WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ

360 S9 – test robota sprzątającego

360 S9 – test robota sprzątającego

360 S9 to pierwszy robot w naszej redakcji, który nie tylko odkurza, ale także mopuje. Czy takie połączenie rzeczywiście sprawdza się w praktyce?

Akcesoria 360 S9

Robota otrzymałem w standardowym szarym pudełku. Wraz z nim dołączony jest pilot, instrukcje, dwie obrotowe szczotki, dwie ściereczki, różne wtyczki do kontaktów czy ładowarka. Dwie szczotki i ściereczki to miły dodatek – można jedną z nich czyścić a drugą używać w robocie. Różne wtyczki do kontaktów pokazują (jest też wtyczka pasująca do polskich kontaktów), że robot przeznaczony jest na rynek międzynarodowy.

Miłym dodatkiem jest pilot, który umożliwia zdalne sterowanie robotem. Jest to naprawdę przyjemna zabawa więc tutaj plus dla producenta. Instrukcja ma język polski, ale jest to tłumaczenie z translatora. Co ciekawe wcale nie jest ono takie złe – czasami tylko są widoczne pewne wpadki językowe.

Wygląd 360 S9

Sprzęt wygląda przeciętnie – jest cały biały. Niestety przez to szybko się on brudzi, ale akurat jakąś wielką wadą to nie jest. Tak szczerze mówią to sama konstrukcja kompletnie nie odróżnia się od konkurencji. Jego waga wynosi 3,9 kg, a wymiary to 350 x 350 x 100 mm.

Czytaj też: Test Samsung AirDresser. Szafa parowa jak powiew luksusu
Czytaj też: Test Braun Series 7 (70-S7200cc). Ta maszynka jest zawsze przy skórze
Czytaj też: Test odkurzacza Dreame V11

Robot jest okrągły, co może sprawiać problemy z rogami. Ma on za to boczną obrotową szczotkę, która powinna częściowo en problem rozwiązać. Druga obrotowa szczotka znajduje się na spodzie (szerokość 160 mm) i to ona zbiera cały brud. Pojemnik na kurz ma pojemność 420 ml. Obok niego jest dodatkowy 200 ml pojemnik na wodę. Obsługa obu pojemników jest naprawdę prosta – nie będziecie mieli z tym problemów.

360 S9 ma dwa kółka, które nie rysują paneli. Mogą one także podnieść robota, przez co powinien on sobie poradzić z dywanami czy progami. Na górze robota znajdziecie dwa przyciski – startu oraz powrotu do ładowarki. Po otwarciu górnej klapy są także widoczne diody informujące o połączeniu WiFi oraz resetowaniu.

Specyfikacja 360 S9

Przejdźmy teraz do części bardziej technicznej. Robot oferuje moc ssania równą 2700 pa. Powinno to zapewnić dobrze czyszczenie dywanów czy innych tego typu powierzchni. Za skanowanie i sterowanie urządzeniem odpowiada aż 25 czujników LDS + SLAM. Skanują one pomieszczenie w 360°C i informują robota o przeszkodach czy optymalnej trasie. Robot ma także ultradźwiękowy czujnik antykolizyjny, a jego boki wciskają się gdy dotkną jakiegoś przedmiotu.

Czytaj też: Test odkurzacza Dyson V11 Absolute
Czytaj też: Test Braun BeardTrimmer 7 BT7240. Maszynka, która wyrwie Cię z kwarantanny
Czytaj też: Test alkomatu Promiler AL 9000 Lite

Robot domyślnie daje nam znać głosowo o starcie, problemach czy zakończeniu pracy. Można to wyłączyć w opcjach – moim zdaniem głos jest trochę irytujący. 360 S9 ma także tryb cichy, który obniża głośność pracy do 55 dBA – przyda się to jeśli macie małe dzieci.

Zastosowana bateria LG ma pojemność 5200 mAh. Ma ona zapewniać czas pracy równy 180 minut. Powinno to pozwolić na wysprzątanie 250-300 metrów kwadratowych powierzchni. Czas ładowania wynosi 240 minut.

Producent wspomina też o automatycznej identyfikacji podłoża oraz rozpoznawaniu dywanu. Główna szczotka unosi się jeśli napotka wybrzuszenia czy nierówności. Nie zabrakło też kompatybilności z asystentami głosowymi takimi jak Alexa czy Google Home.

Aplikacja 360 S9

Dołączona aplikacja to 360 Robot (lub 360 Smart jak zwie to producent). Parowanie z robotem jest naprawdę proste – wystarczy wykonywać polecenia pojawiające się na ekranie.

Sama appka oferuje mnóstwo możliwości. Widzimy mapę danego pomieszczenia. Każde z pomieszczeń możemy zapisać, aby robot za każdym razem jego nie skanował. Możecie też ustawić strefy zakazane albo strefy, w których tylko teraz ma robot posprzątać.

