Reklama

Rząd kombinuje przy sieci 5G. To może być piękna katastrofa

Ujawnione dzisiaj zapisy dotyczące Tarczy Antykryzysowej 3.0 zdają się odkrywać kolejne karty rządowej gry wokół sieci 5G. Jeśli tarcza zostanie przegłosowana, karuzela aukcyjna ruszy od początku. Prezes UKE, wybory korespondencyjne, Huawei, Donald Trump, 5G – to wszystko ma ze sobą więcej wspólnego, niż mogło się niektórym wydawać.

Aukcja 5G od początku?

Jeśli zapisy dotyczące kolejnej wersji Tarczy Antykryzysowej wejdą w życie w niezmienionej formie, może czekać nas odwołanie aukcji 5G. Jej wstrzymanie przez prezesa UKE było kłopotliwe, bo nie do końca miało umocowanie w aukcyjnych przepisach. To duże ryzyko, bo mogłoby przynieść lawinę pozwów po jej zakończeniu. Nie dlatego, że byłyby potrzebne. W Polsce jest jakaś niepisana zasada, że operatorzy muszą iść do sądu z każdą decyzją UKE, do którego można mieć jakiekolwiek wątpliwości. Nie inaczej byłoby w tym przypadku.

Należy tutaj dodać, że o odwołaniu aukcji może zdecydować prezes UKE.

Choć początkowo wydawało się, że w nowej Tarczy pojawią się raczej zapisy uzasadniające decyzję prezesa UKE. Ale w związku z ostatnimi wydarzeniami ktoś tu próbuje upiec cztery pieczenie na jednym ogniu. Jakie?

Czytaj też: Tarcza Antykryzysowa 3.0 znowu mocno zaczepia o telekomunikację

Przystawka podwójna – nowy prezes UKE i wybory korespondencyjne

Prezes UKE Marcin Cichy jest idealnym kozłem ofiarnym w tej sytuacji. Przede wszystkim – nie dowiózł aukcji 5G, więc państwu chwilowo odłożyły się w czasie 2 mld złotych. Chwilowo kropla w morzu potrzeb, ale hajs się nie zgadza.

Rzecz kolejna – wybory. Skoro w Poczcie Polskiej dało się wymienić kadrę kierowniczą na taką, która przygotuje wybory korespondencyjne, to dlaczego nie zmienić człowieka będącego szefem organu nadzorującego Pocztę? W myśl zasady – albo grubo, albo wcale!

Czytaj też: Aukcja 5G utknęła przez Koronawirusa

Dlatego też nic dziwnego, że przy pierwszej możliwej okazji pojawiła się pokusa wymiany prezesa UKE na nowego. Choć oczywiście nie jest to przesądzone. Tym bardziej, że do końca kadencji pozostało Marcinowi Cichemu jeszcze 1,5 roku.

Danie główne – aukcja 5G od początku

Rozpoczęcie na nowo aukcji 5G daje możliwość zmiany jej warunków. Na pewno zmianie będą musiały ulec wymagania stawiane przed operatorami. Bo nawet jeśli uda się ją doprowadzić do końca w 2020 roku, to czasu na budowę nadajników pozostanie jak na lekarstwo. Wymagania będą więc musiały być symboliczne. Czyli 1-3 stacje na operatora do końca roku. Innego wyjścia nie będzie.

Będzie też można narzucić ograniczenie dotyczące sprzętu (zaraz do tego przejdziemy) oraz zmienić ceny wywoławcze. No bo w końcu mamy kryzys, prawda?

Czytaj też: UKE oficjalnie ogłasza start aukcji 5G

Deser z dedykacją dla Donalda Trumpa. Nowe obowiązki dla ministra cyfryzacji

W ostatnich dniach pojawiło się zamieszanie dotyczące zmiany rozporządzenia z wytycznymi dotyczącymi budowy sieci 5G. W pierwotnej wersji nie narzucało ono na operatorów żadnych ograniczeń dotyczących wyboru sprzętu. Operatorzy mieli jednak brać pod uwagę opinię pełnomocnika rządu ds. cyberbezpieczeństwa. To był trochę martwy przepis, ponieważ od kilku miesięcy było to nieobsadzone stanowisko. Do dzisiaj. Owym pełnomocnikiem został nieoczekiwanie minister cyfryzacji Marek Zagórski.

Czytaj też: Donald Trump w drodze do celu. Czy polskie 5G zmieni się dla USA?

Zarówno w wymaganiach aukcji, jak i rozporządzeniu dotyczącym budowy sieci 5G, rola doradcy może zostać zwiększona. I może on wymóc na operatorach konieczność ograniczenia obecności w sieci 5G sprzętu firm chińskich (czytaj Huaweia). Z gorącymi pozdrowieniami dla Donalda Trumpa.

To oczywiście sprzeczne ze stanowiskiem UKE. Prezes Urzędu niedawno słusznie zaznaczał, że byłoby to bardzo kosztowne przedsięwzięcie. Szacunkowo to nawet 2 mld złotych na operatora.

Czytaj też: UKE: środki z Funduszu Szerokopasmowego dla małych firm. Ciągłość usług ważniejszy od filmów HD

Nowa aukcja 5G będzie się rodzić w bólach. Foliarze ją storpedują. Ale najpierw Sejm i Senat

Oczywiście wszystko powyższe to jeden z najczarniejszych scenariuszy. A przed nami dantejskie sceny w Sejmie i Senacie. Posłowie omamieni przez środowiska protestujące przeciwko sieciom komórkowym znowu będą mieli okazję do pokazania się szerszej publiczności.

Ale przyjęcie Tarczy w obecnej formie też będzie dla nich sukcesem. Przecież to tylko kwestia czasu, aż naczelni Foliarze obwieszczą światu, że skutecznie zatrzymali 5G w Polsce. A później będą mieć dużo czasu na przeciągnięcie na swoją stronę kolejnych posłów i senatorów. Biorąc pod uwagę fakt, że nadal nikt ich nie traktuje poważnie, to gotowy przepis na katastrofę.

Czytaj też: Nowa Tarcza Antykryzysowa – darmowy Internet i ucięta część ułatwień dla operatorów oraz Przeciwnicy sieci komórkowych znowu pokazali swoją siłę

5G w Polsce w 2020 roku? To kolejny ciekawy wątek

Polska ma unijne zobowiązania nakazujące nam uruchomienie sieci 5G przynajmniej w jednym dużym mieście do końca 2020 roku. W przypadku odwołania aukcji częstotliwości możemy śmiało powiedzieć, że w paśmie 3,4-3,8 GHz to się nie uda. To niewykonalne.

Jedyna nadzieja to proteza w postaci planowanego odpalenia sieci 5G na częstotliwościach LTE – 2100 i 2600 MHz, co planują wszyscy operatorzy. O ile Komisja Europejska przyjęła by taki rodzaj pokrycia, spokojnie dałoby się objąć jedno duże miasto odpowiednim zasięgiem.

To jednak byłaby dobra wola operatorów, którzy mogliby w ten sposób uratować rządowe zobowiązania. To może być też karta przetargowa w aukcji, bo operatorzy będą mogli dzięki temu twardo negocjować cenę wywoławczą.

Na razie jedno jest w tym wszystkim pewne – sytuacja nie wygląda dobrze. Ale będzie ciekawie jak nigdy dotąd!

Chcesz być na bieżąco z WhatNext? Śledź nas w Google News