WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ
Technowinki

Najciekawsze newsy tygodnia – militaria [05.07.2020]

Dziś niespodziewana radioaktywność w Obwodzie Kaliningradzkim, kolejny rozdział ulepszania floty sił powietrznych USA, nowy pojazd piechoty, który ma wiele wspólnego z pickupem Chevroleta i ciekawy statek towarowy na usługach Amerykanów.

Koniec kolejnego rozdziału unowocześniania Sił Powietrznych USA

Ostatni z samolotów AC-130U zmierzył się ze swoją ostatnią podróżą, która zakończyła się na wysypisku na pustyni w Arizonie. Ten samolot bojowy sił powietrznych USA zwyczajnie się zestarzał i musiał zrobić miejsce we flocie swoim dalekim kuzynom – AC-130J Ghostrider.

AC-130J jest też pierwszym sprzętem amerykańskich sił powietrznych, który został przystosowany do wystrzeliwania rakiet przeciwpancernych Hellfire i upuszczania bomby o małej średnicy GBU-39. Hellfire jest w stanie atakować cele takie jak czołgi, pojazdy opancerzone i fortyfikacje w zasięgu do 8 kilometrów, podczas gdy bomba o małej średnicy trafia w cele oddalone nawet o 64 kilometrów. Swoją drogą, są już plany ich ulepszenia laserami.

Nowy pojazd piechoty USA, to praktycznie pickup Chevroleta

Nowy pojazd piechoty armii USA, to w skrócie szybki, możliwy do transportowana za pomocą helikoptera i wyjątkowo przestronny… przerobiony pickup Colorado Chevroleta?

Armia USA przyznała firmie GM Defense 214 miliony dolarów na produkcję 649 pojazdów piechoty (ISV), które ta ma dostarczyć do 2028 roku. Plany są jednak znacznie większe i opiewają na zakupie do 2065 pojazdów.

Zapytacie pewnie – po co Armii USA kolejne pojazdy dla piechoty, kiedy ta ma już w planach zastąpienie kultowego Humvee modelami JLTV? Otóż te są znacznie wolniejsze i mniej mobilne w porównaniu do ISV, więc nie sprawdzają się we wszystkich scenariuszach.

Sowiecki statek towarowy w rękach marynarki USA. Jak to się stało?

Maritime Sealift Command marynarki wojennej USA ma na swoim zapleczu wiele dziwnie wyglądających statków, ale jeden z nich wyróżnia się od pozostałych swoją historią. Został bowiem zbudowany w dawnym Związku Radzieckim. Mowa dokładnie o statku USNS Lance Cpl. Roy M. Wheat, statku towarowym, który służy Marines pod kątem transportu zapasów.

Okazało się, że ten statek towarowy został skonstruowany w Czernomorskiej stoczni dawnej marynarki sowieckiej w Mikołajowie. Sama stocznia była operowana przez Czarnomorskie Towarzystwo Żeglugowe aż do rozwiązania Związku Radzieckiego pod koniec 1991 roku.

Jak więc marynarka wojenna USA weszła w posiadanie tego statku, który wtedy nosił miano Vladimir Vaslyaev? Ten po prostu trafił do sprzedaży w 1997 roku i został zakupiony po nieujawnionej cenie. Potem przeszedł tylko remont do standardów floty USA i w 2003 roku został przemianowany na swoją dotychczasową nazwę i oddany do służby.

Pamiętacie dziwny poziom radioaktywności w Europie? Co go spowodowało?

Detektory promieniowania w całej północnej Europie wykryły krótkotrwałe, nieszkodliwe uwolnienie radioaktywności, które – według ekspertów – pochodzi z Rosji. Jedna z hipotez wspomina o teście związanym z nowym pociskiem wycieczkowym z napędem jądrowym.

Czujniki w Finlandii, Norwegii i Szwecji wykryły wytworzone przez człowieka radionuklidy, czyli takie które naturalnie nie występują w naturze – były to cząsteczki jodu 131. Ten jest radioizotopem powstałym w wyniku rozszczepienia jądra atomowego, dlatego naukowcy uważają, że uwolnienie promieniowania jest wynikiem wypadku w obiekcie jądrowym.

Rosja zaprzeczyła, że ​​to jej działania są źródłem promieniowania, stwierdzając, że dwie najbliższe elektrownie jądrowe działają normalnie. To państwo ma już jednak za sobą wypadki tego typu wycieków i ich ukrywania. Jeśli nawet rosyjskie elektrownie jądrowe działały prawidłowo, promieniowanie skądś musiało się wziąć, a testy broni wydają się najlepszym strzałem.

Wybuchający węgiel, czyli jak sabotowano III Rzeszę

Wiele wiemy na temat Małego Sabotażu, ale czy wiecie, jak przykładowo brytyjscy szpiedzy przeszkadzali okupującej europejskie kraje III Rzeszy? W 1940 roku, a więc w momencie, w którym armie Hitlera umocniły swoją pozycję w Europie, brytyjscy szpiedzy, których zadaniem było utrzymanie ruchu oporu przy życiu, opracowali nowatorski materiał wybuchowy.

Mowa o wybuchowym węglu, który sprawiał wrażenie zwyczajnego kruszcu, ale miał destrukcyjne wręcz działanie, kiedy trafił do kotła. Ładunek wybuchowy niszczył wtedy kotły w fabryce, pociągu lub na statku, co wiązało się z opóźnieniami w transporcie, czy produkcji.

Tego typu działania nie tylko owocowały wybuchem oraz dotkliwymi skutkami ubocznymi. Po rozpoznaniu zagrożenia, okupanci musieli wybierać między przyjęciem ryzyka, a przesunięciem tysięcy żołnierzy z innych działań do ochron dostaw węgla. To z kolei odsłoniłoby inne części III Rzeszy na działania sabotażowe.

Chcesz być na bieżąco z WhatNext? Śledź nas w Google News