Reklama

Tarcza antykryzysowa 2.0 – pełna inwigilacja i kilka przydatnych ułatwień

inwigilacja tarcza antykryzysowa

Wychodzą na jaw kolejne szczegóły nowej odsłony tarczy kryzysowej. Największe emocje wzbudzają oczywiście zapisy dotyczącej przekazywania danych o klientach przez operatorów sieci komórkowych. To tylko jeden z elementów planowanej inwigilacji. Ale są też dobre strony przepisów w postaci ułatwienia dostępu do infrastruktury kluczowej.

Nasza lokalizacja w rękach państwa

Nowe przepisy zakładają, że operatorzy będę mieli obowiązek przekazywać Ministerstwu Cyfryzacji informacje o naszej lokalizacji. Choć nie tylko operatorzy. Przepisy obejmują też dostawców usług cyfrowych, czyli np. twórców aplikacji. Ogólnie rzecz biorąc – każdy podmiot mający dostęp do lokalizacji na podstawie naszego telefonu będzie zobowiązany do przekazywania tych danych na rzecz państwa.

Oczywiście wszystko po to, aby walczyć z epidemią i lepiej kontrolować poczynania osób stwarzających potencjalne zagrożenie rozprzestrzenienia się Koronawirusa.

Zobacz też: Czy można samodzielnie zmierzyć PEM? Można, tylko mało kto potrafi to zrobić

Łatwiejszy dostęp do infrastruktury

Dla kontrastu bardzo dobrze przepisy dotyczyć będą dostępu do kluczowej infrastruktury znajdujące się na terenach lub nieruchomościach osób trzecich. Chodzi tu nie tylko o stacje bazowe sieci komórkowych, ale również dostęp do instalacji ciepłowniczych, wodnych, czy gazowych.

W przypadku utrudnienia dostępu firmy będą mogły wejść na teren w celu dokonania niezbędnych napraw lub modyfikacji w asyście policji.

Poszerzony Fundusz Szerokopasmowy i darmowy dostęp do części Internetu

Zapisy w nowej Tarczy Antykryzysowej zakładają też zwiększenie budżetu Funduszu Szerokopasmowego o dodatkowe 87 mln złotych. Choć ciągle nie wiadomo jak i na co wykorzystać środki z funduszu, będą większe…

Zobacz też: UKE: środki z Funduszu Szerokopasmowego dla małych firm. Ciągłość usług ważniejszy od filmów HD

Kolejny zapis daje ministrowi cyfryzacji możliwość wskazania stron internetowych objętych zasadą zero rating. Oznacza to, że korzystanie z nich nie będzie zużywać transferu danych. Możemy zakładać, że będą to strony dotyczące edukacji, ale również strony rządowe.

Zobacz też: T-Mobile również oferuje darmowy Internet dla studentów. Z ciekawym mechanizmem

Część przepisów mogłaby zostać, część będzie musiała zniknąć

Nie trudno jest się domyślić, że nowe przepisy budzą dużo kontrowersji, szczególnie te dotyczące inwigilacji. Zawsze porównuję takie przepisy do sceny z Mrocznego Rycerza, kiedy to Batman nakazuje zniszczenie systemu do inwigilacji obywateli Gotham City po tym, jak już przestaje być potrzebny.

Dokładnie to musi zrobić rząd. Jak tylko liczba zachorowań związanych z Koronawirusem znacząco spadnie, od razu przepisy powinny być zmienione. Może odpuśćmy już publiczne palenie serwerów ze zgromadzonymi danymi. Pokazanie, że dane były potrzebne tylko na czas kryzysu, ale po jego zakończeniu zamykamy drzwi to jedyne wyjście aby uspokoić obywatel w tym temacie. Jeżeli nie, nigdy nie będziemy wiedzieć kiedy i do czego państwo wykorzysta nasze dane.

Pozostałe przepisy mogą być przydatne w przyszłości. Częściowo darmowy Internet to świetny temat, ale konieczne byłoby doprecyzowanie przepisów. To co może być bardzo wygodne dla użytkowników, może być zabójcze dla małych operatorów. Większy Fundusz Szerokopasmowy może być częściowo wykorzystany na to, aby im w tym pomóc. Z kolei dostęp do ważnej infrastruktury powinien być zawsze możliwy. Na wypadek takich sytuacji jak obecna, takie przepisy powinny stale obowiązywać.

Chcesz być na bieżąco z WhatNext? Śledź nas w Google News