WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ

Magazyn komputerowy ostrzega przed promieniowaniem elektromagnetycznym. Słusznie?

Magazyn komputerowy ostrzega przed promieniowaniem elektromagnetycznym. Słusznie?

W najnowszym wydaniu jednego z legendarnych polskich czasopism komputerowych ukazał się artykuł wyglądający jak wyjęty z ulotki na proteście przeciwko sieci 5G. Duże liczby, dużo strachu, dużo promieniowania elektromagnetycznego, duży… rozgłos? Wraz z ekspertem Instytutu Łączności sprawdzamy informacje zawarte w artykule.

Niebezpieczne PEM w najnowszym numerze magazynu komputerowego? Upadek legendy

Po pobieżnym przejrzeniu artykułu Elektromagnetyczna zupa w najnowszym numerze jednego z upadających magazynów komuterowych, zacząłem sprawdzać strony centymetr po centymetrze w poszukiwaniu słowa – reklama. Nie mieściło mi się w głowie, że jedno z legendarnych polskich czasopism mogło coś takiego opublikować samo z siebie. W ciągu kilku minut jedna z wyroczni moich młodszych lat, obok Komputer Świata i Chip-a, pozostała przykrym wspomnieniem.

Materiał wygląda dosłownie jakbym czytał jedną z propagandowych ulotek, jakich wiele widziałem podczas protestów przeciwko sieci 5G. Mamy duże liczby, czyhające niebezpieczeństwo i krytykę w stronę m.in. Ministerstwa Cyfryzacji. Zobaczcie sami (zdjęcia powiększą się po kliknięciu).

Czytaj też: Dezinformacja o 5G nie zna granic. W każdym kraju jest taka sama

Moją uwagę przykuła ramka poświęcona telefonowi Mudita Pure. To urządzenie stworzone z myślą o osobach bojących się oddziaływania pola elektromagnetycznego. To, w połączeniu z poprzednim wydawcą magazynu Bauer Media oraz autorką, która pisze o sobie, że specjalizuje się w tekstach reklamowych, wzbudziło moje podejrzenia o reklamie. Tym bardziej, że promocja produktów o wręcz magicznych właściwościach nie są w tytułach Bauer Media nowością. Poruszaliśmy już ten temat.

Czytaj też: Tygodnik o gwiazdach reklamą pseudonauki straszy promieniowaniem elektromagnetycznym

Aktualnie wydawcą magazynu jest jednak firma Gaming Tech Esports Media.

Tymczasem firma Mudita zaprzecza, jakoby miała to być reklama:

O komentarz w tej sprawie poprosiłem redakcję magazynu. Chciałem potwierdzić, że tekst nie jest reklamą oraz dowiedzieć się, co kierowało autorką przy tworzeniu materiału i skąd czerpała zawarte w nim informacje. Odpowiedzi nie otrzymałem.

Środowiska antykomórkowe podchwyciły temat

Artykuł szybko zyskał aprobatę środowisk antykomórkowych. Będzie stawiany za wyrocznię przez najbliższe, bardzo długie, miesiące. W końcu (dotychczas) wiarygodne źródło informacji potwierdziło to, o czym mówią od dłuższego czasu.

Oto post zamieszczony w największej polskiej grupie przeciwników 5G przez współtwórcę takich kanałów na YouTube jak np. Elektromagnetyczny Świat Nowotworów:

Z kolei tutaj mamy byłą krakowską ekspert ds. problematyki bioelektromagnetycznej i inne przykłady osób ze środowiska antykomórkowego:

Warto zauważyć, że jeśli magazyn chciał w ten sposób poprawić sprzedaż, to raczej im to nie wyjdzie. Środowiska antykomórkowe przekazują sobie… jeden i ten sam wycinek artykułu.

Czytaj też: Dezinformacja na temat sieci 5G na celowniku państw Unii Europejskiej

Czy czasopismo ma rację? Analiza eksperta

Unikając zarzutów o to, że się nie znam, a się wypowiadam, pomocy w analizie materiału użyczył nam mgr inż. Rafał Pawlak Kierownik Zakładu Badań Systemów i Urządzeń Instytutu Łączności – PIB. Z kolei sam Instytut postanowił sprawdzić, ile prawdy jest w wartościach natężenia PEM podanych w artykule.

