WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ
Moto

Najciekawsze newsy tygodnia – motoryzacja [16.02.2020]

W tym tygodniu sporo działo się na rynku samochodów, ale nic w tym dziwnego – w motoryzacji zawsze jest o czym czytać. Zwłaszcza że targi w Genewie coraz bliżej i stąd tak wiele zapowiedzi.

Zabawę rozpoczynamy od dziwnego trendu… elektryczno-pickupowego.

Koncept „najlepszego na świecie” elektrycznego pickupa Badger od Nikola

Niegdyś pisaliśmy o tym, że Cybertruck jest tak brzydki, że potencjalna konkurencja zlitowała się nad Teslą. Teraz to zlitowanie się przyjęło formę ofensywy. Oto pickup Badger od firmy Nikola.

Ten ma na celu konkurować z modelami takimi jak Tesla Cybertruck, Rivian R1T, Hummer EV, czy elektryczną wersją F-150 w rosnącym obecnie segmencie elektrycznych samochodów ciężarowych. Ważne jest to, że Badger nie pozostanie koncepcją i z czasem wejdzie do produkcji.

Nikola obiecuje, że Badger będzie „najbardziej zaawansowanym”, więc i najlepszym elektrycznym pickupem na świecie. W wersji wodorowej zaoferuje całe 965 km zasięgu, albo 432 km, bazując tylko na baterii. Do 96,5 km/h rozpędzi się z kolei w 2,9 sekundy.

Badger ma zadebiutować oficjalnie w produkcyjnej wersji już we wrześniu, a nieco później ruszą na niego rezerwacje. Cena? Nieznana.

Kolejny elektryczny pickup do kolekcji, czyli Alaska od Fisker

Właściciel firmy Fisker, niejaki Henrik, zaszalał na swoim Twitterze ze zdjęciem, które zostało szybko usunięte. Czy to tani chwyt marketingowy? Nie wiemy, ale wiemy, że na zdjęciu była Alaska.

Jest to nic innego, jak kolejny, zaraz obok Cybertrucka, Badgera, R1T Riviana, czy elektrycznego F-150 pickup z napędem elektrycznym. Sam Henrik wydawał się z kolei podekscytowany tym ujawnieniem, pisząc we wpisie „Odbiór elektryczny!”. Sam wpis został usunięty, a wcześniej ponoć przypadkowo opublikowany.

Według rzecznika firmy:

Nie możemy potwierdzić modelu lub nazwy pojazdu, który mógł być widziany w tweecie. Możemy jednak potwierdzić, że Fisker Inc. faktycznie pracuje na modułowej platformie pojazdów elektrycznych, która może stanowić podstawę dla kilku różnych niedrogich modeli EV w przyszłości.

Chociaż nie mamy wiele zdjęć i informacji, to Fisker Alaska wygląda gustownie, jak na elektrycznego pickupa przystało. Ma absurdalnie szeroką sylwetkę, wąskie poziome światła LED i albo kontrastujący czerwony dach albo jedno z największych świateł hamowania w historii. Zdjęcie via Insideevs.

Alaska, Fisker Alaska, elektryczny pickup, pickup Alaska

Roadster Aston Martin Vantage 2021

Teraz może jedna z premier tego tygodnia. Oto i on – wreszcie doczekaliśmy się debiutu modelu Vantage Astona Martina, czyli wyczekiwanego na 2021 rok roadstera, który jest pod pewnym względem rekordowym kabrioletem.

Aston Martin Vantage ma wszystko to, z czym zaczęliśmy utożsamiać samochód sportowy. Czy to niesamowity wygląd, hałaśliwa V8 z podwójnym turbodoładowaniem, eleganckie wnętrze, a tym razem nawet sportową 7-biegową opcję manualnej skrzyni biegów. Wcześniej jednak Vantage nie zapewnia składanego dachu… ale teraz sprawa ma się zupełnie inaczej.

Wraz z debiutem Aston Martin Vantage Roadster, który po raz pierwszy traci nazwę „Volante”, marka rozpoczęła swoje chwalenie się projektem. Zanim jednak to, wróćmy do tego, co w samochodzie najważniejsze, czyli silnika.

Tutaj mowa o 4-litrowym V8 z podwójnym turbodoładowaniem, które wytwarza moc rzędu 503 KM i 685 Niutonometrów momentu obrotowego. Cała ta moc przepływa przez ośmiostopniową automatyczną skrzynię biegów ZF na tylne koła, popychając roadstera Vantage do 96,5 km/h w 3,7 sekundy. Maksymalna prędkość? Już 306 km/h.

Dzięki unikalnemu i lekkiemu mechanizmowi dachowemu „Z-Fold” Vantage Roadster zyskał 60 kilogramów dodatkowej wagi w porównaniu do modelu ze stałym dachem. Co ciekawe, jego mechanizm jest obecnie najszybszy z wszystkich automatów na rynku, bo złożenie dachu zajmuje 6,7 sekundy, a jego podniesienie 6,8 sekundy przy maksymalnej prędkości 50 km/h.

