problemy z G613 Wireless sprowadzają się do braku solidnie wykonanych klawiszy oraz sekcji multimedialnej. Te pierwsze nie zostały wykonane zgodnie z obecnym trendem laserowego wycinania, czy rozwiązania dual-injection, dlatego mają tylko naklejki na swojej powierzchni, co zwiastuje problemy z ich ścieralnością. Przyciski multimedialne z kolei osadzono jakby na tej samej „płytce” i to nie na stałe, co sprawia, że kiwają się na boki. Cięcia kosztów widać jak na otwartej dłoni.

Oprogramowanie i funkcje Logitech G613

Pełen potencjał G613 Wireless uwolnicie tradycyjnie tylko z aplikacją Logitech G HUB, bo to dzięki niej będziecie mogli zaprogramować dodatkowy zestaw sześciu przycisków G (również z trybem Shift, rozszerzającym całość do 12 unikalnych funkcji). Mowa zarówno o przypisaniu do nich systemowych operacji, jak i rozbudowanych makr, których tworzenie umożliwia oczywiście sam kreator. 

W aplikacji możemy podejrzeć też orientacyjny poziom naładowania baterii, jak i ustawić to, które klawisze będą dezaktywowane po włączeniu trybu gry za pomocą małego przełącznika z wizerunkiem joysticka na klawiaturze. 

Test przełączników Romer-G

Logitech w swoim G613 postawił nie na tradycyjne mechaniczne przełączniki, a swoje własne Romer-G opracowane razem z firmą Omron. W tym modelu można otrzymać wyłącznie te sprężynujące. Te cechują się delikatną, ale wyczuwalną informacją zwrotną w momencie aktywacji klawisza, która występuje na wysokości 1,5 mm, podczas gdy łączna droga pracy Romer-G wynosi 3,2 mm. 

Test klawiatury Logitech G613 Wireless

Dodajmy do tego wytrzymałość rzędu 70 milionów aktywacji i siłę do niej potrzebną rzędu 45 gramów i co tu dużo mówić – ideał na papierze. No, niestety dla wielu może okazać się, że ten ideał pozostanie tylko na papierze, ponieważ w praktyce sprężyste Romer-G moim zdaniem działają jak mechanizmy półmechaniczne. 

Test klawiatury Logitech G613 Wireless

Chociaż po przyzwyczajeniu się do sprężynujących Romer-G nie miałem problemu zarówno z graniem, jak i pisaniem, a nawet doceniłem ich krótką drogę pracy i subtelną aktywacje (coś pokroju dziwacznego przełącznika Brown), to i tak uważam, że zapatrzeni w „prawdziwe mechaniczne przełączniki”, powinni wypróbować jakoś to rozwiązanie Logitecha przed sięgnięciem po G613.

Czytaj też: Logitech MX Anywhere 3, czyli jak wynaleźć myszkę na nowo
Czytaj też: Trackball ERGO M575 od Logitech – ergonomia i maksymalizacja wygody
Czytaj też: League of Legends doczeka się specjalnych peryferiów od Logitech G

Logitech G613 reliktem przeszłości?

Kiedy popatrzymy na klawiaturę Logitech G613 i podkreślimy jej wady oraz niedopracowania, okaże się, że ten model jest nie tyle zły, co po prostu nieco zacofany. Początkowo też tak myślałem, ale po przypomnieniu sobie cen innych klawiatur Logitecha i rzuceniu okiem na wszystkie funkcje G613 z bezprzewodową technologią na czele, doszło do mnie, że cena 430 zł wzięła się właśnie z tych cięć kosztów. 

Test klawiatury Logitech G613 Wireless

Jeśli więc nie przeszkadza Wam, że G613 Wireless działa na bateriach AA, nie posiada podświetlenia i po kilkunastu miesiącach może zacząć ją dręczyć problem z czcionką na klawiszach, będziecie cieszyć się z tego modelu. Oczywiście o ile poszukujecie klawiatury z przeciętnymi przełącznikami, ale za to szeroką łącznością bezprzewodową i równie szeroką funkcjonalnością.