Dalsza część materiału została przygotowana przez mgr inż. Rafała Pawlaka. A najpierw zapraszamy Was na film z pomiarów, jakie Instytut Łączności przygotował w związku z tym materiałem.

Czytaj też: Starcie dwóch światów w Kraśniku. Uchwała w sprawie 5G oddalona

O artykule, który ostrzega przed promieniowaniem elektromagnetycznym

Artykuł zasadniczo dotyczy nowoczesnych technologi. Jak na branżową prasę przystało. Na wstępie zapowiada się całkiem przyzwoicie, bo mamy inteligentne domy, smart-city, sieci 5G (a jakże) i „gadające lodówki” (hmm?). Ale ten jednozdaniowy wstęp to niestety tylko pułapka zastawiona na czytelników. Dlaczego? Dalej, na kolejnych czterech stronach, odgrywa się bowiem istny dramat z PEM-zabójcą w roli głównej. Tyle, że nie jest to kryminał trzymający do końca w napięciu, a raczej komedia pomyłek, z PEM w tle (tym elektromagnetycznym także). Winny wszelkim nieszczęściom świata jest wskazany właściwie już na samym początku. To sztuczne pole elektromagnetyczne! Panie Maxwell, warto to było formułować swoje równania…? O ileż by życie prostsze było. Przynajmniej dla niektórych.

Czytaj też: Czy 5G szkodzi? Badania pokazują, że szkodzi strach przed 5G

Trudno dyskutować z każdym zdaniem artykułu, choć pewnie warto by było. To by wymagało jednak poświęcenia wielu stron, wielu więcej niż objętość samego artykułu. Wybraliśmy wiec kilka, co cenniejszych, perełek.

Jesteśmy bombardowani

Oczywiście przez PEM. I to niebagatelnie, bo bombarduje nas aż trylion (jedynka i 18 zer) razy więcej promieniowania niż w 2009 r. Tak wielka liczba robi wrażenie, nie ma wyjścia – musi! Tylko jak to promieniowanie policzyć? Jak odnieść się do tej przeogromnej krotności? Czy to znaczy, że 11 lat temu promieniowania było 1018 razy mniej (do jakichkolwiek jednostek miary te „razy” byśmy nie odnieśli) niż obecnie? Na pewno nie. Wystarczy spojrzeć w sprawozdania zawierające wyniki pomiarów PEM w otoczeniu stacji bazowych telefonii komórkowej. A jeśli komuś stacja bazowa nie chce przejść przez gardło to może spojrzeć w wyniki monitoringu PEM prowadzonego przez Inspekcję Ochrony Środowiska.

Czytaj też: Poseł PiS oburzony odpowiedzią w sprawie budowy masztu sieci komórkowej

PEM uszkadza DNA, powoduje nowotwory mózgu”, …, i całą masę innych problemów zdrowotnych