Podczas gdy pozbawione dachowych kuluarów coupe Aston Martin Vantage na 2021 rok kosztuje 146000$ wzwyż, cena zaprezentowanego właśnie modelu zaczyna się od 161000$. Obie wersje są już dostępne w przedsprzedaży, a dostawy Vantage Roadster powinny rozpocząć się w trzecim kwartale 2020 roku.


Nie zabrakło też hipersamochodów, ale w nieco skromnych wydaniach. Zaczynamy od tego wręcz rewolucyjnego.

Hipersamochód Czinger 21C zaoferuje rewolucyjną technologię

Mesjasz na rynku hipersamochodów, zapatrzony w siebie buc, czy zwyczajny głupiec? To, czym okaże się marka Czinger ze swoim modelem 21C poznamy już 3 marca, ale teraz pozostają nam przypuszczenia.

Jak tu jednak nie spojrzeć wątpliwie na określenia pokroju „przełomowego” hipersamochodu z „kultowym designem” i „dominującą wydajnością”? Czinger Vehicles Inc. z siedzibą w Los Angeles w Kalifornii zamierza zaatakować rynek hipersamochodów, prezentując swój model 21C podczas Salonu Samochodowego w Genewie w przyszłym miesiącu.

Określeń go zachwalających nie ma końca, kiedy to czytamy, że 21C został stworzony przez „rzemieślników XXI wieku”, których zadaniem było opracowanie „rewolucyjnego modelu hipersamochodu na miarę XXI wieku”. Musimy jednak przyznać, że te nadkola, tylne skrzydło z włókna węglowego, rozciągający się pasek LED, centralny układ wydechowy i agresywny dyfuzor nadaje mu ogromnej dozy charakteru.

Same grafiki wyglądają kunsztownie i to na tyle, że prawdopodobnie więcej w tym fotografii, niż Photoshopa. Ze szczegółów na nich uwiecznionych widzimy m.in. kamerę wsteczną zamontowaną tuż pod tylną tablicą rejestracyjną, felgi z centralnym zamkiem, hojne rozdysponowanie włókna węglowego w panelach nadwozia oraz tandemowe siedzenia.

Szczegóły techniczne są w tym momencie owiane tajemnicą, ale Czinger twierdzi, że 21C jest wyposażony w autorski hybrydowy zespół napędowy. Pomimo tego model ten obiecuje połączyć „zaawansowane komponenty skonstruowane przy użyciu nowatorskich technologii” z najnowocześniejszym podwoziem i specjalnie zaprojektowanymi konstrukcjami z pionierskimi komponentami o wysokiej wydajności.

Hipersamochód Tuatara od SSC zadebiutował ze swoimi 1750 konikami

Oto i on – hipersamochód od SSC, który po prawie dziesięciu latach wreszcie zaliczył debiut w formie pełnego i oficjalnego ujawnienia. Oto model Tuatara.

Wiemy, że SSC ma w planach produkcje 100 egzemplarzy modelu Tuatara, którego specyfikację znamy tak naprawdę od dawna. Napędza go podwójnie turbodoładowany silnik V8 o pojemności 5,9 litra, który generuje moc 1750 koni mechanicznych na paliwie E85 i 1350 KM na tym z 91 oktanami.

Tę moc Tuatara przekazuje przez siedmiobiegową przekładnię CIMA, zdolną do zmiany biegów w czasie krótszym niż 100 milisekund. Przy masie 1247 kilogramów i współczynniku oporu wynoszącym 0,279… no cóż, ten hipersamochód nie bez powodu jest określany mianem „hiper”.

Pod kątem konstrukcji Tuatara wykorzystuje włókno węglowe (miejscami nawet widoczne) na zewnątrz i podwozie typu monocoque. Wewnątrz znajdują się udogodnienia pokroju systemu audio premium, dotykowego systemu informacyjno-rozrywkowego, klimatyzacji, elektrycznej szyby i odchylanej teleskopowo kierownicy.

Ceny? Nieznane, ale przy wcześniejszym, opóźnionym debiucie była mowa o 1,3 milionie dolarów.

Posłuchaj jak brzmi nowy hipersamochód Lamborghini

Na koniec coś na rozluźnienie. O niektórych rzeczach najpierw słyszymy, niż je widzimy i tak też jest z kolejnym hipersamochodem Lamborghini.

Firma niedawno wprawdzie ogłosiła swój nowy hipersamochód, ale była to jedynie skromna zapowiedź. Prawdziwego debiutu mamy doczekać się bowiem dopiero pod koniec 2020 roku, kiedy to nienazwane jeszcze cacko pokaże się światu i po kilku tygodniach trafi do pierwszych nabywców. Szkoda tylko, że mowa o modelu wyłącznie z myślą o torze.

Lamborghini zaskoczyło nas jednak przed kilkoma godzinami, publikując nagranie, na którym projekt firmy rozbrzmiewa dumnie z 830-konną jednostką V12 o pojemności 6,5 litra.

Wiemy, że samochód ten zostanie zbudowany przez oddział Squadra Corse i będzie bazował na podwoziu typu monocoque z włókna węglowego. Nie zabraknie u niego tylnego skrzydła, czerpaka powietrza na dachu, czy maski z podwójnymi wlotami powietrza.

Samo nagranie pokazuje panel bez nadwozia, dzięki czemu możemy rzucić okiem na fragment zawieszenia i hamulce Brembo.