Czytaj też: Test Braun MGK7020 – wszystko w jednym
Czytaj też: Test odkurzacza Electrolux Pure Q9
Czytaj też: Test alkomatu AlcoForce AF-400E

W głównym oknie możecie też wybrać czy 360 S9 ma tylko odkurzać, mopować czy robić to i to. Możecie też zmienić tryby pracy czy tryby mopowania. W dodatkowych opcjach możecie ustawić kalendarz działania, wyłączyć głosy, sprawdzić aktualizację czy włączyć sterowanie głosem. Mapy można też obrócić – w moim przypadku zawsze były źle ustawione. Generalnie opcje pozwalają na idealne zaprojektowanie pracy robota do Waszego mieszkania.

Appka ma tylko jeden problem – często w moim przypadku długo łączyła się z robotem – w szczególności jak on pracował. 360 S9 nie reagował szybko na pauzę, ciężko było resetować mapy czy zmieniać jego tryb pracy. Także powiadomienia czasami pojawiały się ze sporym opóźnieniem. Poprzednie roboty od razu reagowały na polecenia, tutaj często musiałem poczekać na reakcję. Natomiast robot od razu reaguje na pilota, co może się czasami przydać.

Opis mieszkania, w którym zostały przeprowadzone testy

Pierwszym miejscem testowym jest przedpokój. Ma on kształt litery T i znajduje się na nim sporo przeszkód jak kartony od rzeczy do testów czy buty. Chcę także sprawdzić, czy poradzi on sobie z błotem i innymi brudami, które można przynieść z dworu. Kolejne pomieszczenie to sypialnia. Jest ona prostokątna i większą jej część zajmuje łóżko. Jest tam także suszarka na pranie, która może stanowić przeszkodę.

Czytaj też: Test niszczarki Natec Beaver Office Plus
Czytaj też: Przetestowaliśmy wentylator kolumnowy Hoffen 40W
Czytaj też: Test wyciskarki wolnoobrotowej Teesa TSA3220

Kolejne pomieszczenie to kuchnia. W niej znajduje się bardzo mało miejsca na manewrowanie – jest ona wąska. Także chciałbym sprawdzić czy robot da radę z rogami. Następne pomieszczenie testowe to pokój gościnny. Jest tam duża powierzchnia z panelami oraz bardzo gęsty dywan. Zjazd ze schodów zasymuluję kanapą oraz stołem – robot nie powinien z nich spaść. Ostatnie pomieszczenie to pokój biurowy, gdzie na podłodze zazwyczaj leży wiele kabli, sprzętu i kartonów. Robot powinien nie uszkodzić żadnego urządzenia, a także bardzo delikatnie poradzić sobie z kablami, fotelami czy kartonami. Co ważne, pomiędzy pomieszczeniami znajduje się 2,5 cm próg – ciekawe, czy urządzenie da sobie z nim radę.

Testy 360 S9

W przedpokoju stoi zazwyczaj dużo kartonów. Niestety robot potrafił je przestawiać. Podobnie miał problem z kablami od routera. Tutaj jednak instrukcja jasno mówi, żeby takie rzeczy usunąć z podłogi przed rozpoczęciem pracy. Co ciekawe nie miał on problemów z butami. Jakość czyszczenia oceniam dobrze. Robot poradził sobie z ziemią, kamykami czy innymi tego typu rzeczami. Niestety rogi pozostały niedoczyszczone. Sam mop także nie sięga rogów czy boków, przez co te miejsca pozostaną suche. 360 S9 nie ma problemów z bokami – tam daje radę boczna obrotowa szczotka.

Czytaj też: Test pralki Electrolux PerfectCare 800 EW8F148BP
Czytaj też: Test dzwonka Xiaomi FJ02MLWJ AI Face Identification 720P Video Doorbell
Czytaj też: Test pralki Candy Bianca BWM 148PH7/1-S

W sypialni robot notorycznie przestawiał suszarkę. Kompletnie jej nie widział i nie reagował na nią. Cały czas była ona przesuwana, a raz urządzenie się na niej zacięło. Poza tym wszelki kurz czy boki zostały bardzo dobrze wysprzątane.

W kuchni 360 S9 poradził sobie prawie bez uwag. Wszelki resztki jedzenia, drobinki ryżu, soli czy inne tego typu rzeczy zostały dobrze odkurzone. Samo mopowanie poradziło sobie także z mocniejszymi plamami. Robot dobrze manewrował na małej powierzchni i w miarę szybko wysprzątał kuchnię. Jedyna uwaga to znowu problemy z rogami.

W pokoju gościnnym o dziwo robot bez problemów wjechał na dywan. Oczywiście gęste włosie nie zostało odpowiednio odkurzone, ale szacunek za samą jazdę – konkurencja nie dawała rady. Duża powierzchnia z paneli została dobrze zmapowana i robot bez problemów ją odkurzył i wyczyścił. Jak zawsze pozostały rogi, ale to już standard w przypadku tego urządzenia.