A więc (by nie zacząć od więc) – nie uszkadza i nie powoduje. Zagadnienia ochrony ludzi i środowiska przed niekorzystnymi skutkami promieniowania elektromagnetycznego z zakresu niejonizującego są przedmiotem działalności Międzynarodowej Komisji ds. Ochrony Przed Promieniowaniem Niejonizującym (ICNIRP, ang. International Commission on Non-Ionizing Radiation Protection). ICNIRP jest organizacją naukową typu non-profit, oficjalnie współpracującą ze Światową Organizacją Zdrowia (WHO, ang. World Health Organization) oraz Międzynarodową Organizacją Pracy (ILO, ang. International Labour Organization). Działania ICNIRP polegają między innymi na opracowaniu i rozpowszechnianiu, opartych na ugruntowanych podstawach naukowych, wytycznych dotyczących ograniczenia narażenia na promieniowanie niejonizujące. Komisja współpracuje z niezależnymi ekspertami z wielu krajów. Współpraca dotyczy takich dziedzin jak biologia, epidemiologia, medycyna, fizyka, czy nawet chemia i jest ukierunkowana na ocenę ryzyka związanego z narażeniem na promieniowanie niejonizujące. Stanowisko ekspertów ICNIRP opiera się na uznanych publikacjach naukowych dotyczących efektów biologicznych i mechanizmów oddziaływania promieniowania elektromagnetycznego w całym zakresie fal o charakterze niejonizującym. Z ostatnio kompleksowo zaktualizowanych w marcu 2020 r. wytycznych wynika, że dotychczas nie ma naukowo potwierdzonych dowodów na to, aby PEM było szkodliwe – oczywiście w warunkach dotrzymania granicznych wartości ekspozycji. Warto wiedzieć, że wartości graniczne zostały ustalone w taki sposób, żeby z założenia zapewnić wysoki poziom ochrony populacji przed uzasadnionymi naukowo negatywnymi skutkami zdrowotnymi, wynikającymi z oddziaływania zarówno krótko- i długoterminowego, ciągłego i nieciągłego pola elektromagnetycznego. Więcej informacji – tutaj.

Tyle w Europie. Od 2019 r. obowiązuje zaktualizowane wydanie normy IEEE C95.1, na podstawie którego Federalna Komisja Łączności (FCC, ang. Federal Communications Commission), opracowała obowiązujące w USA wytyczne dotyczące oceny narażenia i ochrony człowieka przed wpływem pola elektromagnetycznego o częstotliwości radiowej. Wytyczne w USA są zbieżne z wytycznymi ICNIRP w Europie. Więcej informacji – tutaj.

Czytaj też: Sieć 5G ciągle rodzi masę pytań. Raport Oppo i infuture.institute

List 200 naukowców

To brzmi poważnie – wszak list od naukowców. Tymczasem od wielu lat funkcjonuje naukowy konsensus w obszarze wpływu PEM na zdrowie, który stanowi tyle, że wartości graniczne ekspozycji wynikające z wytycznych ICNIRP chronią przed wszystkimi ustalonymi, znanymi i udowodnionymi naukowo zagrożeniami. Podkreślmy raz jeszcze – jest to konsensus. To nie oznacza, że wszyscy naukowcy się ze sobą zgadzają. Bo gdyby się zgodzili, to temat wpływu PEM na zdrowie zostałby zamknięty. Tymczasem jest to proces naukowy, który wciąż trwa. A debata w przestrzeni publicznej jest częścią tego procesu. Trwają badania, pomiary, weryfikacje. Badania nad PEM w ogóle są trudne same w sobie. Jak je zaplanować? Jak długo mają trwać? Jaką liczną próbę badać i jakimi sygnałami narażać? Kogo badać?

PEM to z resztą nie odosobniony przypadek. Toczyły się sprawy sądowe, w których wykazywano związek pomiędzy szczepieniami, a autyzmem. Tymczasem naukowy konsensus jest taki, że nie ma takiego związku. Mimo to niektórzy indywidualni naukowcy się z tym po prostu nie zgadzają. W konsekwencji powstają grupy przeciwne szczepieniom.

Czytaj też: Czy 5G z satelity może nam zaszkodzić?

