WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ
Technowinki

Najciekawsze newsy tygodnia – militaria [17.05.2020]

Co w tym tygodniu wyrabiało się na militarnym poletku? W skrócie? Głównie nowości i raz jeszcze nowości, ale dopiero w fazie projektowej.

Silnik w pocisku artyleryjskim gwarancją większego zasięgu

Zapewne uwierzycie w to, że artyleria ma już na karku dobre 500 lat, ale czy dacie wiarę w to, że niewiele zmieniło się w jej kwestii pod kątem działania? Sprawa jest prosta – jest odpowiednio ustawiona rura, jest jakaś siłą i sam pocisk. Dlatego tak naszą uwagę przykuwa nowy projekt Armii USA.

Dla niej Raytheon Missiles & Defense opracowuje pocisk artyleryjski 155mm XM1155 Extended-Range Artillery Projectile napędzany silnikiem strumieniowym, który podwoi zasięg amerykańskiej artylerii wojskowej do ponad 100 km.

pocisk artyleryjski, silnik pocisk artyleryjski, pocisk artyleryjski z silnikiem, pocisk artyleryjski ramjet

Czytaj też: Armia USA chce nieustannie monitorować koronawirusa wśród żołnierzy

Według Raytheona XM1155 działa w każdych warunkach terenowych i pogodowych. Jest odpowiedni zarówno dla systemów lądowych, jak i morskich i dodatkowo jest kompatybilny ze wszystkimi artyleriami 155 mm standardu NATO. Ponadto nowa runda opiera się na amunicji Excalibur Raytheona, która korzysta z nawigacji GPS i lasera, aby dotrzeć do celu i trafić go w odległości ponad 50 km.

Na zaśmiecaniu orbity tysiącami satelitów SpaceX może skorzystać Pentagon

W ramach projektu Blackjack Pentagon rozpoczął rozwój floty satelitów, które mogą zastąpić te duże, wspierając działalność wojskową na całym świecie niższym kosztem. Te tworzyłyby wielkie sieci typu mesh, które byłyby zaprojektowane tak, aby objąć cały region lub planetę satelitami, które komunikują się nie tylko ze stacjami naziemnymi, ale także między sobą.

Satelity w takiej sieci odbijają dane od siebie zamiast od stacji naziemnej, a na dodatek jest w stanie automatycznie się regulować, aby utrzymać zasięg w przypadku awarii jednego satelity. Projekt Blackjack bierze pod uwagę cywilny sektor kosmiczny, w szczególności satelity Starlink od SpaceX. Projekt firmy Elona Muska dotyczy jednak tysięcy tanich satelitów zapewniających Internet, a nie wsparcie wojska USA. Może jednak dojdzie do jakiegoś porozumienia?

Armia USA chce nieustannie monitorować koronawirusa wśród żołnierzy

Koronawirus jest dla Armii USA wrogiem, przed którym drżą nawet rekruci, więc nic dziwnego, że wojna z nowym przeciwnikiem wymaga zupełnie nowego wyposażenia.

Wojsko USA pragnie stworzyć urządzenie do noszenia przez każdego „na służbie”, które dyskretnie sprawdza, czy aby jego użytkownik nie został zarażony koronawirusem. Tego typu cacko nieustannie monitorowałoby parametry życiowe osoby i sprawdzało, czy aby nie występują u niej znamienne objawy koronawirusa. Pentagon jest szczególnie zainteresowany tym urządzeniem, bo chce za jego pomocą utrzymać zdrowie personelu oraz pełną operacyjność jednostek podczas pandemii.

Marynarka USA chce załatać braki we flocie technologią

W ramach najnowszej współpracy Marynarki Wojennej USA z DARPA agencje opracowują autonomiczne i w pełni bezzałogowe okręty bojowe NOMARS.

Jeśli koncepcja NOMARS (No Mariners Required Ship – z ang. Statek niewymagający marynarzy) okaże się sukcesem, będzie jednocześnie ogromnym skokiem w kwestii obecnych wysiłków zmierzających do opracowania statków bezzałogowych. Finalnym rezultatem może być okręt wojenny zdolny do samodzielnego wykonywania najniebezpieczniejszych misji i ochrony ludzi.

NOMARS nie jest jednak wyłącznie uzasadniane ochroną zasobów ludzkich, bo Marynarka Wojenna USA chce nimi również dokonać czegoś, z czym walczy od lat. Mowa o załataniu luk w swojej flocie obronnej z użyciem niskiego nakładu finansowego, co realizuje również projekt LUSV, opierając się na obecnych okrętach.

Projekt NOMARS będzie jednak budowany od podstaw, jako całkowicie autonomiczny okręt. Będzie tym samym znacznie mniejszy w porównaniu do innych podobnych okrętów, bo pozbędzie się wszystkiego co konieczne dla ludzkiego personelu.

Plazma na niebie, czyli jak oszukać pociski naprowadzające i ludzi

Amerykańska Marynarka Wojenna niedawno opatentowała metodę „rysowania” na niebie obrazów 3D plazmą, aby oszukiwać wrogie pociski. Tak się jednak składa, że technologia mogła też wprowadzić nas wszystkich w błąd w kwestii UFO.

Technologia sama w sobie ma na celu stworzenie źródła ciepła. Taki prosty trik sprawia, że wrogie pociski kierowane będą obierały na celownik nie prawdziwe myśliwce, a właśnie te fałszywe za sprawą sygnatury cieplnej, którą się kierują. Co jednak najciekawsze, tego typu zabawy mogą wyjaśniać dotychczasowe obserwacje UFO.

Chociaż tego typu incydenty USA rozwiązałoby szybko, a nie publikowało nagrania z UFO, to nie oznacza to, że tej technologii nie posiadają już inne państwa. Największa wątpliwość? Chociaż stworzony z udziałem plazmy obiekt 3D w przestrzeni powietrznej rzeczywiście może zostać uwieczniony przez kamery z czujnikiem podczerwieni, nie posiadają sygnatury radarowej, a to również ją zawierają odczyty z tajemniczych nagrań.

Chcesz być na bieżąco z WhatNext? Śledź nas w Google News