Ostatnie pomieszczenie to pokój biurowy. Tutaj niestety musiałem zabezpieczyć wszelkie okablowanie czy kartony – były one przestawiane, a kable przeszkadzały w pracy robota. Natomiast bardzo delikatnie obszedł się on z komputerami – lekko do nich dojeżdżał, dociskał swój bok i przejeżdżał obok. Fotele gamingowe były jednak lekko poruszone. Ogólnie rzecz biorąc jeśli jest coś lekkiego na ziemi, albo z kółkami to na pewno robot to przesunie. Często po prostu podjeżdża on do przedmiotów i reaguje dopiero na nacisk, więc jak coś mało waży to zostaje to odepchnięte.

Czytaj też: Test odkurzacza do samochodu Xiaomi Cleanfly FVQ
Czytaj też: Test suszarki Candy GVS HY9A2TCE-S
Czytaj też: Test Braun S3 3000BT – tania elektryczna golarka, którą pokochasz

Z wysokimi progami 360 S9 ma pewien problem – wykrywa je i myśli, że na nie wjedzie. Niestety robot zacinał się w połowie i wołał o pomoc. Tutaj także musicie uważać. Z mniejszymi progami nie ma problemów – robot spokojnie je pokonuje. Powrót do ładowarki jest bezproblemowy. O ile robot ma pustą drogę do niej to dobrze wykryje ładowarkę i zadokuje się. Przy testach na stole czy kanapie nie było problemów wykryciem spadku i zatrzymaniem się robota. Także na tak małych powierzchniach bez problemu on manewrował – tam gdzie dało się dojechać to dojechał.

360 S9 w trybie Quiet z odległości 40 cm ma głośność ok. 60 dbA. W trybie Standard jest to ok. 65 dBA, Powerful ok. 69 dBA, a MAX ok. 74 dBa. Jest więc on cichy, ale nie aż tak cichy jak mówi producent. Uważam jednak, że w trybie Quiet nie powinien on nikomu przeszkadzać. W trybie Standard na jednym ładowaniu spokojnie byłem w stanie wysprzątać kilka razy mieszkanie. Czas pracy również oceniam więc prawidłowo. Jeszcze ostatnia rzecz – w każdym z pomieszczeń bardzo dobrze działało mapowanie. Mapy były jedynie obrócone, ale poza tym całkowicie prawidłowo przedstawiały pomieszczenia.

Podsumowanie testu 360 S9

Robot sprzątający 360 S9 kosztuje ok. 1780 zł w sklepie Geekbuying. Uważam, że w tej cenie jest to znakomity produkt, który jest wart takiej ceny.

Robot nie jest idealny – przestawia on kartony czy lżejsze rzeczy, ma problem z wysokimi progami czy rogami pomieszczeń. Nie radzi on sobie także z kablami, czy rzeczami typu suszarka. Pomieszczenie trzeba więc przyszykować przed jego sprzątaniem.

Poza tym świetnie radzi on sobie z każdym rodzajem brudu. Boczna szczoteczka bardzo dobrze czyści boki i zbiera wszelki brud czy kurz z podłogi. Mop za to radzi sobie znakomicie z nawet zaschniętymi plamami. Szkoda jednak, że nie dojeżdża on do rogów ani nawet boków pomieszczeń. Plusem jest też appka bogata w różne opcje – szkoda jednak, że czasami ma ona problemy z łącznością. Wielu z Was doceni też łatwość obsługi i czyszczenia 360 S9. Usuwanie kurzu z pojemnika czy napełnianie drugiego wodą jest naprawdę proste.

Czytaj też: Test odkurzacza Hoover H-Free
Czytaj też: Test odkurzacza Proscenic P8 Trojan
Czytaj też: Test odkurzacza bezprzewodowego Electrolux Pure F9

Sama appka pozwala też na zaznaczenie obszarów czyszczenia, obszarów zakazanych, zmianę jego trybu pracy czy ustawienie kalendarza pracy. mapowanie działa bez zarzutów i bardzo łatwo rozpoznacie każde miejsce Waszego pomieszczenia. Możecie więc całość dopasować idealnie do własnych wymagań i charakterystyki pomieszczenia.

360 S9 nie jest idealnym robotem sprzątającym, ale na pewno jest warty swojej ceny. Ogromnym plusem jest na pewno jakość sprzątania w miejscu, do którego on dojedzie – radzi sobie z każdym rodzajem brudu, a opcja mopowania to naprawdę świetna rzecz. Czasami jednak będziecie musieli doczyścić po nim rogi czy naszykować pod niego pokój, ale generalnie zmniejsza on znacznie ilość pracy potrzebnej do wyprzątania pomieszczenia. Przydaje się on także gdy nie macie czasu na ogarnięcie domu, a goście niedługo przyjdą – wtedy okazuje się on niezastąpiony.

Zdjęcia wykonałem za pomocą smartfona Oppo Reno 2.