Program NTP w USA i raport Ramazzini Institute we Włoszech

wylaczenie sieci 3G

Czy faktycznie odbyły się takie badania. Tak, ale…

FDA (ang. Food and Drug Administration), czyli jednostka administracji USA odpowiedzialna m.in. za bezpieczeństwo użytkowania wszelkich produktów elektronicznych emitujących promieniowanie, przeprowadziła ocenę wyników badań opublikowanych w ramach Narodowego Programu Toksykologicznego (NTP, ang. National Toxicology Program). Dyrektor Centrum Urządzeń i Zdrowia Radiologicznego w FDA wydał oświadczenie, z którego jednoznacznie wynika, że FDA nie zgadza się z wnioskami płynącymi z raportu końcowego NTP, dotyczącymi „wyraźnych dowodów” działania rakotwórczego u gryzoni narażonych na działanie energii o częstotliwości radiowej. Okazało się bowiem, że obserwowano wpływ PEM na tkankę zwierzęcą, ale dopiero przy ekspozycji 50 razy większej niż opracowane prze FCC (o tym powyżej) i obowiązujące w USA wartości graniczne ekspozycji na energię o częstotliwości radiowej. Czyli przy takich poziomach PEM, które w środowisku nie występują. Z oświadczenia wynika także, że FDA prowadzi ciągłą ocenę dostępnych dowodów naukowych (nie tylko raportu NTP) i nadal brak jest dowodów pozwalających na potwierdzenie niekorzystnych skutków zdrowotnych u ludzi, spowodowanych ekspozycją na PEM na poziomie lub poniżej obowiązujących wartości granicznych.

Czytaj też: Jak duże promieniowanie emituje inteligentne mieszkanie w sieci 5G

Informacje przedstawione w raportach Ramazzini Institute zostały zweryfikowane także przez ekspertów ICNIRP. W związku z tym został opracowany dokument ICNIRP NOTE ON RECENT ANIMAL CARCINOGENESIS STUDIES, z którego wynika, że omawiane badania nie dostarczają spójnych, wzajemnie jednoznacznych, wiarygodnych, a przede wszystkim możliwych do uogólnienia dowodów na to, że pole elektromagnetyczne o częstotliwościach radiowych jest rakotwórcze. W efekcie prezentowane wyniki badań nie mogą stanowić wiarygodnej podstawy do przeprowadzenia przeglądu i rewizji istniejących wytycznych dotyczących narażenia ludzi na pole elektromagnetyczne o częstotliwości radiowej.

O innym raporcie w kontekście braku wiarygodnych dowodów naukowych potwierdzających negatywny wpływ PEM na zdrowie można przeczytać tutaj.

Rady jak się chronić w domu przed promieniowaniem elektromagnetycznym

W artykule jest ich 7 – aż lub tylko, zależnie co kto woli. Problem w tym jednak, że skuteczna ochrona wymagałaby wyłączenia dosłownie wszystkich urządzeń elektrycznych i elektronicznych, w których płynie prąd (nie tylko tych, które korzystają z interfejsu radiowego). Trzeba też pamiętać o konieczności wykucia ze ścian wszystkich przewodów elektrycznych.

Elektrowrażliwość – temat wiecznie żywy

Elektrowrażliwość (EHS, ang. Electromagnetic Hipersensitivity) jest zaliczana do grupy schorzeń idiopatycznych, a to oznacza tyle, że ich przyczyny są niewyjaśnione. Liczne i niespecyficzne objawy EHS, takie jak np. ból głowy, zmęczenie, rozdrażnienie, szum w uszach, problemy ze snem, zaburzenia pamięci i koncentracji, niesprecyzowany ból różnych części ciała, objawy ze strony układu krążenia, odczucie ciepła, nudności, zawroty głowy itp., są w większości bardzo kłopotliwe w obiektywnej ocenie. Swoje stanowisko na temat rzekomej wrażliwości na PEM zajęła także Światowa Organizacja Zdrowia. Zajęła jakiś czas temu (bo w 2005 r.) i zasadniczo nie zmienia się ono od wielu lat. Większość przeprowadzonych badań dowodzi, że osoby, które określają się jako elektrowrażliwe nie są w stanie wykryć narażenia na PEM bardziej precyzyjnie niż osoby, które nie określają się jako elektrowrażliwe. Dobrze kontrolowane i przeprowadzone podwójnie ślepe próby pozwalają na wyprowadzenie wniosku o braku korelacji objawów z ekspozycją na PEM.

Zagadnienie elektrowrażliwości badane jest również w Polsce. Więcej na ten temat w poniższym odnośniku.

Czytaj też: Elektrowrażliwość – rzeczywistość czy urojenia?

