Najciekawsze newsy tygodnia – militaria [25.04.2021]

Najciekawsze newsy tygodnia – militaria

Na militarnym poletku każdego tygodnia dzieje się sporo, ale tak to już jest, że zwykle w grę wchodzi USA, co i tym razem potwierdza nasze cotygodniowe podsumowanie.

Helikopter S-97 Raider zaliczył show dla Armii USA

Program FARA ciągle trwa, a my ciągle się mu przyglądamy. Nie bez powodu – w grę wchodzi bowiem nowoczesny helikopter dla Armii USA, który będzie skupiał się na rekonesansie, ale jednocześnie będzie miał nieco bojowych możliwości. Jednym z uczestników programu jest spółka zależna od firmy Lockheed Martin, czyli Sikorsky, która ostatnio zorganizowała loty demonstracyjne helikopterem S-97 Raider dla Armii USA.

Pod względem specyfikacji S-97 Raider napędza silnik turbowałowy General Electric YT706 (ten z MH-60M Black Hawk) o mocy 2600 koni mechanicznych. Dzięki temu ten nowoczesny helikopter może latać z prędkością przelotową 410 km/h na odległość do 570 km. Na swoim układzie ugości załogę składającą się z dwóch osób w konfiguracji obok siebie i maksymalnie sześcioma pasażerami. Jego standardowym uzbrojeniem jest karabin maszynowy kalibru .50 i siedmioramienne zasobniki rakietowe.

Nowe wojskowe satelity Lockheed Martin ISR

Nowa linia wojskowych satelitów Lockheed Martin dotyczy sprzętu typu ISR, czyli wywiadowczego, obserwacyjnego i rozpoznawczego, którego zaprojektowano w celu podglądania pola walki i otoczenia podczas konfliktów zbrojnych w czasie zbliżonym do rzeczywistego. Nowe satelity oparte na LM 400 w najlepszym wypadku utworzą konstelację wysoko nad naszymi głowami.

satelity Lockheed Martin ISR, satelity Lockheed Martin

Satelity taktyczne ISR wykorzystują system OMS oraz uniwersalny Interfejs Dowodzenia i Kontroli (UCI), aby umożliwić im działanie z różnymi platformami i systemami zarządzania walką. Jest to platforma definiowana programowo, dzięki czemu może szybko dostosowywać się do zmieniających się zagrożeń.

Okręt desantowy USS Bonhomme Richard oficjalnie trafi na żyletki

12 lipca 2020 roku z ciągle niejasnych przyczyn zapalił się okręt desantowy klasy Wasp Bonhomme Richard podczas cumowania w macierzystym porcie w San Diego. Próba jego uratowania trwała cztery dni i choć finalnie po tym czasie udało się ugasić pożar, który opanował praktycznie cały statek, zniszczenia okazały zbyt rozległe w myśl napraw. Nic w tym dziwnego, bo ich koszt wyniósłby całe 2,5 miliarda dolarów.

23-letni już okręt desantowy trafi więc teraz na złomowisko w Teksasie, gdzie firma Smit Salvage Americans Inc. zajmie się rozłożeniem go na złom. Jego podróż z zatoki San Diego w rzeczywistości już się rozpoczęła i tym samym Floryda pożegnała się z szansy na nowy nabytek do swoich przybrzeżnych raf koralowych.

Legendarny niszczyciel czołgów, pocisk TOW Armii USA zmierza pod gilotynę

Od samego początku pociski TOW, przeznaczone do niszczenia opancerzonych pojazdów, czyli głównie czołgów, były rewolucyjne. Nic więc dziwnego, że Armia USA przez lata stopniowo aktualizowała TOW, dzięki czemu teraz jego głowica jest w stanie przebić pancerz reaktywny, używając ładunku tandemowego, który najpierw wysadza płytkę pancerza ochronnego, a następnie przebija główny pancerz. Armia wymieniła również przewód sterujący na połączenie bezprzewodowe, ale nie udało jej się poprawić jego stosunkowo niskiej prędkości.

Wygląda jednak na to, że czas ulepszeń TOW zakończył się definitywnie, jak podaje Army Times. Teraz ponoć Armia USA szuka dla niego zamiennika i najpewniej w grę wejdzie CCMS-H, czyli pocisk o identycznych rozmiarach, ale o trzykrotnie okazalszym zasięgu, bo rzędu 10000 metrów i znacznie wyższej prędkości. Może izraelski Spike ER II?

Triada nuklearna USA z problemem. Bombowce wrócą do nuklearnego pogotowia?

Okręty podwodne z pociskami nuklearnymi czyhają w oceanie, aby zaskoczyć potencjalnego wroga. Wielkie balistyczne pociski międzykontynentalne oczekują w silosach, aby szybko i skutecznie odpowiedzieć na ewentualny atak atomowy, a bombowce z równie niebezpieczną bronią zapewniają w tej mieszance nieco więcej kontroli. Problem w tym, że w przypadku USA nie jest z nimi tak kolorowo.

Problem w tym, że obecnie triada nuklearna USA, to w rzeczywistości „dyada”, jako że państwo nie utrzymuje bombowców w gotowości do ataku, czyli z napełnionymi zbiornikami paliwa i termonuklearnymi systemami broni na pokładzie, jak to było podczas Zimnej Wojny. Nic więc dziwnego, że głowa STRATCOM chce przywrócić je do gotowości, bo kiedy Pentagon ruszy z wymianą pocisków Minuteman III i kompletnie mu się to nie uda, to USA ze swoją „nuklearną triadą” będzie mogła polegać tylko na okrętach podwodnych.

Chcesz być na bieżąco z WhatNext? Obserwuj nas w Google News