Infografika z wielkimi liczbami

Infografikę w artykule tworzą ciekawie zebrane ikonki, symbolizujące różne sprzęty używane przez nas na co dzień, uformowane w kształt domu. Do części z nich przypisano pewne wartości liczbowe odpowiadające składowej elektrycznej PEM, wyrażone w [V/m]. Te wartości to kilka, kilkadziesiąt czy nawet kilkaset V/m. Dużo? Odpowiedzią może być wartość graniczna składowej elektrycznej PEM dla częstotliwości 50 Hz dla terenów przeznaczonych pod zabudowę mieszkaniową, określona w Rozporządzeniu Ministra Zdrowia z dnia 17 grudnia 2019 r. Ta wartość to 1000 V/m. Jak wynika zatem z infografiki używanie przedstawionych na niej urządzeń jest w pełni bezpieczne.

Tylko trochę dziwnie ta infografika wypada w zestawieniu z telefonem komórkowym, pracującym na częstotliwościach RF, dla których obowiązuje zupełnie inne wartości graniczne PEM. Ale zapewne położenie infografiki obrazującej wartość PEM np. 500 V/m w bezpośrednim sąsiedztwie telefonu komórkowego to absolutny przypadek.

Człowieku, chroń się!

Skoro w artykule założono, że PEM szkodzi, to wypada podać receptę na ochronę przed tą szkodliwością. Mamy więc festiwal tkanin z włóknami stalowymi, prześcieradła, zasłony, baldachimy, specjalne śpiwory i ubrania, a także farby ekranujące. Zabrakło jeszcze orgonitów, a szkoda bo faktycznie niektóre z nich są ładnymi eksponatami.

Dobre ekranowanie nie jest sprawą prostą. Wymaga zapewnienia odpowiedniej szczelności „ochranianej” przestrzeni, takiej jak klatka Faraday’a. Zupełnie inne rozwiązania okazują się skuteczne dla niskich częstotliwości, a inne – dla wysokich. Pozostaje jeszcze kwestia wykonania prawidłowego uziemienia. W przeciwnym razie ochrona po prostu nie działa i pozostaje efekt placebo. Taka fizyka.

Czytaj też: Zmierzyliśmy PEM w Krakowie. Krowoderskich Zuchów odczarowane

Dobry miernik? To podstawa skutecznego pomiaru!

Wykonywanie pomiarów PEM to tylko z pozoru prosta czynność. Tak naprawdę wymaga dużej wiedzy, a drobny błąd może prowadzić do skrajnie nieprawidłowych wniosków. Nie do zaniedbania są takie elementy procesu pomiarowego jak np. wzorcowanie przyrządu, uwzględnienie wpływu osoby wykonującej pomiar, zastosowania przyrządu dostosowanego do zagadnienia pomiarowego itd. Ze specyfikacji (popularnego w Internecie) przyrządu TriField TF2 (miernika 5G i nie tylko) wynika, że zakres pomiarowy dla częstotliwości od 20 MHz do 6 GHz wynosi niespełna 20 mW/m2, co uwzględniając obowiązującą wartość graniczną 10 W/m2 może okazać się zbyt małą wartością (przy wcześniej obowiązującej wartości granicznej 0,1 W/m2 – także). Ten miernik pozwala na osobne pomiary PEM na częstotliwościach od 40 Hz do 100 kHz co należy zaliczyć in plus. Natomiast przyrząd Acousticom 2 (również polecany często przez komórkosceptyków) pozwala na pomiary tylko w zakresie częstotliwości od 200 MHz do 8 GHz, a więc zdecydowanie częstotliwości radiowych, ale już nie 50 Hz. Zakres pomiarowy dla częstotliwości od 20 MHz do 6 GHz wynosi 6 V/m, co także może sprawiać spore trudności pomiarowe. A na koniec jednostki, w których wyrażane są wyniki pomiarów: tu W/m2, tam V/m. Ciężkie jest życie pomiarowca. PEM zwłaszcza.

PS. Takie zjawisko jak „smog elektromagnetyczny” nie istnieje.

Chcesz być na bieżąco z WhatNext? Śledź nas w Google News